W pełni rozpoczął się sezon na grzyby. Lekarze apelują o ostrożność i przypominają, że grzyby mogą być przyczyną poważnych zatruć, prowadzących nawet do śmierci.

"W Polsce można spotkać dziewięć rodzajów grzybów, które zawierają amanitynę. Jest to niezwykle podstępna toksyna, która bardzo szybko wchłania się z przewodu pokarmowego do krwi, powodując uszkodzenie wątroby" - mówi Piotr Burda, konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii klinicznej ze Szpitala Praskiego w Warszawie.

Należy zbierać wyłącznie grzyby wyrośnięte, gdyż młode owocniki, bez wykształconych cech danego gatunku, są najczęściej przyczyną tragicznych pomyłek. Początkujący grzybiarze powinni zbierać wyłącznie grzyby rurkowe, czyli te z siateczką na spodzie kapelusza. Należą do nich m.in. nasze rodzime borowiki, koźlarze, podgrzybki i maślaki. W tej grupie nie ma grzybów śmiertelnie trujących i jest dużo mniejsze ryzyko zatrucia.

"Aby uniknąć zatrucia, nie wolno zbierać grzybów, które mają blaszki pod spodem. Zachorowania dotyczą głównie młodych i niedoświadczonych grzybiarzy, ale do naszego ośrodka trafiają również ci wprawni, których zgubiła rutyna" - dodaje Piotr Burda.

Najgroźniejszym gatunkiem rosnącym w Polsce jest muchomor sromotnikowy. Jest odpowiedzialny za prawie wszystkie śmiertelne zatrucia grzybami na terenie naszego kraju. Najczęściej rośnie w lasach liściastych, pod dębami. Ma kolor zielonkawy lub białozielony.

"Muchomor sromotnikowy jest potencjalnie śmiertelny. Grzyb, który ma od dwóch do trzech dni i waży 50 gramów, jest w stanie spowodować śmierć osoby, która go zjadła. W znaczący sposób wpływa na to czas, po którym występują pierwsze objawy zatrucia. Okres ten trwa nawet do kilkunastu godzin po zjedzeniu grzyba, podczas których pacjent nie musi nic odczuwać. Później występuje nieustępująca biegunka, która jest pierwszym objawem choroby. Jest to sygnał, aby jak najszybciej udać się do najbliższego szpitala" - tłumaczy Piotr Burda.

W ubiegłym roku z powodu poważnych zatruć niejadalnymi grzybami hospitalizowanych było w Polsce 80 osób, w tym dzieci. W niektórych przypadkach konieczne były przeszczepy wątroby. Siedem osób zmarło.