Składniki:

3 szklanki mąki pszennej
6 żółtek
6 łyżek gęstej śmietany
1 łyżka spirytusu
szczypta soli
olej roślinny
kilka ziemniaków
cukier puder

Sposób przygotowania:

Dwie szklanki mąki przesiej na stolnicę. W kopczyku zrób dołek i umieść w nim żółtka, sól, śmietanę i spirytus. Energicznie zagniataj dłońmi ciasto, aż uzyskasz jednolitą konsystencję. Nie przejmuj się jeśli najpierw będą to tylko farfocle... dodaj odrobinę mąki i gnieć dalej.

Wyrobione ciasto tłucz przez kilka minut wałkiem, składając od czasu do czasu na pół. Im mocniej uderzasz, tym lepiej, bo wtłaczasz do ciasta więcej powietrza. "Zbite" ciasto odstaw na trochę do lodówki. Pół godziny w zupełności wystarczy.

Urwij kawałek schłodzonego ciasta i rozwałkuj je na oprószonej mąką stolnicy. W całym robieniu faworków to właśnie najważniejszy moment! Im cieńsze ciasto uzyskasz tym kruchsze i delikatniejsze będą ciasteczka. Rozwałkowane ciasto pokrój na paski o szerokości ok. 3cm. Powstałym w ten sposób prostokątom odetnij rogi tak, aby uzyskać kształt rombu. Teraz natnij środek rombu i przewlecz jeden z boków faworka przez powstałą dziurkę.

Rozgrzej olej w rondlu. Wrzuć do niego surowego ziemniaka, dzięki temu w trakcie smażenia tłuszcz się nie spali. Kiedy tylko ziemniak zczernieje wymień go na nowy. Na gorący olej wrzucaj przygotowane wcześniej faworki. W trakcie smażenia ciasteczka bardzo zwiększają objętość, więc rób tylko kilka na raz. Przekręcaj z lewej na prawą, aż uzyskają złocistą barwę (świetnie sprawdza się w tym celu drewniany patyczek do nadziewania szaszłyków). Wyrośnięte faworki odłóż na chwilę na papierowy ręcznik - odciągnie tłuszcz. A jak tylko przestygną, oprósz obficie cukrem pudrem.

Voila!