- Znaleźliśmy wyważone rozwiązanie, które bierze pod uwagę życzenie kobiety, by pozostać anonimową, i uwzględnia równocześnie prawo dziecka do poznania własnej tożsamości - poinformował w środę niemiecki dziennik "Rheinische Post", powołując się na szefową resortu ds. rodziny Kristinę Schroeder.

Anonimowe porody są obecnie zakazane. Od roku 2000 istnieją w Niemczech co prawda "okna życia", w których matki mogą - bez ujawniania prawdziwej tożsamości - oddać dziecko zaraz po urodzeniu, jednak rozwiązanie to jest niezgodne z prawem i jest jedynie tolerowane przez władze.

W całym kraju istnieje kilkadziesiąt takich placówek, prowadzonych najczęściej przez instytucje kościelne. W minionych dziesięciu latach dzięki nim uratowano co najmniej 200 dzieci. Matka, która zmieni zdanie po oddaniu dziecka, może w ciągu ośmiu tygodni odzyskać je, po upływie tego czasu dziecko oddawane jest do adopcji.

- Nowe prawo sprawi, że "okna życia" staną się zbędne - powiedziała minister Schroeder.

Niemiecka opinia publiczna wstrząsana jest niemal codziennie drastycznymi przypadkami porzucania i zabijania noworodków przez matki. 21-letnia kobieta przyznała w środę przed sądem w Halle, że w listopadzie ub. r. po urodzeniu dziecka w domu babci ukryła noworodka w plastikowej torbie i porzuciła go w krzakach. Chłopczyk urodził się żywy - stwierdził lekarz sądowy. Dzień wcześniej przed sądem stanęła 43-letnia mieszkanka gminy Rotenburg, podejrzana o uduszenie dwóch noworodków i pozostawienie trzeciego poza domem bez opieki.