Anna Przybylska to aktorka słynąca nie tylko z nieprzeciętnej urody, ale również ze swojej szczerości i bezkompromisowych wypowiedzi. W ostatnim wywiadzie gwiazda nie bała się przyznać, że jej trzecie dziecko nie było wynikiem małżeńskich planów a zwyczajnej "wpadki":

"Prawdę mówiąc, to była wpadka. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, nie byłam zachwycona. Chciałam odpocząć od pieluch. Ale Jarek, mój ukochany, się ucieszył. I rzeczywiście, mały Jasiek odświeżył nasz związek. Po dziesięciu latach nic nie jest tak, jak na początku, popadasz w rutynę. A tu znów fajnie zrobiło się między nami. "Może, kochanie, zrobię ci herbaty, tyle razy wstawałaś w nocy do dziecka", słyszę od mojego mężczyzny" - opowiada aktorka.

Gwiazda wyznała także, że choć nie ma obsesji na punkcie swojego wyglądu, to obawia się starości:

"Po pierwszej ciąży przekonałam się, że natura jest dla mnie łaskawa. Paradoksalnie dzieci pomagają mi szybko wrócić do formy. Tyle mam przy nich roboty, że szybko gubię kilogramy. A jak pośladki obwisną, albo piersi? Z obwisłej dupy też można zrobić atut. Nie martwię się więc, że coś mi obwiśnie. Ale byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że nie boję się starości. Boję się, jednak nie dlatego, że nie dostanę roli. Martwię się, że nie będę już tak atrakcyjna dla mojego faceta, że przestanę go pociągać."

Przybylska bez ogródek wyznała także, że rodzina bardzo zmieniła jej podejście do aktorstwa:

"Kiedy dziennikarze pytają: "Jaką rolę chciałabyś zagrać?", odpowiadam: "Nie jaką, a z kim i za ile?". Bo najpierw myślę o tym, czy mi się opłaca. Czy warto zostawić dzieci, dom, rodzinę? Bo rodzina jest najważniejsza. Natomiast teraz odmawiam gry w serialach. Bo 13 odcinków to pół roku pracy, na które nie mogę sobie pozwolić."

A na co gwiazda czeka z utęsknieniem? Okazuje się, że ... na koniec kariery swojego męża.

"Dopóki Jarek nie skończy grać w piłkę, nie będę aktorką na pełen etat. Ktoś musi wychowywać dzieci, na razie wypada na mnie. Czekam z utęsknieniem na dzień, kiedy skończy karierę piłkarza. Odpalę sto butelek szampana, wystrzelę milion fajerwerków... Czy uwierzysz, ale ja się cieszę, kiedy on ma kontuzję? Nie może wprawdzie chodzić, ale przytrzyma dziecko, poczyta mu książkę, pomoże odrobić lekcje."