Karl Lagerfeld to istny potwór!
W Monachium ukazała się w tym tygodniu książka, która pokazuje, że oprócz bycia geniuszem, Karl Lagerfeld jest też nieznośnym, złośliwym narcyzem, z którym trudno wytrzymać jego bliskim i współpracownikom. "Musi być traktowany jak cesarz" – mówi jego dawny asystent i twierdzi, że publikacja wspomnień pozwoli uporać mu się z demonami przeszłości.
- Armani rozebrał Victorię Beckham
- Rozsądna modelka to nie fatamorgana
- Manolo Blahnik kocha Carrie Bradshaw
- Roberto Cavalli w mieście włókniarek
- Projektanci mody to zwykli wyrobnicy
- Giuseppe Zanottiego wizja butów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Arnaud Maillard była przez 15 lat asystentem Karla i w końcu postanowił opisać swoje przeżycia z geniuszem mody. Powstała ksiązka "Karl Lagerfeld i ja", podobna do "Diabeł ubiera się u Prady", przepełniona nienawiścią i fascynacją. Uchylająca rąbka tajemnicy świata mody i serwująca sporą ilość plotek niedostępnych zwykłym śmiertelnikom.
FASCYNUJĄCY I ZNIENAWIDZONY
Autor nie odmawia Karlowi geniuszu, wciąż zresztą jest zafascynowany jego wiedzą, pomysłowością i energią, pozwalającą mu projektować pod własnym nazwiskiem oraz dla Fendi i Chanel.
Jednak podziwiać to jedno, a pracować dla niego to drugie.
Maillard przedstawia Karla jako narcyza absolutnego, który traktuje całe otocznie jak swoich służących. Oprócz tego, że rzeczywiście ma dookoła siebie młodych, usługujących mu
kamerdynerów. Nikt nie może mu się sprzeciwić. Ktokolwiek pracuje dla Karla, musi być do dyspozycji 24 godziny na dobę, i nie dotyczy to tylko jego obsługi.
Jest władcą absolutnym jak XVIII wieku, zresztą po cichu mówi się na niego "The Kaiser", czyli cesarz. Co pół godziny każe napełniać sobie Pepsi Colą kryształowy kieliszek Baccarata.
Co rano Karl potrzebuje masy czasu, żeby doprowadzić się do formy i być z siebie zadowolonym. Odkąd schudł 30 kilogramów, codziennie rano i wieczorem robi sobie bardzo drogi peeling La Praire , najdroższym kosmetykiem świata.
PRACA PONAD WSZYSTKO
Kiedy organizuje sesję zdjęciową, wszyscy muszą chodzić jak w zegarku. Zanim mistrz przystąpi do pracy, najpierw wszędzie rozwiesza swoje podobizny. Potrafi być bardzo hojny, ale też niezwykle okrutny. Maillard wspomina w jaki sposób zwolnił kiedyś swoją pracownicę. Zrobił jej szkic z odciętą głową, która ona sama trzyma w ręce niczym Maria Antonina – i pokazał to całej ekipie, w ten bezlitosny sposób informując ją o utracie posady. Zresztą to w ogóle jest metoda Lagerfelda na ludzi. Kiedy nie chce kogoś znać, po prostu przestaje on dla niego istnieć. Nie zauważa go, nie mówi do niego - totalnie wyklucza tę osobę ze swojego wszechświata.
Życie w cieniu Karla musiało być niezwykle ciężkie i odcisnąć duże piętno na osobowości jego asystenta. Książka miała być dla niego terapią i próbą uwolnienia się od prześladującej go wciąż osoby projektanta.
Maillard pisze: "On zawsze pozostanie dla mnie geniuszem, mam dla niego olbrzymi szacunek. Jednak po wszystkim, co mi się przydarzyło u jego boku, chciałem też pokazać jego drugą stronę".






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!