"Czytaj swojemu dziecku przynajmniej 20 minut dziennie" - takie jest hasło rewelacyjnej, trwającej od kilku lat akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Dlaczego lepiej czytać maluchowi, niż posadzić go przed telewizorem? Bo telewizor nie sprawi, że dziecko będzie szybciej rozwijać się intelektualnie i emocjonalnie. Nie da mu poczucia, że jest dla was ważne i kochane.

Czasem jednak nie chodzi tylko o to, żeby czytać. Najistotniejsze jest to, co decydujesz się dziecku przeczytać - jaka to bajka, o czym, jak się kończy… Bo odpowiednio dobrana książeczka to nie tylko dobra rozrywka dla twojego malucha. Na rynku coraz więcej jest pozycji, które poprzez zabawę pomagają naszym dzieciom poznawać świat i borykać się z ich dziecięcymi problemami, lękami czy wątpliwościami. I warto po nie sięgnąć, bo mogą okazać się nieocenioną pomocą!

Dziwny jest ten świat

Pomoc ta przy okazji ułatwi życie tobie. Zwłaszcza jeśli masz dziecko, które bez przerwy ma jakieś pytania. Jeszcze rano nie otworzyło oczu, a już słychać: "A czemu wóz strażacki jest czerwony?". A wieczorem zasypia, męcząc cię tym, skąd na świecie wzięły się chipsy?! Dla małych ciekawskich (i ich tracących już cierpliwość rodziców) zamiast kolejnej bajki o Kopciuszku idealna będzie seria "Dlaczego niebo jest niebieskie" lub "Dlaczego trawa jest zielona". To kilka książeczek, w których znajdziecie kilkadziesiąt najdziwniejszych dziecięcych pytań. I, co ważniejsze, poprawne odpowiedzi na nie! Zatem, zamiast dać się przyłapać na niewiedzy, dlaczego na karetkach pogotowia napis ambulans ma poodwracane literki, weź wieczorem malucha na kolana i "przeróbcie" kilka pytań. Będzie miał o czym myśleć przez tydzień! To samo wydawnictwo (Aksjomat) z myślą o nieco starszych "przyszłych naukowcach" wydało serię "A to ciekawe…" poświęconą m.in. przyrodzie, zwierzętom i technice.

Niestety, świat, poza tym, że jest dziwny i fascynujący, bywa również niebezpieczny. A nie ma lepszego sposobu na nauczenie malucha ostrożności w pewnych sytuacjach niż przeczytanie mu odpowiedniej historyjki. To skuteczniejsza metoda od rodzicielskich zakazów! Zwłaszcza jeśli poza bajką w książeczce jest jakieś zadanie angażujące malucha - tak jak w książkach Barbary Ciemskiej z serii "Bezpieczny świat". Ich bohaterem jest mały nierozsądny kotek, którego mądra piłeczka uczy, jak przechodzić przez ulicę, dlaczego zapałki i prąd są niebezpieczne, a że tabletki to nie cukiereczki etc. Podobną serię, pod nazwą "Bezpieczne dziecko" ma też Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (7). Dzięki niej możemy nauczyć naszego maluszka np. tego, co trzeba zrobić, zanim w parku pogłaszczemy obcego psa. Albo gdy zobaczymy, jak ktoś kogoś bije. Albo… robi krzywdę nam samym.

Na polskim rynku coraz więcej pojawia się pozycji poświęconych złemu dotykowi. Są to książeczki uczące dzieci tego, czego dorośli nie powinni robić i jak na to reagować, np. Elżbiety Zubrzyckiej "Powiedz komuś" (3) albo pozycje ułatwiające rozmowę z dzieckiem, które być może było molestowane - tej samej autorki "Trzy pytania do Dobrej Wróżki" oraz "Dziewczynka, która przestała się uśmiechać" (5), Gelles Tibo-Zau. Warto się przełamać i zainwestować w tego typu książkę. Choćby tylko po to, by potem móc spokojnie wypuszczać malucha do piaskownicy, bo on już wie, że gdy nieznajomy zaproponuje spacer lub cukierki, trzeba (jak w książeczce) od razu powiedzieć o tym mamie!

Z perspektywy malucha

Dzięki książeczkom w dziecięcym świecie może pojawić się ktoś, kto lepiej niż rodzice wyjaśni te wszystkie dziwne sprawy. Na przykład to, po co są na świecie brzydkie wyrazy. Albo rodzeństwo. Albo jak to jest z tym kłóceniem się z innymi dziećmi.

Świetnie z takiego zadania wywiązuje się Plastelinek z rewelacyjnej serii sześciu książeczek autorstwa Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel (9). Każda z książek porusza jakiś problem wychowawczy, np. różnice między dziećmi, przedszkolne konflikty, szacunek dla starszych etc. Niemniej ważny jest sposób, w jaki to robi - książeczki są świetnie napisane, aż roi się w nich od przezabawnych mądrości w stylu Kubusia Puchatka. Bohaterami są dzieci, z którymi naszemu maluchowi bardzo łatwo będzie się utożsamić, bo też bywają marudne, zmęczone i bezradne. No i toczą ważne dyskusje o wyższości kanapek z dżemem nad tymi z pasztetem. A autorka od czasu do czasu daje między wierszami subtelnego przytyczka w nos, nam, dorosłym. Należy jednak przyznać, zawsze sprawiedliwie!

