"Będziesz mieć braciszka albo siostrzyczkę. Cieszysz się?” - dla mnóstwa dzieci kiedyś nadszedł lub nadejdzie taki dzień, w którym mamusia i tatuś dziwnie przymilnym i uroczystym tonem oświadczą mu coś w tym stylu. A dla niego pytanie, czy się cieszy, jest zwyczajnie… głupie. Bo to przecież same plusy! Nareszcie będzie ktoś, z kim będzie można zawrzeć antyszpinakową koalicję. Ktoś, dzięki komu twoje dziecko będzie mogło się uniezależnić od fochów Karolka z sąsiedztwa, który - nie wiedzieć czemu - nie chce ciągle być brany do niewoli podczas zabawy w piratów. No i już nie będzie samo robiło z siebie wariata przed rodziną, odpowiadając na pytania typu: „A wiesz, jak robi krówka?”. Zatem jasne, że dla kilkulatka to świetna wiadomość!

I tak, spokojna i przekonana, że wszystko będzie dobrze, cała wasza rodzina żyje w radosnym oczekiwaniu przez następnych kilka miesięcy. Jedyną trudnością, na jaką możesz się natknąć, to śledztwo twojego malucha, który próbuje dociec, którędy jego nowy brat (czy siostra) do twojego brzucha się w ogóle dostał. A potem nadchodzi wielki dzień, gdy maleństwo przychodzi na świat. I drugi wielki dzień, gdy wracasz z nim do domu, gdzie od teraz będziecie mieszkać we czwórkę.

Uspokojona myślą, że starsze dziecko cieszy się z brata czy siostry, nie zauważasz pewnych sygnałów. Najpierw rozczarowania. No bo jak tu kopać piłkę z kimś, kto jeszcze nawet nie chodzi, a z tego, co mówił tata, to zacznie za rok, czyli wieczność? Albo pogadać o bajce czy głupim Karolku? Później frustracji, że brat lub siostra są zupełnie inni, niż mieli być! A na koniec złości, że to rycząco-siusiające zawiniątko bezczelnie zagarnęło dla siebie jego osobistą mamę i tatę!

Nie lubię go i już

I prędzej czy później starsze dziecko, już ostentacyjnie, okaże ci swoje niezadowolenie. Na różne sposoby. Słownie - żądając powrotu czasów, gdy było jedynakiem. Albo poprzez niegrzeczne zachowanie. Hałasując, kiedy właśnie usypiasz maleństwo, albo podszczypując intruza przez śpioszki, gdy nikt nie patrzy.

Kiedy rodzice w końcu zauważają ten problem, często jest to dla nich szok. Przecież zrobili wszystko, jak trzeba. Uprzedzili. Zapytali, czy się cieszy. A tu taki klops! Wiele mam jest wtedy poważnie zaniepokojonych tym, że ich dzieci nie kochają się niejako z automatu. Tymczasem nie ma w tym nic nienormalnego. Bo, gdy pytaliście starsze dziecko, czy się cieszy, ono wyobraziło sobie brata lub siostrę na podobieństwo samego siebie! W podobnym wieku i z tymi samymi upodobaniami. A rzeczywistość dała mu klapsa. Nie dość, że nie dostało nic z tego, na co miało nadzieję, to jeszcze musiało odstąpić nowemu całkiem sporo miłości mamy i taty. A nierzadko też kawałek swojego pokoju. Każdy by się rozzłościł, prawda?

Jak zatem rozwiązać problem tak, aby straty po obu stronach były możliwie jak najmniejsze? Przede wszystkim daj dziecku prawo do wyrażania swoich uczuć. Nie mów, że „musi bobasa kochać, bo to jego brat/siostra”. Nie musi. I w tej akurat chwili wcale nie chce, do czego ma pełne prawo. A jeśli mu je odbierzesz, zafundujesz na przyszłość lekcję poczucia winy, ilekroć poczuje jakieś negatywne emocje, które przecież są tak samo zdrowe, jak te pozytywne! Zamiast tego rozmawiaj z nim o tym, co czuje i dlaczego. Staraj się akceptować jego zdanie i szukać wspólnych rozwiązań.

Jeśli kilkulatek nie lubi, gdy przerywasz mu czytanie bajki na dobranoc, bo niemowlak zapłakał, postaraj się, aby na dyżurze przy maluchu był wtedy mąż. Dla rodziców zmęczonych opieką nad malutkim dzieckiem, problemy ze starszym często stają się irytujące. Zrób jednak wszystko, aby starszak tego nie zauważył. Bo zwyczajnie sobie na to nie zasłużył. Pamiętaj, że nawet jeśli twoje dziecko stało się teraz starsze, to nadal ma swoje 3 czy 5 lat. I nie wszystko rozumie, nie ze wszystkim sobie samo radzi.

Tymczasem wobec takiego dziecka nagle wzrastają wymagania - uwierz, że to dla niego równie ciężki okres, jak dla was.

