Klątwa gwiazdki Michelina. Dlaczego restauratorzy pozbywają się prestiżowego wyróżnienia?

"Królowa omletów z krabem" – tak właścicielkę lokalu w Bangkoku nazwano w "Czerwonym przewodniku", gdzie publikowana jest lista restauracji wyróżnionych gwiazdką Michelina. Choć to marzenie wielu restauratorów, ona postanowiła z niego zrezygnować. Nie jest pierwsza.

wróć do artykułu
  • ~bubu
    (2018-01-15 10:24)
    lepiej oddać gwiazdkę, niż zostać jej pozbawionym
  • ~Małpigwałt
    (2018-01-14 17:59)
    Marco Pierre White już dawno temu powiedział że to przekleństwo i ich nie potrzebuje, a miał 3, jako najmłodszy szef w historii.
  • ~psychoterapeuta żoliborskiego paranoika
    (2018-01-14 16:35)
    POLYKAM NASIENIE KIJOWSKIEGO I JEM KAŁ OWSIAKA !!
  • ~psychoterapeuta żoliborskiego paranoika
    (2018-01-14 16:32)
    POLYKAM NASIENIE KIJOWSKIEGO !!!!!!!!!!!!
  • ~md
    (2018-01-14 13:21)
    Kolejny przejaw snobizmu restauratorów. Najpierw snobowali się na "manie" gwiazdek, teraz snobują się na "niemanie", co jest łatwiejsze, bo konsumenci polecają i oceniają jadłodajnie w sieci. Natomiast zaciekawiło mnie dlaczego w tej jadłodajni w Bangkoku ceny wzrosły... gdy przybyło klientów?! Logicznie powinny raczej spaść.
  • ~Mac
    (2018-01-14 10:23)
    Anthony Bourdain ma rację. I ma racje mieć rację. Chlał, ćpał, umie gotować, mówić, pisać i na kuchni zna się jak mało kto. Każdy ma swoje preferencje, a wybory redaktorów przewodnika Michelin są ich wyborami i tyle. Nie odbieram im prawa głosu, ale prawdziwy artysta kuchni potrafi podać upieczonego barana, który ma konsystencję lodów i smak pieczonego barana, a nie czegoś, dzięki czemu za wszelką cenę trzeba zaistnieć. To owa potrzeba zaistnienia, a nie dogodzenia gościom, jest motorem rankingów. Mam wiele wspólnego z Bourdainem, również wiek, swoje w życiu widziałem i zjadłem, wiem, że życie jest dla mnie, a nie odwrotnie. Kiedy przybywam do nowego dla mnie kraju lub miejsca, próbuję obserwować rynek kulinarny, wypytywać i próbować. Zdarzyło mi się przejrzeć przewodniki Michelina nie raz, ale nigdy nie były dla mnie bibliami. Parmezan jest dla mnie niesmacznym, zjełczałym serem, a nie obowiązkiem. Oliwa, zwłaszcza z pierwszego tłoczenia, zawsze nadaje potrawie swój szczególny posmak - po co jeść ciągle to samo? Pizzę je się we Włoszech, to jasne, ale najlepszą dotąd (prawdziwą, a nie z ananasem, czy Nutellą!) zjadłem w Nicei! Warto żyć intensywnie, bo czasu jest mało. Na pewno za mało na ciągłe szukanie czyjegoś zdania. Warto szukać własnego. Warto!
  • ~wyborca/ ale jaja
    (2018-01-14 10:15)
    niby postepowcy, a blokuja posty, jedynie przy kulinarnych sprawach moze przepuszcza, zabaczymy za chwile
  • ~włatca maryjonetek
    (2018-01-14 10:03)
    Pistrole jedzą schabowego łyżką.
  • ~kelner sowa
    (2018-01-14 09:33)
    kraj paradoksow ? Ratujmy kobiety - inicjatywa ustawodawcza przeciwko ktorej zaprotestowali ci ktorzy tej ustawy sami chcieli, potem pikieta pod sejmem tych ktorzy demonstruja przeciwko samym sobie. Cus tu cholernie nie gra ?.

Może zainteresować Cię też: