Anna Sobańda: Jedzenie z ciężarówki - to nie brzmi apetycznie. Skąd taka popularność „food trucków” w Polsce?

Tomasz Jakubiak: Może z ciężarówki… Ale określenie „food truck” na stałe wpisało się do naszego słownika, a same food trucki w krajobraz naszego pięknego kraju. I bynajmniej nie kojarzą się nieapetycznie! Przeciwnie, kojarzą się pysznie.

Dlaczego?

Jest w nich taka kulinarna magia, która sprawia, że są wyjątkowe. Dlaczego? Proszę zwrócić uwagę, że Polacy od wielu lat podróżują po świecie. A podróże to nie tylko leżenie na plaży czy zwiedzanie zabytków, ale także, a dla niektórych przede wszystkim, doświadczenia kulinarne.
Choć w naszej tradycji tzw. domowe jedzenie utkwiło jako najwyższa forma spożywania posiłków, to Polacy są bardzo otwarci na nowe smaki. Wręcz ich poszukują. A food trucki dają taką możliwość, bo ich właściciele to kulinarni pasjonaci, którzy swoje pasje obracają w biznes polegający na karmieniu ludzi.
Popularność food trucków potwierdza niesłabnąca frekwencja na streetfoodowych imprezach w całej Polsce. Każda edycja Żarcia Na Kółkach, któremu mam przyjemność patronować przyciąga ponad 20 tys ludzi.

Skąd przyszła do nas ta moda?

Największą popularnością food trucki cieszą się oczywiście w Stanach Zjednoczonych. Można powiedzieć, że od dziesiątek lat są stałym elementem tamtejszej kuchni. Jeśli chodzi o jedzenie na ulicy, to przodują w tym kraje azjatyckie, w których małe mobilne stanowiska z jedzeniem rozstawione wzdłuż uczęszczanych ulic są typowym elementem krajobrazu.
U nas zaczęło się w latach 90. od przyczep i budek z zapiekankami i hamburgerami. Na początku nie słynęły może zbyt wysoką jakością ale oferowały coś innego, coś co kojarzyło się z Zachodem. I zyskały od razu szerokie grono fanów. Z czasem rodziły się nowe food trucki, które zaczęły specjalizować się w rozmaitych kuchniach. Boom zaczął się od pierwszych zlotów food trucków, gdy ludzie zobaczyli jaką różnorodność smaków oferują. Dziś praktycznie nie ma kuchni świata, która nie byłaby reprezentowana przez polskiego food trucka.

Czy to, że Polacy pokochali „food trucki” świadczy o tym, że rozsmakowaliśmy się w spędzaniu czasu na mieście i biesiadowaniu na ulicach?

Sezon do biesiadowania pod gołym niebem jest w Polsce stosunkowo krótki. Dlatego dla nas tak cenny. Polacy chcą więc wykorzystać każdą chwilę, aby spędzić go pod chmurką. Czy to w ogródkach piwnych, kawiarniach, czy na zlotach food trucków. I z całą pewnością fakt popularności food trucków należy wiązać właśnie z tą tęsknotą za naturą, wolnością, wyjątkowością i celebrowania życia towarzyskiego, ale też rodzinnego.

Amatorzy jedzenia na kółkach mogą być spokojni o jakość dań i higienę ich przyrządzania?

Oczywiście! Wręcz samochody i ich mała powierzchnia obligują właścicieli do częstych zakupów i zmiany menu. W food trucku nie ma miejsca do przechowywania dużych ilości półproduktów, czy do ich mrożenia. Wszystkie dania przygotowywane są na bazie świeżych, najczęściej sezonowych produkt. Często zdarza się tak, że kolejne dania są skreślane z menu jeszcze przed zakończeniem dnia… Można być zatem pewnym najwyższej jakości dań, co zresztą odróżnia street food od fast foodu.

Właściciele "food trucków" muszą spełniać jakieś normy?

Tak samo jak "tradycyjne" restauracje food trucki muszą spełniać wszystkie wymogi sanepidu. Nie ma tutaj żadnej różnicy.

W "Food truckach" gotują wyłącznie amatorzy?

