To, co kiedyś kojarzyło się z luksusem, dziś stoi na półkach, ogólnodostępne i nikt się już nie bije ani o szynkę Krakusa ani o czekoladowy wafelek Prince Polo. Paprykarz szczeciński też jakby mniej popularny, ale ciągle obecny, przynajmniej od czasu do czasu na naszych stołach.

Z sentymentem sięgamy też po pasztet podlaski czy konserwę turystyczną w charakterystycznym zielonym opakowaniu z różowym napisem. Te kultowe produkty PRL-u, jak mówią ich producenci, są w większości wciąż robione według tych samych tradycyjnych, receptur.

"Prince Polo na rynku pojawiło się w połowie lat 50. Już wtedy opracowano unikatową recepturę, która stosowana jest po dziś dzień: niepowtarzalne połączenie czterech kruchych listków waflowych i trzech warstw delikatnego nadzienia oblanego czekoladą" – mówi Agnieszka Kępińska z Kraft Foods Polska S.A.

Do swoich ulubionych smaków młodości wracają też chętnie konsumenci.
"Nadal jestem wierna kawie Ince i cukierkom kukułkom. To smaki, które kojarzą mi się z dzieciństwem i PRL-em, i dlatego często kupuję" – mówi Katarzyna Skowron.

>>>Czytaj także: Plantator truskawek zamordował 8 osób