PAP Life: - Jak się zaczęła twoja przygoda z wegetarianizmem?

Monika Mrozowska: - To był zupełny przypadek. Razem z przyjaciółmi pojechaliśmy na wakacje do Grecji. Tam spożywaliśmy praktycznie same sałatki i owoce, upał nie pozwalał na jedzenie czegoś innego. Po powrocie z takich dwutygodniowych wakacji stwierdziłam, że czuję się bardzo dobrze i dużo lepiej wyglądam. Pomyślałam, że mogę kontynuować taką dietę w trochę złagodzonej formie. Poza tym chciałam się przekonać jak długo mogę wytrzymać bez mięsa. To był eksperyment, który trwa już 10 lat. Oczywiście z czasem doszły do tego względy ideologiczne.

 I wbrew powszechnej opinii o wegetarianizmie nie jesz tylko sałaty?

M.M.: - Ogólne przekonanie jest takie, że osoby niejedzące mięsa cały czas żywią się kanapkami z serem, albo samą sałatą. Między innymi z tego powodu razem z Maćkiem, moim mężem, zaczęliśmy wydawać książki. Chcemy pokazać, że to, co jedzą wegetarianie, nie ma nic wspólnego z tym, co większość ludzi myśli o diecie jarskiej. Nie chcemy nikogo na siłę przekonywać do wegetarianizmu, pokazujemy tylko, jakie kulinarne bogactwo omija nas każdego dnia.

Co do samej sałaty, niestety wiele osób rezygnuje z niej, twierdząc, że jest bez smaku, nie ma żadnych wartości i nawet nie można się tym najeść. Okazuje się, że rukola smakuje inaczej, roszpunka inaczej. Jest tak wiele odmian sałaty. Poza tym ma ona wiele zastosowań. Np. rukola, która ma intensywny, ostry, trochę orzechowy smak idealnie nadaje się jako dodatek do sosu pesto.

PAP Life: - Co poza sałatą znajdziemy w twojej kuchni?

M.M: - Gotując, często sięgam po różne kasze, rośliny strączkowe. Razem z Maćkiem staramy się komponować różne smaki. Myślę, że to właśnie ta różnorodność pokazuje osobom, które nie są zbyt przychylnie nastawione do wegetarianizmu, że ta kuchnia może być bardzo smaczna.

 Liczy się pomysłowość?

M.M.: - Oczywiście. Niektórym wydaje się, że przygotowanie takich potraw jest bardzo pracochłonne. Jest zupełnie inaczej. Pamiętam jak moja mama przesiadywała w kuchni tłukąc i smażąc kotlety schabowe - to trwało wieki. Gdybym ja miała spędzić w kuchni tyle czasu przygotowując obiad dla czteroosobowej rodziny nigdy bym z niej nie wyszła.

Myślę, że rutyna i przyzwyczajenia powodują, że ludzie spożywają mięso w nadmiarze. Nie bardzo wiedzą co ugotować, więc smażą schabowego, albo mielonego. A przecież można szybko i łatwo przygotować zdrowy i lekkostrawny posiłek, nie robiąc przy tym nikomu krzywdy.

 Można zaszczepić ideę Stelli McCartney - poniedziałków bez mięsa.

M.M.: - To bardzo dobry pomysł, który może skłonić wielu do edukowania się w dziedzinie kulinariów. Zaskakują mnie osoby, które podczas nagrania programu podchodzą do nas i pytają co znajduje się na kuchennym blacie, jaką kaszę ugotujemy, co to za zielenina, a właściwie z czym i jak to się przyrządza. Wiele osób nie ma pojęcia o połowie składników, których używam, a twierdzą jednocześnie, że to ja ograniczam swoją dietę.

Czy można mówić o modzie na wegetarianizm?

M.M.: - Z przymrużeniem oka patrzę na rzeczy, które są modne, one nie zawsze są mądre. Natomiast w przypadku wegetarianizmu, cieszę się, że ludzie się do niego przekonują. Nie chodzi o to, aby od jutra wszyscy przestali jeść mięso, chodzi o zmianę w sposobie myślenia. Zacznijmy myśleć, co kupujemy, gdzie kupujemy.

Konsumencki rozsądek?

M.M.: - Właśnie. Prawda jest taka, że ludzie generalnie kupują za dużo jedzenia. Badania pokazują, że w Stanach ok 40 proc. produktów spożywczych marnuje się. Z czego 15 proc. trafia na śmietnik jeszcze w opakowaniach. Ludzie bezmyślnie kupują na zapas.

Będziemy wydawać znacznie mniej, sięgając po wysokiej jakości produkty, ale w mniejszych ilościach. Uwielbiam wycieczki na bazar, gdzie mam zaprzyjaźnionych sprzedawców, którzy potrafią powiedzieć mi coś na temat sprzedawanych przez nich produktów.

 Nie bez przyczyny mówi się o sztuce kulinarnej.

M.M.: - Poza tym jedzenie to fajny sposób na życie. Szkoda, że zapominamy, że jest ono podstawą naszej egzystencji i tak mało uwagi temu poświęcamy. Przywiązujemy wagę do tego, w co się ubieramy, jakich używamy kosmetyków, czy jeździmy fajnym samochodem, a zupełnie nie interesujemy się tym, co wrzucimy do garnka. A przecież właśnie to, co jemy wpływa na nasze samopoczucie, zdrowie i wygląd.

Rozmawiała: Monika Dzwonnik (PAP Life)