Kobieto, nie daj się naciąć!
Nacinanie krocza w trakcie porodu naraża kobiety na niepotrzebny ból i urazy psychiczne i wcale nie chroni dziecka. Mimo to, w Polsce zabieg ten wykonuje się aż u 80 proc. rodzących. By temu przeciwdziałać Fundacja Rodzić po Ludzku rozpoczęła kampanię społeczną zatytułowaną "Nie daj się naciąć”.
- Depresyjny ojciec szkodzi dziecku
- Nie wstydź się brzuszka. Pokaż go!
- Wzorowy rodzic uczy dziecko chodzić
- Rodzicu, nie daj sobie wejść na głowę
- Minister Kopacz chce zakazać cesarek na życzenie
- Obecność ojca przy porodzie wróży rozwód
- Dobra mama nie zrezygnuje z siebie
- W Polsce powstaje bank kobiecego mleka
- Chore dusze hollywoodzkich matek
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przestarzałe teorie
Nacinanie krocza upowszechniło się w praktyce medycznej na całym świecie pod wpływem prac amerykańskiego położnika Josepha DeLee. W 1913 r. napisał on, że każdy poród jest patologiczny, dlatego wymaga interwencji chirurgicznej.
Na poparcie swojej teorii DeLee przedstawiał szokujące dziś argumenty. Twierdził na przykład, że w czasie porodu na główkę dziecka działają siły tak duże, jakby ściskać ją drzwiami. Przez wiele lat bezkrytycznie uznawano rutynowe nacięcie krocza za nieodłączny element przygotowania kobiety do porodu. Niestety w Polsce ten mit pokutuje do dziś.
Jednak już w 1985 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że zabieg ten ma zdrowotne uzasadnienie, gdy zagrożone jest życie dziecka, tylko u 10-20 proc. rodzących. Badania naukowe dowodzą, że w pozostałych przypadkach nie daje on żadnych korzyści, a wręcz jest szkodliwy.
Więcej wad niż zalet
Jak tłumaczy, przewodnicząca brytyjskiej Fundacji na rzecz Poprawy Usług Położniczych (AIMS), Beverley Beech ostatnie badania dowiodły, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości, a także nie chroni główki dziecka przed urazami.
Poza tym zabieg ten spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji. Kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem. Są też bardziej narażone na depresję.
Akt przemocy i naruszenie praw
Wiele kobiet, które przeżyło nacięcie krocza porównuje je do aktu przemocy, będącego źródłem okaleczenia fizycznego i psychicznego. Często jego konsekwencje utrzymują się wiele miesięcy, a nawet lat. A to może utrudnić kobiecie wejście w rolę matki i zaburzyć jej relacje z dzieckiem.
Wiele kobiet nie wie, że zabieg wcale nie jest konieczny. Przekraczając próg szpitala czuja się bezradne wobec narzucanych im świadczeń medycznych. Tymczasem, nacięcie krocza bez zgody pacjentki jest naruszeniem jej praw. Gdy spowoduje szkody na ciele i psychice, kobieta ma podstawę prawną by wystąpić z powództwem do sądu cywilnego. Ważne jest też to, że pacjentka podpisując zgodę musi być świadoma, czemu ma służyć dana procedura medyczna i dlaczego jest potrzebna.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!