Gdy rekordy oglądalności bił „Taniec z gwiazdami”, szybko wykreowano modę na naukę rumby, salsy czy tango. Kursy tańca towarzyskiego pękały w szwach. Dziś podobnie jest z kursami gotowania. To oczywiście efekt bombardowania telewidzów niemal o każdej porze dnia programami z tej dziedziny. Magda Gessler ratuje podupadające krajowe knajpy, w „MasterChef” o palmę pierwszeństwa biją się kucharze amatorzy, w porannych programach dla najmłodszych gotują dzieci, a w tych skierowanych do dorosłych celebryci i kucharze. Nawet lider partii Polska Jest Najważniejsza Paweł Kowal uczy gotować, choć akurat Ukraińców w ich telewizji.

Notujemy w tym roku 40-proc. wzrost frekwencji. Dzięki temu w samej Warszawie przeszkoliliśmy już 100 osób – słyszymy od pracownika firmy KursyKulinaria.pl, która w kraju ma 20 filii. O modzie na gotowanie mówi też Łukasz Szewczyk, właściciel Pracowni Sztuki Kulinarnej. W zeszłym roku z naszych szkoleń skorzystało 600 osób – mówi. A to, gdyby popatrzyć, jak w ostatnich kilkunastu miesiącach rozwinął się rynek, nie byłoby wcale złym wynikiem. Liczba firm oferujących szkolenia z gotowania zwiększyła się przynajmniej trzykrotnie. Jeszcze dwa lata temu było ich około 20 – szacuje Łukasz Szewczyk. Oprócz tego na rynku działa przynajmniej drugie tyle podmiotów, które oferują kursy gotowania m.in. w domach kultury, w świetlicach dla kół gospodyń wiejskich.

Bo o ile jeszcze kilka lat temu ich uczestnikami byli właściciele restauracji i ich pracownicy czy osoby, które chcą pracować w kuchni, o tyle dziś są to przede wszystkim amatorzy. Nie interesuje ich żadna konkretna kuchnia. Chcą po prostu nauczyć się dobrze gotować, co oznacza, że najchętniej zapisują się na kursy kilkudniowe. To często właściciele dużych nowych rezydencji, w których kuchnia wedle modelu amerykańskiego jest sercem. Niestety wielu z nich nie wie, jak się w niej poruszać, dlatego zapisują się na szkolenia z gotowania – zauważa Marek Widawski z Instytutu Kulinarnego w Krakowie.

Nie oznacza to, że w kursach nie biorą już udziału fachowcy. Tych również jest więcej średnio o 10 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Największym zainteresowaniem cieszy się wśród nich rzeźbienie w owocach i warzywach czy dekorowanie karmelem i czekoladą. Wielu chętnych mamy również na szkolenia z kuchni molekularnej – dodaje Łukasz Szewczyk.

A takie podejście tylko cieszy właścicieli kursów. Za ośmiogodzinne szkolenie trzeba zapłacić średnio 300 – 500 zł. Kilkudniowy kurs gotowania to już wydatek rzędu 1,1 – 1,5 tys. zł.

Kolejny już raz moda daje zarobić.