"Ruch czystego jedzenia, początkowo niszowy, zamienił się w potężny nurt idiotyzmów na temat odżywiania. Przekaz lobby spod znaku wellness zaczyna dominować, spychając na margines opinie naukowców zajmujących się żywieniem, dietetyków i pracowników służby zdrowia. Książki przedstawicieli tego lobby okupują listy bestsellerów, ich strony internetowe odnotowują miliony odwiedzin, a konta na Instagramie zapewniają zadurzonym obserwatorom nieustanny dopływ zdjęć koktajli z jarmużu i misek komosy ryżowej (quinoa). Im dłużej patrzę, tym szerzej otwieram oczy na widok tego dziwacznego, a niekiedy także niebezpiecznego świata – świata, w którym codziennie opowiada się bajki na temat jedzenia" – pisze we wstępie swojej książki Warner.

"Wściekły kucharz" to publikacja, w której ten profesjonalny kucharz i bloger w wyjątkowo złośliwy sposób rozprawia się z największymi jedzeniowymi modami. Krytycznym okiem patrzy i opisuje m.in. olej kokosowy, dietę paleo, czy superfoods. W swoich sądach opiera się na badaniach naukowych i swoim biochemicznym wykształceniu.

Nie oszczędza nikogo. Szydzi z modnych blogerów, kucharzy celebrytów, ale i tych, którzy dają sobie naiwnie wmówić, że pijąc zielone koktajle, trafimy do nieba. Zapewne nie trafimy, ale za to damy zarobić tym, którzy za modami stoją.

Okazuje się, co udowadnia Warner, że na nasze nieszczęście wiele z tych diet i mód opiera się nie tylko na nieprawdziwych, ale też szkodliwych teoriach. Wściekłemu kucharzowi pomagają w obalaniu tych prozdrowotnych mitów psychiatrzy, ekonomiści, specjaliści od żywienia, dietetycy. Warto prześledzić tę publikację, chociażby po to, aby wrócić do powszechnej wiedz o zdrowym odżywianiu, która utonęła w mroku przesądów, mylnych intuicji, teorii spiskowych i wyssanych z palca bajek.

"Ten wyzywający i inteligentnie skonstruowany manifest przywraca zdrowy rozsądek podejściu do jednej z największych życiowych przyjemności" – pisze o książce Warnera, Steven Linker, profesor psychologii na Uniwersytecie Harwardzkim. I trudno się z nim nie zgodzić. Dietetyczni guru po lekturze tej książki powinni spłonąć wstydliwym rumieńcem.