Wielki powrót nocnika

Łagodzenie tego okresu warto zacząć jeszcze podczas ciąży. Najlepiej byłoby zawczasu zapytać malucha o zdanie. Przynajmniej dla zachowania pozorów. W końcu ta sprawa dotyczy też jego życia. Postaraj się być szczera – powiedz o ciąży jak najszybciej. Niech się cieszy od początku razem z rodzicami. I szczegółowo opowiedz maluchowi, jak to będzie wyglądało. Że na początku dzidziuś będzie malutki i tylko będzie spał. Że będziesz musiała poświęcić mu też dużo czasu, więc nie będziecie już mogli co tydzień chodzić na bajki do kina. Ale obiecujesz, że do kina nadal będzie chodził z nim tata.

W takiej rozmowie dobrze jest podeprzeć się zdjęciami starszaka z niemowlęctwa, opowiadając, jak to było, gdy on sam był malutki. A najlepiej wprosić się z nim na ciastko do twojej koleżanki, która niedawno urodziła, aby na własne oczy zobaczył, jak wygląda niemowlak i co już potrafi, a na co trzeba będzie poczekać. Nie wzbraniaj się też przed zaangażowaniem dziecka w kupno mebelków, ciuszków czy wybór imienia. Pozwól mu zadecydować o zabawkach dla przyszłego rodzeństwa - bo kto jak kto, ale w tej sprawie z całej waszej trójki to ono jest ekspertem. Zabierzcie je na badanie USG w drugiej połowie ciąży, niech też zobaczy stópkę braciszka w brzuchu mamy. Ale to wszystko pod jednym warunkiem - że maluch ma na to ochotę! Jeśli od kompletowania gryzaków woli klocki u Karolka, jego wybór. A ty możesz go tylko uszanować. Tym bardziej że już teraz powinnaś uczyć się najważniejszej rzeczy, o której będziesz musiała pamiętać także po porodzie.

Małe dziecko będzie zmianą, która na jakiś czas wstrząśnie waszym życiem. Chodzi o to, aby zrobić wszystko, by siłę tego wstrząsu przenieść na ciebie i męża. Im mniejszym zmianom ulegną rutyna i codzienność starszego dziecka, tym lepiej dla was wszystkich. Jeśli zatem czwartkowe wieczory były czasem rządów taty i syna w kuchni - niech tak pozostanie. Bez względu na to, że akurat przydałoby się uzupełnić zapasy pampersów. A jeśli jakieś zmiany są konieczne, np. przeprowadzka do innego pokoju czy przemeblowanie, zrób to jak najwcześniej przed porodem, żeby twój kilkulatek nie borykał się ze zbyt dużą ilością nowości jednocześnie.

Po porodzie przygotuj się również na tak dziwne zachowania, jak żądanie smoczka, który dawno został rzucony w kąt. Powrót do sposobu mówienia sprzed roku (gdy poprawny "rower” zastępuje "lowelek”), czy wielki come back nocnika. Bo to zupełnie naturalna reakcja. Daj dziecku trochę czasu i nieco więcej uwagi, miłości i zainteresowania, a wszystko wróci do normy. I rzecz bardzo ważna, musisz znaleźć sposób, aby tak ustawić swój codzienny grafik, by bezapelacyjnie znalazło się w nim miejsce tylko i wyłącznie dla starszego dziecka. Nie chodzi o to, abyś go pytała o dzień w przedszkolu nawet na niego nie patrząc, bo zajęta jesteś przewijaniem i uspokajaniem drugiego dziecka. Liczy się tylko taki czas, kiedy cała twoja uwaga jest skoncentrowana na starszej pociesze. I na nikim innym poza nią. Przynajmniej przez godzinę dziennie. A nowo narodzony brat czy siostra zostaną pokochani w tempie błyskawicznym, jeśli tylko raz na jakiś czas pozwolą się sobą zająć dziadkom w sobotnie popołudnie. Gdy wy we trójkę, zupełnie jak dawniej, zawzięcie pedałujecie na rowerowej wycieczce albo objadacie się watą cukrową w wesołym miasteczku.

O czym warto pamiętać zawczasu?

Jeśli nie masz pewności, że znajomi albo rodzina sami na to wpadną, poproś, aby przychodząc z wizytą do noworodka, przynieśli też coś dla starszego dziecka. Na pewno nie będą mieli ci tego za złe. Starszak szybciej polubi maluszka, jeśli nie będziesz mu utrudniać kontaktu przesadnie nerwowym kontrolowaniem, sprawdzaniem i powtarzaniem, by uważał, nie dotykał, umył najpierw ręce etc. Zamiast tego, pozwól połaskotać maluszka po brzuchu, jeśli to sprawia, że się uśmiecha do starszego brata czy siostry. Jeśli miałaś młodsze rodzeństwo, możesz zamiast bajki opowiedzieć swojemu dziecku, jak ty sobie z tym radziłaś (lub nie radziłaś).

Nie ma sensu oczekiwać od dziecka entuzjazmu dla niemowlaka ani tym bardziej próbować go zarazić swoim. Bo tak jak ty, ma prawo być zmęczony. To naprawdę nie znaczy, że za 10 lat nie będzie nabijał innym dzieciom siniaków w obronie młodszej siostry czy brata. Nie mierz malucha własną miarą. To, że ty uwielbiałaś w dzieciństwie zajmować się młodszą siostrą, urządzać jej teatrzyki z lalek czy rajdy wózkiem po osiedlu, nie oznacza, że ono też musi.