"Moim ulubionym zapachem, który towarzyszy mi, od kiedy skończyłam 14 lat jest Quelques Fleurs, musiałam przestać się nim perfumować, bo tej samej mieszanki używała mama mojego chłopaka" - wspomina Dita.

Dlatego tancerka zdecydowała się stworzyć swoje własne perfumy. Zapewnia, że nie będzie to przesłodzony zapach. Na próżno oczekiwać w nim aromatów owoców, czy wanilii. Nie zabraknie za to woni bułgarskiej róży, piwonii i otulających aromatów drzewnych.

"To będzie zmysłowa mieszanka, prowokująca, z odrobiną pasji i szczyptą wulgarności" - zdradza gwiazda.

Zapach nie tylko będzie uwodził, ale dowiedzie również ogromnej determinacji gwiazdy burleski. Po tym jak jeden ze znanych koncernów kosmetycznych, nie zdecydował się nawiązać z nią współpracy, bo nie jest aż tak popularna, Von Teese nie rezygnowała ze swoich planów.

"Bardzo chciałam stworzyć swój własny, niepowtarzalny zapach. Nie chciałam mieć takich samych perfum jak inni. Podjęłam współpracę z mniejszymi koncernami; te większe swoje decyzje uzasadniały: +cóż, twoje nazwisko nie jest tak znane jak Kardashians czy Victoria Beckham+" - zdradza kulisy pracy nad zapachem w rozmowie z WWD.

Obok perfum Dita zdecydowała się także zdradzić tajniki swojej urody. W poradniku, który na rynku wydawniczym ukaże się jeszcze w tym roku, Dita postara się przekonać kobiety, że nie trzeba wydawać kroci na sztab specjalistów, którzy zadbają o nasz wygląd.

"Nie biegnę do salonu, kiedy chcę zmienić kolor swoich włosów. Wyciągam wtedy swój zestaw fryzjerski. Chcę, żeby kobiety zrozumiały, że nie potrzebują pomocy całego zespołu specjalistów" - wyjaśnia Von Teese.

Tancerka już wybiega w przyszłość i zapowiada linię kosmetyków do makijażu. "Chcę stworzyć swoją własną linię kosmetyków do makijażu. Sama staram się mieszać kolory, samodzielnie opracowuję swój make-up sceniczny. Poza tym chciałabym stworzyć piękne opakowania dla moich kosmetyków" - dodaje.

Debiutancki zapach Dity von Teese ukaże się na rynku amerykańskim w 2012 roku. Data europejskiej premiery nie jest jeszcze znana.