Równie ciekawą propozycją jest seria książeczek Wojciecha Kołyszki (1). Jednocześnie ważną, bo to jedne z niewielu pozycji opowiadających o uczuciach! Mamy bajki o złości, smutku, wstydzie, zazdrości. A po każdej bajce, krótki i zrozumiały wykład, co to za emocje, skąd się biorą. I jak sobie z nimi radzić. Nam, dorosłym, często wydaje się, że dzieci zawsze pokazują to, co czują. Tymczasem one bardzo wcześnie uczą się ukrywać, zwłaszcza to, co - jak sądzą - jest nieakceptowane, np. łzy. Albo złość na dorosłych. A dzięki tym bajeczkom przekonają się, że nawet wstydu nie ma sensu się wstydzić. Bo on też się na coś przydaje.

Niemniej najpopularniejszym bohaterem tego typu książeczek jest lęk. Rodzice nie zawsze potrafią maluszka uspokoić, gdy np. bardzo boi się zasnąć albo budzi się w nocy z płaczem. Wtedy warto sięgnąć np. po książkę Iwony Chmielewskiej "O wędrowaniu przy zasypianiu" (4), która skutecznie odwróci uwagę malucha od potworów z szafy i skupi na własnych dziesięciu paluszkach u stóp, które wystają spod kołderki. I które mogą się zamienić w most. Albo wyspy na dalekim oceanie. Świetnie się sprawdzą też "Lila i bestia z szafy" Joanny Jung (6) oraz "Nocne straszydła" Irene i Paula Marcusów (2).

Dla małych i dużych filozofów

Wizytę w księgarni warto zakończyć zaopatrzeniem się w ilustrowaną pozycję Wolfa Erlbrucha "Wielkie pytanie" (8). Pytanie, które prędzej czy później rodzi się w każdej małej główce, właściwie w książce nie pada ani razu, jest za to mnóstwo odpowiedzi. Na przykład ta od brata brzmi: "Jesteś po to, by świętować swoje urodziny". A od mamy: "Jesteś tutaj, ponieważ kocham cię". A na końcu jest sporo wolnego miejsca, by przez następne lata wpisywać swoje odpowiedzi na to wielkie pytanie.


JAK DZIAŁA TAKA BAJKA?

Wyjaśnia Anna Dobrowolska, pedagog-terapeuta i filolog języka polskiego. Współpracuje jako terapeuta z Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej oraz prowadzi zajęcia z zakresu biblioterapii w Instytucie Badań Edukacyjnych.

Bajki i opowiadania terapeutyczne w bezpieczny dla dziecka sposób poruszają to, to je niepokoi albo sprawia mu trudność. Dlaczego bezpieczny? Bo opisane w bajce sytuacje przydarzają się komuś innemu, nie są więc bezpośrednio zagrażające, ale i pokazują maluchowi, że nie jest osamotniony w swoich problemach. Co więcej, bliski dziecku bohater nie tylko jest w podobnej sytuacji, ale potrafi też znaleźć dobre jej rozwiązanie! Dziecko śledząc historyjkę, utożsamia się z bohaterem i pozwala przeprowadzić się przez kolejne etapy procesu pokonywania trudności. Poznaje sposoby radzenia sobie z nimi. Jeśli przejdzie tę drogę w świecie fikcji literackiej i własnej wyobraźni, potem będzie mogło korzystać z tych doświadczeń czy wiedzy i będzie potrafiło zastosować je w realnym życiu. Moc takich opowieści kryje się bowiem nie w nakazach czy zakazach, ale w pełnym szacunku i wolnym od nacisku zaproszeniu dziecka do współuczestniczenia w odkrywaniu różnych prawd o świecie, ludziach i sobie samym.

Terapia w maminych ramionach

Czasem dziecięce problemy są tak trudne i skomplikowane, że opisane w tekście bajeczki mogą okazać się mało skuteczne. Wtedy warto sięgnąć po "Bajki terapeutyczne" Marii Molickiej (wyd. Media Rodzina) albo "Bajki, które leczą" Doris Brett (Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne). Pierwsza pozycja poświęcona jest problemom lęku. Pomoże uporać się ze strachem m.in. przed przedszkolem, lekarzem czy zgubieniem się. Znajdziesz tam także bajkę, która pomoże przezwyciężyć strach przed bólem i śmiercią. "Bajki, które leczą" poruszają więcej problemów; mamy więc m.in. bajki dla dzieci moczących się, impulsywnych, nieśmiałych. Oraz tych, których rodzice się rozwodzą albo nadużywają alkoholu. Wszystkie te pozycje mają tę zaletę, że poza tekstami bajek są też rozdziały tylko dla rodziców, które pomagają im zrozumieć, co może się dziać z ich dzieckiem i wyjaśniające ich zachowanie i reakcje. Książka Doris Brett ma też pomocny rozdział poświęcony temu, jak działają takie bajeczki i uczący rodziców, jak samemu je wymyślać dla swojego dziecka!