Modelki Galliano nie mają łatwego życia. Muszą chodzić na niebotycznie wysokich obcasach, splatać włosy w przedziwne fryzury i wdzięcznie stąpać wśród oryginalnej scenografii.

Tym razem było jeszcze gorzej niż zazwyczaj, ponieważ paryski wybieg przypominał wielką rupieciarnię. Pojawiły się na nim klatki na ptaki, sterty starych telewizorów oraz zdezelowana karuzela. Przybieranie wdzięcznych póz w takim rozgardiaszu było nie lada wyzwaniem. Na szczęście znalazło się też miejsce na wygodne kanapy, na których zapracowane modelki mogły znaleźć chwilę wytchnienia.

A w co były ubrane? W szyfonowe, kwieciste tuniczki z falbanami, seksowną wersję garniturów z lat 40., składające się z kilku warstw, rozkloszowane pelerynki, oraz długie, kobiece suknie. Galliano proponuje również mnóstwo ciekawych nakryć głowy - kapelusze z dużych rondem, srebrne hełmy, obcisłe kaptury, kokardy w grochy i wzorzyste chusty.

Sam projektant też nie lubi chodzić z gołą głową. Po koniec pokazu zaprezentował się w ekscentrycznej garderobie i z dwoma kapeluszami na głowie.


Kto tu ma nieźle w czubie

Chwila wytchnienia

Piękność z kokardą wśród starych telewizorów

Koafiury z konceptem

Czepek lub obcisły kaptur

Jaka ja jestem słodka