Chore mleczaki 5-latka

Według danych Ogólnopolskiego Monitoringu Zdrowia Jamy Ustnej aż 85 proc. 6-latków ma dziś próchnicę o różnym stopniu zaawansowania. To jeden z najgorszych wskaźników w Europie. Przyczyna? Wciąż nie leczymy dzieciom zębów mlecznych. Regularne wizyty u dentysty z 3, 4 czy 5-latkiem deklaruje dziś zaledwie 39 proc. rodziców.

Aż 57 proc. rodziców przyznaje wprost, że nie leczy swoim dzieciom zębów mlecznych. Przyczyny zaniechań są różne. W grupie tej dla blisko połowy (48 proc.) są to finanse - leczenie mleczaków dziecka jest dla wielu rodziców za drogie. Prawie co trzeci rodzic jest natomiast zdania, że zębów mlecznych po prostu się nie leczy, bo i tak kiedyś wypadną - wynika z sondy przeprowadzonej wśród rodziców 3-7-latków*.

- To błąd rodziców. Próchnica to poważna choroba zakaźna prowadząca do wielu powikłań. Jeśli rozwija się na zębach mlecznych, najpewniej zaatakuje także zęby stałe. Najbardziej narażone na infekcję są zęby, które dopiero co się wyrżnęły. Mają one słabiej zmineralizowane szkliwo, a co za tym idzie, są podatne na działanie bakterii. Próchnica wpływa także na organizm malucha - mówi lek. dent. Marta Szymańska-Pawelec ekspert Dentim Kids w Katowicach.

Długa lista skutków nieleczenia

Ten argument rzadko jednak trafia do rodziców. Aż 87 proc. jest zdania, że próchnica mleczaków to problem, który rozwiązuje się sam wraz z wypadnięciem zębów. Świadomość skutków ubocznych jest wciąż niewielka. Tymczasem próchnica zębów mlecznych może zaburzać u dziecka proces żucia, przyczyniając się np. do częstych bólów brzucha, biegunek i niestrawności. Obecność bakteryjnych ognisk w jamie ustnej może powodować także nawracające infekcje górnych dróg oddechowych, schorzenia sercowo-naczyniowe, stany zapalne nerek, a nawet zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, ropowice, czy ich następstwa, które stanowią stany zagrożenia życia. Ponadto chore mleczaki mogą zaburzyć rozwój kości szczęk, przyczynić się do rozwoju wad zgryzu, a także zaburzyć wyżynanie się zębów stałych. Znaczna ilość bakterii w jamie ustnej może powodować także stany zapalne błony śluzowej oraz zapalenie dziąseł. Według naukowców z University College London próchnica może mieć także wpływ na rozwój dziecka, a dokładniej na jego wzrost.

- Lista skutków nieleczenia mleczaków jest tak samo długa, jak w przypadku zębów stałych. Próchnica na mleczaku to nie stan przejściowy, który sam się rozwiąże, to stan początkowy, który często rozwija się w miarę wzrostu dziecka - mówi ekspertka.

Już nie usuwa się mleczaków

Co w takim razie powinni zrobić rodzice? Usunięcie zajętego przez próchnicę zęba mlecznego to dziś ostateczność. Wbrew powszechnym opiniom większość zębów mlecznych powinna pozostać w jamie ustnej dziecka nawet do 10 roku życia. W wieku 6 lat wymianie ulegają zęby sieczny, czyli jedynki i dwójki. Przedwczesna ekstrakcja trzonowców i kłów mlecznych spowodowana ich zniszczeniem może przyczynić się do rozwoju wady zgryzu. Dlatego mleczaki przyjęło się dziś leczyć tak samo, jak zęby stałe. Powód jest prosty. Zmiany próchnicowe w uzębieniu mlecznym stanowią zagrożenie dla nowo wyrzniętych zębów stałych.

- Próchnicę zębów mlecznych usuwa się dziś przy pomocy wiertła, a nawet lasera czy piaskarki. Na tak wyczyszczony ząb zakłada się wypełnienie światłoutwardzalne. To może być tradycyjnie białe, może być także kolorowe np. różowe, zielone lub niebieskie. W zębach, w których zaawansowanie zmian próchnicowych jest bardzo duże, konieczne jest leczenie kanałowe - wyjaśnia dr Szymańska-Pawelec.

Profilaktyka coraz lepsza, ale wciąż słaba

Kluczowa jest także profilaktyka, ale i z tą jest w Polsce słabo. Zaledwie 15 proc. rodziców potrafi wskazać zabiegi, jakie powinno wykonać się u dziecka, żeby zabezpieczyć zęby mleczne. Tymczasem nawet już u 2-3 latka powinno wykonać się pierwszą fluoryzację.

- Jest to podstawowy, bezpieczny i całkowicie bezbolesny zabieg, który polega na nałożeniu na zęby specjalnych żeli i lakierów fluorkowych. Zawarty w nich fluor wbudowuje się w zęby i wzmacnia ich strukturę, chroniąc przed próchnicą. Fluoryzacja to najprostszy sposób, w jaki można ochronić zęby przed działaniem bakterii - mówi ekspertka.

Niestety, wykonanie nawet takiego zabiegu u dziecka z zębami mlecznymi deklaruje dziś zaledwie 7 proc. rodziców.

Zdecydowanie lepiej jest z higieną. Aż 47 proc. deklaruje, że ich dziecko myje zęby więcej niż 2-razy dziennie. Nie oznacza to jeszcze, że zęby są zdrowe. Wielu rodziców zwleka z pierwszymi wizytami. Ponad 40 proc. rodziców na pierwszą wizytę z dzieckiem udaje się dopiero, gdy to ma pomiędzy 5 a 6 lat, najczęściej z powodu bólu lub stanu zapalnego. Wizyty z 2, 3 czy 4-latkami to zaledwie 27 proc. przypadków.

- Na zachodzie Europy normą jest, że pierwszą wizytę odbywa się już z kilkumiesięcznym dzieckiem. Wizyta adaptacyjna, czyli taka, na której dziecko poznaje gabinet i ma pierwszy przegląd powinna być wykonana z 2 latkiem. W Polsce to jednak wciąż rzadkość - mówi stomatolog.

Za leczenie zębów stałych zapłacisz fortunę, za mleczaki - grosze

Dla wielu rodziców przeszkodą są wciąż koszy leczenia mleczaków. Wypełnienie zęba mlecznego to wydatek od 150 do 300 zł. Ok. 200 złotych zapłacić trzeba za usunięcie zęba w znieczuleniu komputerowym. Fluorowanie to wydatek rzędu 100 do 200 zł. Zdaniem dentystów to niewielkie wydatki w porównaniu z kosztami leczenia zębów stałych u dzieci. - W przypadku mleczaków leczenie ogranicza się najczęściej do walki z próchnicą. Koszt tego leczenia jest stosunkowo niewielki. W przypadku skutków i powikłań nieleczenia zębów mlecznych do kosztów leczenia próchnicy, również w zębach stałych, często trzeba doliczyć koszty leczenia ortodontycznego, kanałowego czy rekonstrukcyjnego - mówi dr Szymańska-Pawelec.

* Sonda Dentim Kids została przeprowadzona na grupie 300 rodziców dzieci w wieku od 3 do 7 lat w dniach 4 grudnia 2016 - 4 stycznia 2017.