Wygląda na to, że Angelina Jolie, gdyby tylko chciała, mogła zostawić swą decyzję tylko dla siebie. Aktorka zdecydowała się usunąć obie piersi ze względu na zagrożenie rozwojem raka piersi, który lekarze ocenili u niej na 87 procent.

W tekście opublikowanym w "The New York Times" Jolie opisała cały cykl, który rozpoczął się 2 lutego od zabiegu, który pozwolił jej zachować jej sutki. Dwa tygodnie później przeprowadzona została właściwa operacja usunięcia tkanki łącznej z piersi. Dziewięć tygodni później aktorce zrekonstruowano piersi, wykorzystując do tego implanty. - W ciągu ostatnich lat w tej dziedzinie odnotowano postęp, efekt może być piękny - napisała. Wszystko skończyło się 27 kwietnia.

Jeśli prześledzić kalendarz aktorki, okazuje się, że przez cały czas była ona aktywna. BBC wylicza, że Jolie, która od 2001 roku angażuje się w działalność charytatywną, wraz brytyjskim sekretarzem ds. zagranicznych Williamem Haguem odwiedziła Demokratyczną Republikę Konga. Pojawiła się również w Londynie na szczycie ministrów spraw zagranicznych państw grupy G8, gdzie mówiła o zwiększaniu świadomości na temat seksualnej przemocy w czasach konfliktu. Ale to nie wszystko - Jolie pomogła również uruchomić fundusz na rzecz edukacji dziewcząt, stworzony przez pakistańską uczennicę i aktywistkę Malala Yousafzai, która w październiku ubiegłego roku została postrzelona przez talibów.

Jej decyzja, nie tyle by poddać się takiemu zabiegowi, ile by o nim opowiedzieć, wydaje się kolejnym aktem jej działalności. - Mam nadzieję, że każdej kobiecie, która to czyta, pomoże to zrozumieć, że ma wybór. Chcę zachęcić wszystkie kobiety, zwłaszcza te, w których rodzinach zdarzył się rak piersi albo jajników, do szukania informacji i lekarzy, którzy pomogą w tym aspekcie, i do podejmowania własnych świadomych decyzji - wyjaśniła.

Podkreśliła, że koszty leczenia, a nawet samych tekstów, które dają możliwość oceny szansy zachorowania na raka, mogą być problemem. Badania na obecność wadliwych genów w Stanach Zjednoczonych kosztują trzy tysiące dolarów. W Polsce sam zabieg - mastektomia wraz z rekonstrukcją - nie są refundowane przez NFZ. Jak wyliczył serwis hotmoney.pl, jest to koszt co najmniej kilkunastu tysięcy złotych.

Czy w obliczu potwierdzonego badaniami zagrożenia zachorowaniem na raka piersi, zdecydowałabyś się na ich usunięcie?