Victoria Beckham ma ambicje podbić cały świat. Zaczęła od Wielkiej Brytanii i zespołu Spice Girls, a teraz nie może się już zatrzymać. Nie udało się zyskać sympatii w USA, gdzie Beckhamowie byli tylko dodatkiem do pary Tom Cruise i Katie Holmes, więc Victoria szuka nowych wyzwań.

Gdy zaproszono ją na okładkę lutowego numeru rosyjskiego Vogue’a, z chęcią przyjęła propozycję. Okazją do sesji zdjęciowej jest nowa kolekcja ubrań, sygnowana przez Victorię.

Ubrania rzeczywiście są imponujące, styl gwiazdy wciąż ewoluuje i coraz wyraźniej zwraca się ona w stronę lat. 40. i 50., które jak sama mówi, są dla niej najbardziej inspirujące jeśli chodzi o modę i stylizację.

Ubrania są uszyte z wysokogatunkowych materiałów, jedwabiu i najlepszej jakości tweedu, o linii blisko ciała. Jak zapewnia Victoria, są mimo to bardzo wygodne: "Przymierzałam wszystkie sukienki, żyłam w nich, żeby sprawdzić czy można czuć się w nich dobrze".

Nie można powiedzieć, żeby były to stroje na każdy dzień, przynajmniej nie na taki dla normalnej kobiety, jednak Victoria mówi: "Mam nadzieję, że sylwetka to jest to, czego każda kobieta pragnie".

Kontrowersji nie wzbudziły jednak same stroje czy zdjęcia, tylko to, że jako stylizację Posh Beckham wybrała czapkę "stalinówkę". Być może uznała to za fajny gadżet, a jak wiemy kiedyś miała nie całkiem skryte upodobania do lateksu i kostiumów sado-maso, jednak tym razem chyba przesadziła. Publicznie skrytykowano ją za brak wyczucia, grubiaństwo i co gorsze, lekkomyślne podchodzenie do historii.