Gotowość szkolna kilkulatka

O powodzeniu dziecka w szkole w dużej mierze decyduje jego gotowość szkolna, czyli zestaw takich cech psychofizycznych, który umożliwia przystosowanie się do nauki w szkole. To moment równowagi między wymaganiami szkoły, a możliwościami rozwojowymi dziecka – taki stopień rozwoju umysłowego, emocjonalnego, społecznego i fizycznego, który umożliwi mu udział w życiu szkolnym i opanowanie treści programowych przewidzianych dla pierwszej klasy szkoły podstawowej.

Dzieci, które już na początku napotykają trudności, szybko się zniechęcają utrwalając w sobie przekonanie, że szkoła wiąże się z przykrościami i porażkami, co nie sprzyja motywacji do nauki. Natomiast te, które od początku dobrze się w niej czują, nie mają trudności w adaptacji do nowych warunków – są otwarte na nawiązywanie nowych kontaktów z rówieśnikami i chętnie podejmują obowiązki szkolne w konsekwencji, wykształcając w sobie pozytywną chęć uczenia się.

- Możemy zaproponować dziecku pewne aktywności, które pomogą wykształcić oczekiwane umiejętności. Musimy jednak pamiętać, że nasze oddziaływania to tylko jedna strona medalu, konieczna jest również dojrzałość dziecka. Jeśli nasza pociecha nie jest dojrzała, by pewne umiejętności rozwijać, nasz wysiłek nie przyniesie spodziewanych efektów, ale frustrację, a u dziecka niekorzystny obraz siebie. To tak, jakbyśmy chcieli nauczyć jazdy na rowerze dziecko, które nie jest w stanie trzymać kierownicy ani dosięgnąć pedałów – tłumaczy psycholog Joanna Salbert.

Jak pomóc?

Które umiejętności powinniśmy zatem rozwijać? Najlepiej te, które dziecko za chwilę będzie w stanie wykonywać samodzielnie, choć jeszcze potrzebuje wsparcia dorosłego. Nazywamy je sferą najbliższego rozwoju. Dziecko wyraźnie sygnalizuje, które aktywności w niej leżą poprzez duże zainteresowanie nimi oraz dążenie do ich wykonywania nawet mimo niepowodzeń. Pamiętajmy, aby udzielać tyle pomocy, ile jest konieczne. Pozostawiajmy dziecku możliwie najwięcej samodzielności, wspierając je i po prostu mu towarzysząc. Gwałtowne, intensywne oddziaływania w sferze, która nie jest sferą najbliższego rozwoju, będą niosły niekorzystne konsekwencje w aspekcie poznawczym, a w szczególności w sferze emocji i motywacji.

Gotowość szkolną możemy poddać profesjonalnej ocenie certyfikowanych psychologów. Diagnoza taka polega na przyjrzeniu się sposobom funkcjonowania dziecka we wszystkich obszarach gotowości. Na podstawie obserwacji, zaplanowanych prób eksperymentalnych czy wywiadu z rodzicami oceniany jest rozwój dziecka w poszczególnych sferach w odniesieniu do średniej wśród rówieśników. Badanie przebiega w czasie kilku spotkań, dobrze wykonać je w roku poprzedzającym rozpoczęcie edukacji w szkole – jesienią oraz wiosną – umożliwi to zbadanie, jakie postępy poczyniło w tym czasie dziecko. Rodzicom udzielana jest pełna informacja zwrotna o wynikach badania, dzięki czemu świadomie mogą rozwijać umiejętności będące w sferze najbliższego rozwoju ich pociechy.

Luzowanie więzi

Jednak sama gotowość dziecka do rozpoczęcia edukacji nie wystarczy. Jego stosunek do szkoły związany jest również m.in. z postawą mamy i taty, ich gotowością do „puszczenia” go do szkoły. Pierwsze dni w szkole to dla wielu rodziców pierwsze dłuższe, w dodatku codzienne, rozstanie. Na przykład opiekun, który zrezygnował z pracy na rzecz macierzyństwa i dostosował swój plan dnia do potrzeb dziecka, może mieć trudności z rozłąką. Problematyczny bywa nie tylko strach przed niewystarczającą samodzielnością malucha, niepożądanym zachowaniem starszych uczniów czy obawa przed oddaniem pod opiekę dziecka nauczycielom („bo nikt nie zapewni mu takiej ochrony jak ja”), ale także… organizacja własnego czasu wolnego.

- Budowanie swojego życia w oparciu o jedną rolę jest niekorzystne zarówno dla rodzica, jak i dla dziecka. Pozostawanie jedynie w roli rodzica może wpływać na zaniedbanie życia zawodowego, towarzyskiego czy intymnego osoby dorosłej. Dziecko natomiast, będąc przedmiotem pełnego zaangażowania rodzica, staje się odpowiedzialne za jego czas i realizację ambicji. Jest to ciężka do udźwignięcia rola, która utrudnia dorastanie i naturalne z biegiem czasu oddalanie się od opiekunów, by w końcu wyfrunąć z gniazda – wyjaśnia psycholog Joanna Salbert. - Pierwszym krokiem do zmiany jest uświadomienie sobie sposobu funkcjonowania systemu rodzinnego i naszej w nim roli. Kolejnym, praca nad zmianą przekonań i schematów myślowych oraz aktywne eksperymentowanie z podejmowaniem nowych aktywności i ról. Osoba dorosła musi wziąć odpowiedzialność za trud pracy nad zmianą, by nauczyć się wspierania dziecka w jego niezależnych decyzjach i aktywnościach - dodaje.

