Rihanna wykonała stanowczą woltę w stronę bardziej kobiecego wizerunku. Już jakiś czas temu zrezygnowała z krótkich i wygolonych po bokach fryzur. Teraz obserwujemy wokalistę w coraz dłuższych, czerwonych tym razem, puklach.

W najnowszej sesji zdjęciowej dla amerykańskiej edycji magazynu „Vogue” Barbadoska, w obiektywie legendarnej Annie Leibivitz, pokazuje się w różnych odsłonach – od drapeżnej i seksownej, przez refleksyjną i zamyśloną, aż po dziewczęco radosną, gdy beztrosko tańczy na plaży w Los Angeles. Na okładce magazynu Rihanna pręży się w prawie przezroczystej sukni od Chanel, podkreślającej jej kobiece kształty.

W wywiadzie Rihanna stwierdziła, że uwielbia pracę z Annie Leibovitz. „Jest szalona. Uwielbiam pracę z szalonymi ludźmi, bo ich szaleństwo pasuje do mojego” – mówiła.


Gwiazda wyraziła radość, że pojawi się w numerze poświęconym ciału i mającym promować - promującemu akceptację kobiecego ciała w jego prawdziwej postaci – ze wszystkimi jego kształtami, rozmiarami i zaokrągleniami.
„Dla kobiety zaakceptowanie jej ciała, - takim, jakie ono jest - jest prawie niemożliwe” – stwierdziła Rihanna.
Trzeba przyznać, że Barbadoska to trafny wybór na tego typu sesję – wokalistka wielokrotnie akcentowała, że nie do końca akceptuje swoją sulwetkę, daleką od promowanego przez świat mody wzorca.

A jak wam się podobają zdjęcia Rihanny dla Vogue?