Niegdyś pogardliwie nazywane szmateksami, kojarzone były wyłącznie z obskurnymi, chłodnymi magazynami pełnymi znoszonych i pogniecionych ciuchów. Dziś ten stereotyp przechodzi do lamusa, bowiem second handy przeżywają wielki renesans. Obok typowych ciucholandów - w których, aby coś wygrzebać, trzeba zanurkować w koszu lub pudle - otwierają się również ekskluzywne butiki i sklepy internetowe oferujące markową odzież z drugiej ręki.

Kto pokocha second handy?

Przede wszystkim osoby poszukujące alternatywy wobec oferty typowych sklepów. W ciucholandach nie zobaczymy odzieżowych hitów sezonu wyeksponowanych w formie gotowych zestawów na manekinach. Ujrzymy natomiast stosy często splątanych ze sobą różnych fragmentów garderoby i dodatków. Ale koneserka wie, że wśród tego całego stylowego miszmaszu kryją się unikalne perełki, dzięki którym można zabłysnąć w tłumie i tym samym zaznaczyć czytelnie swoją obecność na tle masowej mody ulicznej. Dlatego wśród tysiąca szmatek, jak ryba w wodzie poczuje się pewna swoich potrzeb indywidualistka, która ceni oryginalność i sama wyznacza sobie trendy, nie dając się zapędzić w kozi róg napastliwym krzykom dyktatorów mody.

Gwiazdy szturmują lumpeksy

- Jestem wielką zwolenniczką second handów - przyznaje modelka Joanna Horodyńska. - Są prawdziwymi kopalniami niepowtarzalnych ubrań z różnych dekad. Czasami zdarza mi się spędzić kilka godzin na poszukiwaniu tej jednej, jedynej rzeczy, o której wiem, że wyróżni mnie z tłumu. Uwielbiam bawić się modą, a sklepy z używaną odzieżą pozwalają mi na to.

Aktorka Magdalena Stużyńska nigdy nie podążała za modą. Zawsze starała się mieć własny styl. Jako licealistka, a później studentka uwielbiała zaglądać do sklepów z używaną odzieżą. - Do dziś noszę granatowy płaszcz z aksamitu, który wyszperałam w second handzie wiele lat temu. Dziś w ciucholandach lubię kupować głównie nietypowe torebki.

Szmateksy też mogą cieszyć oko

Fakt, że sławni korzystają z oferty sklepów z używaną odzieżą, na pewno przemawia na korzyść tych sklepów. Ale ja dopiero od niedawna się do nich przekonałam - pisze na pewnym forum dyskusyjnym jedna z internautek. - Lumpeksy długo kojarzyły mi się ze skotłowanymi ciuchami w koszach i nieprzyjemnym zapachem. Na całe szczęście przybywa coraz więcej miłych dla oka ciucholandów, w których zwraca się uwagę na komfort samego klienta, gdzie są przymierzalnie, a posortowane ubrania wiszą na wieszakach…

I trudno się z tym nie zgodzić. Na przykład stołeczny second hand Wzorcownia - przez niektórych nazwany lumpeksem dla snobów - sprzedaje odzież starannie wyselekcjonowaną, upraną, wyprasowaną i ometkowaną. Katowicki Niebieski Koralik stawia natomiast na klimat. Sklep, choć oferuje garderobę używaną, bardziej niż ciucholand przypomina stylem wnętrza staroświeckiego butiku.

Udane zakupy z drugiej ręki

Kupowanie ubrań w sklepach z używaną odzieżą jest swego rodzaju sztuką. Doskonale o tym wiedzą Agnieszka Braszkiewicz i Lech Wilczyński - wielcy miłośnicy second handów i twórcy pierwszego w Polsce serwisu internetowego poświęconego rynkowi odzieży używanej lumpeksy.pl. Ich zdaniem bardzo ważne dla początkującego szperacza będzie pierwsze wrażenie po wizycie w ciucholandzie, od której często zależy, czy połknie bakcyla i stanie się jego stałym klientem, czy wręcz odwrotnie. Dlatego na pierwszy raz doradzają wybierać ciucholandy z polecenia, ale odradzają wchodzić do nich w dzień dostaw. - Dostawa to nie najlepszy moment na zakupy dla początkującego łowcy taniej odzieży. Przerażający może się okazać dla niego tłum starych wyjadaczy dosłownie wyrywający sobie wzajemnie z rąk świeżo rzucone ciuchy. A to może zniechęcić na dobre - mówi Agnieszka Braszkiewciz

Żelazna zasada

I warto pamiętać o jeszcze jednej ważnej zasadzie: idąc do second handu z myślą, że skompletujesz w nim natychmiast modną garderobę od stóp do głów, jest błędem. Poszukiwanie ubrań w takim sklepie jest trochę jak polowanie. Można szybko ustrzelić niepowtarzalny i w dodatku markowy okaz, ale i wrócić z pustymi rękami. Ale bez względu na to, co przywykło się powszechnie sądzić o sklepach z używaną odzieżą, nie krępuj się do nich wchodzić, nie bój się zaglądać na pchle targi i bazary ze starociami. Być może odkryjesz w sobie kreatorkę własnego stylu lub przekonasz się, że można ubrać się modnie i firmowo bez wydawani majątku. Wystarczy tylko trochę wolnego czasu, odrobina cierpliwości, szczypta fantazji i żyłka łowcy - szperacza. Reszta należy do Ciebie...