Też, ale nie tylko. Osoby wykształcone i doświadczone w kulinariach, a nawet szefowie kuchni również otwierają swoje food trucki, czego najlepszym przykładem jest mój food truck Lokalne Farmazony, w którym serwuję kanapki w wersji streetfoodowej, w oparciu o świeże, lokalne produkty. Jednak amatorstwo nie jest w tym przypadku żadną dyskwalifikacją. Bo w kuchni liczy się serce, pasja i otwarta głowa. Znam wielu właścicieli food trucków i wiem jedno – tego im nie brakuje.

Ciężarówka z jedzeniem to dobry pomysł na pierwszy krok w biznes restauracyjny? Czy "food truck" to łatwiejszy biznes niż stacjonarna restauracja?

Na pierwszy rzut oka wydaje się że tak. Wiadomo, odpada część rzeczy, takich jak zatrudnianie kelnerów, prowadzenie zaplecza magazynowego, kwestie toalet dla gości. Jednak tak samo jak przy stacjonarnej restauracji trzeba mieć dobry pomysł, który wymaga doskonałej realizacji i organizacji pracy. Problemem też jest znalezienie odpowiedniego miejsca, w którym może stanąć food truck. Według przepisów nie może stać gdziekolwiek, musi to być prywatny teren. Imprezy takie jak Żarcie Na Kółkach pomagają na pewno w tej kwestii, ale odbywają się cyklicznie, a żyć trzeba przez cały rok.
Podsumowując – ten biznes, jak każdy inny ma swoje blaski i cienie.

Czy twoim zdaniem "food trucki" na stałe wpiszą się w tkankę miejską, czy są modą, która przeminie?

To bardzo młody rynek. A więc wciąż rozwojowy. Obecnie w Polsce działa około 500 food trucków. Oczywiście jedne się rodzą, inne zamykają, ale ich liczba raczej rośnie niż się mniejsza. Sądzę, że fakt, że jesteśmy ciekawi świata i nowych smaków – o czym wspominałem wcześniej - bardzo dobrze wróży przyszłości tej branży. Dobrej jakości jedzenie, szybko podane i w atrakcyjnej cenie zawsze będzie interesująca alternatywą dla obiadu w domu, czy bardziej zobowiązującego wyjścia do restauracji. Poza tym jest jeszcze cała masa Polaków, którzy nie spróbowali nigdy jedzenia z food trucka…

Co ciekawego czeka na gości festiwalu "food trucków" w Warszawie?

Przede wszystkim olbrzymia różnorodność, organizatorzy zaprosili aż 100 food trucków, które będą karmić ludzi wspaniałymi daniami z co najmniej czterech kontynentów. Już 1 i 2 kwietnia mieszkańcy stolicy i goście, będą mogli skosztować najróżniejszych potraw, poczynając od klasycznych frytek, zapiekanek czy hamburgerów, przez hiszpańskie tapas, włoskie pizze i piady, meksykańskie burrito i tortille, aż po niezwykle kreatywne podejście do lokalnej kuchni w wersji na wynos. Żarcie na Kółkach to gwarancja bogactwa smaku, kulinarna uczta, gdzie nawet największy smakosz znajdzie coś dla siebie. Wśród ciekawych propozycji wymienił bym food truck Akita serwujący doskonałe rameny, Kuchnęa Dla Odważnych serwującą ślimaki i podroby, czy Bufet Na Kółkach z pyzami, flaczkami po warszawsku i smalcem. Zapraszam więc wszystkich bardzo serdecznie, bo ten największy w Polsce festiwal smaków zaspokoi gusta wszystkich smakoszy.

Tomasz Jakubiak - popularny kucharz, znawca kuchni ulicznej, podróżnik, promotor lokalnego jedzenia i poszukiwacz dobrych smaków


"Żarcie Na Kółkach" to największa w Polsce impreza promująca street food z food trucków, przyczep, rowerów i innych pojazdów, jej poprzednie edycje odwiedzało ponad 20 tys. osób. W tym roku goście będą mieli szansę spróbować potraw charakterystycznych dla tak różnorodnych krajów jak: Wietnam, Tajlandia, Izrael, Meksyk, Francja czy Hiszpania. Właściciele restauracji na kółkach to prawdziwi pasjonaci kulinariów, całym sercem angażują się w poznawanie kuchni danego regionu i rozwój swoich umiejętności w zakresie gotowania.Tegoroczna edycja festiwalu odbędzie się w dch 1-2 kwietnia na Stadionie Narodowym w Warszawie