Z wyborem stroju w polskim showbiznesie bywa różnie. Raz się udaje, raz nie. Stylistki, z usług których korzystają polskie znane twarze, nie zawsze są profesjonalne i potrafią doradzić fatalny dobór stroju. Wiemy, jak to było, gdy w ręce profesjonalistów oddały się Kinga Rusin czy Edyta Górniak.

Na pocieszenie powiemy jednak, że mało która gwiazda wpadek nie popełnia, gdy nawet ubiera się sama. Choć zawsze można liczyć na Magdę Cielecką, Maję Ostaszewską czy Monikę Brodkę, one się tego wieczoru na scenie nie pojawiły.

ŚPIEWAJĄCE PORAŻKI MODOWE

Pod uwagę bierzemy więc dziś tylko gwiazdy śpiewające, które mogliśmy przez ostatnie 3 dni oglądać.
Przyjemne na początek:

- Zachwyt wzbudziła swoją kreacją od pierwszego pojawienia się Paulina Przybysz, czyli Pinnawella. Jej piękna, romantyczna, jakby bajkowa suknia, spokojnie przypadłaby do gustu Bjork. Szyfonowo-jedwabna, cielisto-czarna suknia z aplikacjami ze sztucznych kwiatów i kawałków materiału prezentowała się na scenie wyśmienicie. Tym bardziej była to szokująca zmiana, jeśli ktoś widział Paulinę za kulisami, w dżinsach i bluzie z kapturem.

- Zdecydowanie wspaniale wyglądała Justyna Steczkowska, której wykonanie piosenki Ewy Demarczyk przyniosło największe oklaski. Prosta, czarna suknia z trenem prezentowała się na scenie niezwykle dostojnie. Plus za brak biżuterii i prosty kok z białym elementem – tu umiar zdecydowanie pasował najbardziej. Również poza sceną Justyna postawiła na minimalizm i prezentowała się w strojach głównie czarnych. Do tego nosiła stale wielkie okulary, zakrywające jej nawet brwi.


- Nie rozczarowała jak zawsze Reni Jusis, która zwykle wybiera z mody co bardziej awangardowe elementy i smakowicie podpatrzone przez nią trendy trafiają potem na czołówki polskich rankingów. Reni tym razem nie postawiła na retro, tylko na hippie szyk. Duża, ale lekka, kolorowa kreacja, prawdopodobnie ręcznie malowany jedwab, wyglądała prawdziwie letnio i przypominała czasy, gdy to Maryla Rodowicz szalała na scenie. Do tego niezwykłe kolczyki w rozmiarze maxi, miętowo niebieskie i migoczące w świetle. Świetne wyczucie.

- Plusa dajemy też Ani Wyszkoni, znowu za koncert niedzielnych duetów, który dał nam najciekawszy pokaz modowy. Cekinowy top został u niej połączony z biało-czarną spódniczką bombką, co bardzo pasował do jej nowoczesnej i krótkiej rudej fryzurki. Choć nie był to strój w żaden sposób przełomowy, Ani udało się zgubić niedojrzały, kiczowaty styl, który często prezentuje. Dodajmy, że sukienka w grochy z innego występu na tej samej scenie też była dobrym wyborem.


A największe wpadki Opola? Oto one:

- Minusa w tym roku zalicza Kayah, której długo udawało się w rubrykach na kiepski strój nie pojawiać. Jej satynowe spodnium, sprawiało, że wyglądała na grubszą niż w rzeczywistości. Do tego stopnia, że zaczęłam się zastanawiać, czy czasem nie próbuje ukryć ciąży. Do tego dawno już niemodna szeroka, srebrna bransoleta na ramieniu i kręcone włosy. Mało finezji, mało polotu.

- Co najmniej słabo wypadła obwołana polską Lady GaGą, Candy Girl. Skoro już chce się kopiować innych, to trzeba umieć to robić. Do poziomu awangardy i abstrakcji Gagi, Candy Girl nie dorasta nawet do pięt – to co gdzie indziej wygląda na przemyślany strój sceniczny, w Opolu zapachniało kiczem. Białe body, białe futerko, szare rękawiczki i obcasy na platformie – miało to pewnie być nowatorskie i kreatywne, niestety nie wyszło…

- Po głowie tradycyjnie dostanie się Katarzynie Skrzyneckiej, która z wiekiem nie uczy się niczego. Nawet tego, że im więcej lat, tym mniej błyskotek powinna na siebie zakładać kobieta. Cekinami czy połyskiem nie odwróci się bowiem uwagi od zmarszczek. Owszem, połysk jest modny, jednak z trendów trzeba korzystać ostrożnie i nie podążać za nimi ślepo. Skrzynecka na swój występ wdziała srebrny jedwabny kombinezonie z młodzieżowo obniżonym krokiem. Obowiązkowo srebrne szpilki, srebrny make-up i nie wiedzieć czemu, brązowa welurowa opaska na włosy! Strach patrzeć. Gdyby jednak zerknąć na strój pani Kasi poza sceną, to można zobaczyć, że miłość do srebra i złota jest u niej chyba silniejsza od rozsądku…

- Że nie wspomnimy już o fatalnych spodniach Patrycji Markowskiej. Nawet rockmani powinni, a rockmenki szczególnie, czasem iść do przodu…

Na koniec pochwalimy jeszcze Stanisławę Celińską, która trendom się oparła a wyglądała stosownie do okazji i swego wieku. Długa, dość luźna suknia do ziemi, lekko orientalna, nadała jej szyku i powagi. Brawo!

______________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Moda i show-biznes żyją w symbiozie
>>> Eko jest sexy, jazzy i trendy!
>>> Neonowe zegarki krzyczą: jestem tutaj!

Mauss