Gdy Karol, pierworodny syn królowej Elżbiety II, skończył 30 lat, dwór brytyjski, a przede wszystkim jego matka orzekli: koniec zabawy, czas się ożenić. Faktycznie słowo zabawa jest tu bardzo na miejscu, bo wyglądało na to, że nie ożenek, a raczej kolejne romanse zaprzątają głowę Karola.

Jednak królewski syn musiał sprostać swoim obowiązkom. A łatwo nie było - jako następca tronu musiał wybrać arystokratkę, protestantkę i dziewicę. Na liście panien spełniających te kryteria znalazło się nazwisko Diany Spencer - bardzo młodej, trochę wówczas pulchnej i niepewnej siebie przedszkolanki. W bliższym poznaniu pary "maczała palce" siostra Diany, Sarah i oczywiście rodzina królewska. W 1977 roku Sarah zaprosiła Dianę i Karola na konną przejażdżkę. Wtedy, książę nawet nie zwrócił uwagi na krągłą i wówczas jeszcze, niezbyt urodziwą nastolatkę. Kilka lat później spodobała się ona jego matce i w zasadzie to królowa Elżbieta i jej mąż, książę Filip podjęli decyzję o ślubie. Nawet ówczesna przyjaciółka i kochanka Karola, Camilla Parker Bowles, wskazała mu Dianę, jako idealną narzeczoną, a sama, niestety na krótko, usunęła się w cień.

Na pierwszym wspólnym oficjalnym przyjęciu Karola i Diany gościła księżna Grace z Monako. Panie rozmawiały ze sobą. Przestraszona Diana tłumaczyła Grace, że boi się wejścia do nowej rodziny, izolacji od zwykłych ludzi, dzikiego zainteresowania tłumu. "Proszę się tym nie przejmować, sprawy mają się dużo gorzej", odrzekła jej żartobliwie starsza i doświadczona Grace. I te słowa okazały się prorocze.

Ostatecznie mimo obaw Diany 24 lutego 1981 para ogłosiła zaręczyny. Pałac Buckingham wydał oficjalne oświadczenia w tej sprawie i jeszcze tego samego dnia uśmiechnięta Diana z wypiekami na twarzy, w towarzystwie narzeczonego prezentowała, przed licznie zebranymi fotoreporterami, pierścień z szafirem i diamentami, wart 30 tys. dolarów.

Ten sam, który 30 lat później jej syn włożył na palec panny Middleton. Wtedy przyszła księżna nie zdawała sobie sprawy z tego, że Karol żeni się z nią tylko dla dobra królestwa. Nie miała pojęcia, że to małżeństwo z rozsądku, a tym bardziej, że do ślubu zmusił Karola jego ojciec, książę Filip. Była przekonana, że jest kochana. Nie zdawała sobie również sprawy, że to początek jej długiej i smutnej przygody z brytyjską prasą, którą ostatecznie przyjdzie jej przypłacić życiem.

Za radą księżnej Grace Diana postanowiła zmienić wizerunek. Zwróciła się o pomoc do stylistów "Vogue'a", którzy m.in. rozjaśnili jej włosy i doradzili, żeby troszkę schudła i zadbali o dobór kreacji przez przyszłą księżną. Od tej pory z nieśmiałej przedszkolanki zmieniła się w prawdziwą ikonę mody.

Ślub z Karolem odbył się 29 lipca 1981 roku w katedrze św. Pawła w Londynie. Panna młoda miała zaledwie 20 lat. Podobno jeszcze dzień przed uroczystością szalała na rowerze w towarzystwie przestraszonych ochroniarzy i śpiewała z radości.

Gdy szła po stopniach londyńskiej katedry, każdy jej ruch śledziły miliony par oczu na całym świecie. Ślub, pokazywany przez większość światowych telewizji, był jednym z największych wydarzeń medialnych XX wieku. Cały Londyn był zatłoczony, tłumy wiwatowały na ulicach na cześć pary młodej. W ceremonii uczestniczyło 3,5 tys. osób, a przed telewizorami oglądał ją miliard widzów na całym świecie. Nie dziwne, przecież oto na oczach gapiów realizowało się marzenie milionów kobiet: kopciuszek wychodził za księcia.

Panna młoda wyglądała oszałamiająco. Zaprojektowana przez Davida Emmanuela suknia była tak strojna, że w powozie, którym Diana jechała do katedry, z trudem zmieścił się jej ojciec. Lśniącą, jedwabną tkaninę w kolorze kości słoniowej, z której była wykonana, zdobiło 10 tys. przyszytych ręcznie pereł i cekinów. Co ciekawe, ze względu na możliwe uszkodzenie kreacji, uszyto jej "kopię", która w 2005 roku została sprzedana na aukcji za ok. 525 tys. zł. Sam tren zdobiący kreację miał ponad 7,5 m. Zwracał uwagę także wielki, kaskadowy bukiet z róż, orchidei, lilii i frezji, który Diana trzymała w dłoni.

Pan młody, ubrany w galowy mundur oficera marynarki wojennej, oczekiwał na Dianę przed ołtarzem. Szła ku niemu przez kościół trzy i pół minuty - aż tyle czasu zajęło jej pokonanie w tym stroju odległości od drzwi do ołtarza. Diana była nieco staroświecka i, jak twierdzą dobrze poinformowani, chciała dochować wszystkich ślubnych tradycji. Zatem miała przy sobie coś starego - naszyjnik królowej Elżbiety, coś pożyczonego - tiarę Spencerów i coś niebieskiego - kokardki pod sukienką i talizman w kształcie podkówki na szczęście. Niestety, nie pomogły. Jej małżeństwo od początku się nie układało, mimo że urodziła mężowi dwóch synów - Williama i Harrego. Zmuszony przez rodzinę do ślubu, Karol, miłością darzył nie ją, a swoją wieloletnią kochankę Camillę Parker Bowles. Zresztą krótko po śmierci Diany Camilla została żoną Karola.

Wiele lat później, gdy książę William żenił się z Kate Middleton, cały świat porównywał jego ślub, do ślubu rodziców. A różnic było wiele. Podczas gdy pocałunek Diany i Karola był krótki i sprawiał wrażenie wymuszonego, to ten złożony przez Williama na ustach swej żony był już prawdziwym dowodem miłości. A po tragicznym finale historii Karola i Diany - rozwodzie, a w końcu śmierci księżnej w wyniku wypadku samochodowego w sierpniu 1997 roku (za jej śmierć do dziś obwinia sie uganiających się za nia paparazzich), teraz cały świat ma nadzieję, że małżeństwo ich syna będzie naprawdę szczęśliwe.(PAP Life)