Ambicje rodziców a samoocena dziecka

Nadmierne ambicje czy oczekiwania wobec tak młodego człowieka mogą wzbudzić w nim nieprzyjemne napięcie, wywołać lęk, a w konsekwencji doprowadzić do zachwiania wiary we własne możliwości. Dziecko może mieć poczucie, że nigdy nie będzie dość dobre, aby zadowolić rodziców. Osoba w tym wieku nie zdaje sobie sprawy z wartości oceny, jest ona kształtowana przez najbliższe otoczenie. Strach przed porażką może skutkować lękiem przed szkołą.

Rodzice są centrum świata dziecka: ich oczekiwania, opinie czy oceny są dla niego wyrocznią, a mając naturalną gotowość do kochania i naśladowania opiekunów – będzie wypełniało ich oczekiwania. Motywacja do działania, podejmowanie nowych wyzwań i poznawanie świata są dla niego czymś naturalnym. Zatem dziecko, które jest gotowe do podjęcia obowiązku szkolnego, któremu się „nie przeszkadza” a jedynie „podsuwa” okazję do rozwoju, będzie naturalnie chłonąć wiedzę i współdziałać z nauczycielem i grupą. Szkoda, by realizowało ono zbyt ambitny program rodzica w miejsce podążania za wewnętrzną motywacją będącą niezwykłym motorem.

Lęk przed zmianą

Początek szkoły to duża zmiana dla całej rodziny – wymaga reorganizacji dotychczas wypracowanych schematów działania. Często jest to moment, w którym dorośli uświadamiają sobie „dojrzałość” swojej pociechy oraz zaczynają wymagać od niej większej niż wcześniej odpowiedzialności i samodzielności. Zaburzenie dotychczasowej organizacji życia rodzinnego i nierzadko przyspieszony kurs autonomii bywają powodem utraty poczucia bezpieczeństwa przez dziecko, wywołują niepewność, a nawet lęk.
Nowe środowisko, obowiązki i zestaw reguł mogą wywoływać wiele różnych emocji w pierwszoklasiście. Pozwólmy mu na ich wyrażanie i nazywanie, nie lekceważmy ich ani im nie zaprzeczajmy – już samo to pozwoli na zmniejszenie napięcia. Pamiętajmy, że w trudnych okresach dziecko może wręcz potrzebować większego wsparcia i uwagi niż w okresach spokoju i równowagi.

Lęk, w tym przełomowym dla rodziny momencie, często pojawia się również u rodziców. Muszą oni pogodzić się z dorastaniem i nieuchronnie wzrastającą niezależnością ich pociechy. Zdają sobie sprawę, że już za chwilę uwagę dziecka będą musieli dzielić z najlepszą koleżanką czy najfajniejszą panią nauczycielką. Wymaga to od nich radzenia sobie z jakże naturalną zazdrością oraz zaakceptowania zmieniającej się na przełomie lat relacji z dzieckiem.

Wspierając dziecko w osiągnięciu gotowości szkolnej, warto pamiętać o kilku ważnych zasadach:

1. Korzystajmy z naturalnych okazji do kształtowania wybranych kompetencji, np. podczas zabawy czy w codziennych obowiązkach – sprzyjają one rozwijaniu, niejako „przy okazji”, wielu umiejętności znajdujących się w najbliższej sferze rozwoju dziecka.

2. Dostrzegajmy proces, a nie efekt. Ważne by podtrzymywać chęć do osiągnięcia danej sprawności, zauważać starania i wytrwałość dziecka w dążeniu do celu, jego zaangażowanie i odporność na frustrację.

3. Podkreślajmy nawet niewielkie sukcesy, dostrzegajmy wszystko to, co się udaje – niech staną się małymi krokami do osiągnięcia zamierzonego efektu. Pozwólmy dziecku doświadczać satysfakcji z samodzielnego pokonywania trudności.

4. Proponujmy ćwiczenia regularnie, ale nie wymagajmy zbyt długiej pracy. Nie zmuszajmy „na siłę” do ich wykonywania. Jeśli dziecko w danym momencie nie chce wykonywać ćwiczenia lub jest już nim zmęczone, odłóżmy daną aktywność na później.

5. Nie przenośmy na dziecko własnego perfekcjonizmu i ambicji. Jako osoby dorosłe na pewno większość czynności możemy wykonać lepiej, jednak poprawianie pracy dziecka nie przybliży go do budowania wiary we własne możliwości i poczucia sprawstwa. Bądźmy uważnymi towarzyszami a nie kontrolerami i krytykami.

6. Towarzyszmy i wspierajmy w podejmowaniu nowych aktywności. Udzielajmy pomocy w takim stopniu, w jakim jest ona konieczna i wycofujmy się z niej, gdy tylko dziecko nauczy się wykonywać daną czynność samodzielnie.

7. Zadbajmy o dobrą, czułą i spokojną atmosferę podczas wspólnej nauki. Niech ten czas stanie się okazją, by pobyć ze swoim dzieckiem, dać mu poczucie akceptacji i bezpieczeństwa. To najlepsze, co możemy dla niego zrobić!