Brak profilaktyki płodności

Badania, które stwierdzają, czy kobieta jest płodna, czy nie, wciąż należą do rzadkości i wykonywane są dopiero w momencie, kiedy pojawiają się problemy z zajściem w ciążę. Tymczasem specjaliści namawiają, żeby badania traktować profilaktycznie, podobnie jak badania krwi. Niestety niewiele Polek zdaje sobie z tego sprawę. Badanie krwi, które określa poziom hormonów LH, AMH, estradiolu i FSH ma za sobą zaledwie 6 proc. Polek, z czego ponad 70 proc. przyznało, że do diagnostyki skusiły je dopiero problemy z zajściem w ciążę. Profilaktyka to wciąż rzadkość.

Nie lepiej wygląda sytuacja ze świadomością. O tym, jakie badania należy wykonać, żeby zbadać swoją płodność wie zaledwie 11 proc. Polek - wynika z sondy Fundacji Gyncentrum.

- Diagnostyka płodności wciąż traktowana jest jak badania awaryjne, tzn. wykonujemy je dopiero, kiedy mamy problemy z zajściem w ciążę i kiedy każe nam je zrobić lekarz. Kobiety praktycznie w ogóle nie traktują tych badań profilaktycznie - mówi dr n. med. Anna Bednarska- Czerwińska, ginekolog z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach. - Tymczasem powinny je wykonywać nawet 20-letnie dziewczyny, a bezwzględnie 30-latki odkładające macierzyństwo. Wczesne wykrycie problemów z płodnością, daje kobiecie szansę zarówno na podjęcie odpowiedniego leczenia, jak również na właściweprzygotowanie psychiczne, w sytuacji kiedy zdiagnozowana jest nieuleczalna niepłodność - dodaje.

Profilaktyka konieczna, jeśli kobieta pali

Jest jeszcze jeden powód. W Polsce z roku na rok rośnie liczba niepłodnych kobiet. Problem zajściem w ciążę ma już 20 proc. par. W 45 proc. przypadków winny jest tzw. czynnik żeński. Na płodność w równym stopniu wpływają problemy w budowie anatomicznej i zaburzenia hormonalne, co styl życia, zwłaszcza dieta, stres, palenie papierosów, nadwaga i niedowaga.

- To, jak kobiety żyją, odbija się na ich płodności. Jeśli za niepłodność odpowiada czynnik środowiskowy, a sam problem jest wcześnie zdiagnozowany, można go skutecznie leczyć np. zmianą diety. Stąd też takie badanie zaleca się jako profilaktykę paniomżyjącym w stresie, mającym nieunormowany tryb dnia, źle odżywiającym się, palącym papierosy, nie uprawiającym żadnej aktywności fizycznej - mówi specjalistka Gyncentrum.

Konieczne badania 30-latek

Ale profilaktyka - zdaniem specjalistów - powinna dotyczyć także kobiet, które odkładają swoje macierzyństwo. Szacuje się, że dziś nawet 25 proc. Polek rodzi po 30-tce. W grupie tej jednak występuje najwyższy odsetek kobiet mających problem z zajściem w ciążę. Powód? Dla biologów ciąża w tym wieku to już późne macierzyństwo.

- U 30-latek częściej niż u 20-latek dochodzi do zaburzeń płodności, spada liczba komórek jajowych jakie produkuje organizm, często pojawiają się zaburzenia hormonalne. Odkładanie macierzyństwa na własną rękę, bez diagnostyki płodności, może dla wielu kobiet zakończyć się przykrą diagnozą - przestrzega dr Bednarska-Czerwińska.

Kobietom na Śląsku badają płodność

Upowszechnić diagnostykę ma kampania „Zdrowa mama”, realizowana na Śląsku przez Fundację Gyncentrum. Jest to pierwszy w Polsce projekt promujący wśród kobiet wiedzę na temat diagnostyki płodności.

Przez 3 najbliższe miesiące kobiety mogą zgłaszać się na bezpłatne badania hormonów AMH, LH, FSH i estradiolu. Na badania mogą przyjść panie mające problemy z zajściem w pierwszą ciążę, kolejną, lub chcące wykonać badanie profilaktycznie.

- W akcji mogą wziąć udział zarówno panie, które od miesięcy starają się o dziecko, ale nie znają przyczyn problemów z zajściem w ciąże, jak również kobiety z grup ryzyka np. 30-latki, kobiety z nadwagą chcące poznać lepiej swoje ciało - mówi specjalistka Gyncentrum.

**Sondę Fundacji Gyncentrum przeprowadzono na próbie 250 kobiet w wieku od 18 do 45 lat w dniach od 18 września do 7 października 2014.