Smażone móżdżki i inne kulinarne paskudztwa
Próg obrzydliwości leży u każdego gdzie indziej. U większości kobiet moment wytrzymałości kończy się na golonce, co niektóre spróbują jeszcze koniny. Jednak 98 procent pytanych kobiet nigdy nie wzięłoby do ust smażonych robaków czy zupy z małpiego móżdżku. Co innego panowie - jeśli tylko specjał działa na potencję, każą sobie jeszcze zapakować na wynos.
- Kim są miłośnicy chorobliwie grubych kobiet
- Wśród kulinarnych snobów panuje epidemia
- Naśladujmy misie polarne!
- Schudnij, a zaczniesz cieszyć się życiem
- Szczupli znajomi uleczą cię z otyłości
- Ta szynka jest najdroższa na świecie
- Muzeum zaprasza do "Knedlowego nieba"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
CO KRAJ, TO OBYCZAJ
Gdzieniegdzie pieczone serca gołębi to rarytas, jeszcze w innych miejscach koty w lodówce to jak u nas filety z piersi kurczaka. Podróżując do najdziwniejszych miejsc na ziemi możemy natknąć się na różne wyzwania kulinarne. Choć panie życzliwie patrzą na wszelakie eksperymenty i chętnie kupują nowe przyprawy, to jednak raczej panowie decydują się na degustację u ulicznych sprzedawców, bez strachu o swoje jelita. A jeśli jeszcze, podpuści się ich, że danie to wzmaga męską potencję, zamówią podwójną porcję i zjedzą z uśmiechem nawet najbardziej wstrętne danie. Panie za to mogą poczynić obserwacje, czego na pewno nie warto oferować podczas proszonej kolacji u siebie w domu.
ZOBACZ, CZEGO NAWET NIE TKNĄŁBYŚ WIDELCEM
Robaki – podobno są smaczne i pożywne ze względu na dużą zawartość białka i protein, i niejednemu już pomogły przetrwać w trudnych warunkach. Jedzenie wszelkiego rodzaju owadów czy robaków jest nazywane entomafagią i jest dość powszechną praktyką na całym świecie, oprócz Europy i Ameryki Północnej. Na ulicach Bangkoku, Quito, czy też Pekinu można natknąć się na smażone świerszcze, skorpiony czy też cukrzone pijawki, które przykładowo Andrew Zimmern – kucharz i zapalony podróżnik, autor programu "Bizzare Food", poleca jako przekąski na siedzenie przed telewizorem. Podobny pogląd na to ma Mike Tyson, który podobno będąc w więzieniu odżywiał się karaluchami.
Górskie ostrygi – taką nazwę dla niewtajemniczonych mają jądra byka lub dzika, podane w wersji obranej ze skóry, obgotowane, obtoczone w panierce i smażone w głębokim tłuszczu. Ten przysmak, popularny w Teksasie i w Kanadzie mógłby znaleźć zrozumienie wśród amatorów naszych cynaderek i ozorów…
Nadziewany wielbłąd – choć my odwiedzamy wielbłądy tylko w zoo i chętnie kupujemy je dzieciakom jako przytulanki, są też tacy, którzy wolą wielbłąda zjeść. Nie wszyscy są emocjonalnie przywiązani do tych długorzęsych stworzeń. A co w tym szokującego? Beduini mają bowiem specjalny przepis na wielbłąda – faszeruje się go 20 kurczakami lub owcą i piecze w całości, by potem przy akompaniamencie muzyki wszyscy razem najedli się z jednego stołu. Według księgi rekordów Guinnessa jest to największa na świecie pozycja w menu.
Hakarl - to już wyższa szkoła jazdy, nawet Anthony Bourdain, słynny obieżyświat i odważny amator każdej kuchni, określił Hakarl najbardziej obrzydliwym daniem, jakie kiedykolwiek jadł. Jest to tradycyjny "przysmak" islandzki, który przygotowuje się z rekina. Nie jest to jednak żaden tam stek dla słabeuszy, tylko wypatroszony rekin grenlandzki lub olbrzymi, który następnie jest zakopywany w ziemi, by skruszał i na końcu suszony. Kiedyś, zamiast suszenia, polewało się go moczem tak, aby amoniak zareagował z kwasem mięsa. Dziś, na szczęście, używa się w tym celu słonego masła.
Casu Marzu – zgniły ser z Sardynii, chyba nie przyjąłby się w polsko-włoskiej restauracji, a tym bardziej w kuchni. Cierpki w smaku ser jest nafaszerowany larwami insektów, dzięki którym powstaje jego niezwykle delikatny smak. Larwy te rozbijają tłuszcze zawarte z serze i tworzą sączący się płyn zwany lagrima. Wiele osób przed zjedzeniem sera wydłubuje te małe, białe robaczki, lecz wielu uważa, że to właśnie one nadają mu wyjątkowy smak i pałaszują ser z jego gospodarzami. Należy pamiętać, że owe robaczki pomimo zjedzenia dalej żyją w naszych jelitach i mogą powodować przewlekłe infekcje.
Sannakij – nie każdy lubi jak jedzenie rusza mu się w ustach podczas spożywania go. Dla tych nie będzie frajdą zjedzenie żywych owoców morza. Małe ośmiorniczki są krojone i polewane olejem sezamowym i dopiero twoje zęby pozbawią je życia - albo soki żołądkowe, bo nierzadko stworzenia połyka się żywcem.
czytaj dalej...
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!