● Niewiele prywatnych żłobków i klubów dziecięcych rejestruje się w gminach ● Do końca września trzeba złożyć wniosek o dotacje na prywatny żłobek na 2012 rok ● Gmina nie może uzależniać dofinansowania od tego, czy rodzice dziecka pracują

Gminy mogą udzielać dotacji na dzieci umieszczone w prywatnym żłobku lub klubie dziecięcym. Do tej pory tylko niektóre zdecydowały się jednak na podjęcie uchwał w tej sprawie. Tłumaczą, że muszą na ten cel znaleźć pieniądze. Wiele osób decyzję o prowadzeniu takiej placówki uzależnia jednak od uzyskania dofinansowania. Okazuje się, że nie jest to łatwe, bo część gmin stawia warunki wykraczające poza przepisy ustawy żłobkowej. Gminy bronią się i tłumaczą, że skoro dotacje nie są obowiązkowe, to mogą swobodnie decydować o warunkach ich udzielania. To może jednak zniechęcać do zakładania żłobków.

Rok bez dotacji

Podstawę do dobrowolnego przyznawania dotacji daje gminom art. 60 ustawy z 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech (Dz.U. nr 45, poz. 235). Ponieważ każda gmina samodzielnie wyznacza wysokość dotacji i zasady jej przyznawania, osoba zakładająca żłobek może otrzymać np. 300 zł na dziecko w Puławach, 500 zł w Policach, a w Bełchatowie 100 proc. kosztów bieżących ponoszonych na utrzymanie dziecka w miejskiej placówce.

Uchwał nie podjęły jednak największe miasta, m.in. Warszawa, Poznań, Kraków, Szczecin, Gdańsk i Olsztyn. A to właśnie w nich jest największe zapotrzebowanie na dodatkowe miejsca opieki. Gminy tłumaczą, że zainteresowanie wśród prywatnych podmiotów nie jest duże.

– Do tej pory nie trafił do nas żaden wniosek – mówi Jacek Cerebież-Tarabicki, zastępca dyrektora wydziału zdrowia i polityki społecznej UM w Szczecinie.

Witold Stefański, naczelnik wydziału oświaty i kultury UM w Policach, dodaje, że mimo złagodzenia warunków lokalowych i sanitarnych znalezienie odpowiedniego budynku na żłobek wcale nie jest proste.

– W pierwszej kolejności o dotacje będą występować osoby prowadzące obecnie kluby malucha. One muszą jedynie dostosować placówkę i ją zarejestrować, a nie tworzyć od podstaw – mówi Witold Stefański.

Osoby, które chcą zagwarantować sobie dotację, muszą się spieszyć. Większość gmin wymaga bowiem zgłoszenia wniosku o udzielenie dotacji nie później niż do 30 września roku poprzedzającego rok udzielenia dotacji.

– Musimy zaplanować odpowiednią kwotę w budżecie na ten cel – mówi Barbara Jabłońska, naczelnik pionu edukacji i usług społecznych UM w Śremie. Zarejestrował się tu jeden żłobek, a drugi jest w trakcie wpisywania do rejestru.

Jeżeli więc wniosek zostanie złożony np. w listopadzie lub w lutym przyszłego roku, dofinansowanie będzie przyznane dopiero od stycznia 2013 r. Część osób może więc nie spieszyć się z otwarciem żłobka, aby nie ponosić w oczekiwaniu na dotację wyższych kosztów utrzymania placówki.

Przymus pracy

Prowadzący prywatny żłobek musi też liczyć się z tym, że niekoniecznie uzyska dotację na każde przyjęte dziecko. Większość gmin w warunkach udzielania dotacji określa, że będzie ona przyznawana tylko na dzieci, które mieszkają na jej terenie.

– Chcemy, aby nasza pomoc była skierowana do tych rodziców, którzy u nas mieszkają i płacą podatki – mówi Sebastian Kończak, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta i Gminy w Pleszewie.

Niektóre gminy stawiają jednak niezgodne z przepisami warunki uzyskiwania dotacji i np. uzależniają jej przyznanie od tego, czy rodzice dziecka pracują. Tak postanowili m.in. radni Opola i Leszna.

– Celem ustawy jest aktywizowanie zawodowe rodziców, skoro więc jeden z nich nie pracuje, może opiekować się dzieckiem i nie musi ono przebywać w żłobku – tłumaczy Lucjan Rosiak, dyrektor wydziału edukacji UM w Lesznie.

Z taką argumentacją nie zgadzają się jednak Regionalne Izby Obrachunkowe (RIO), które stwierdzają nieważność uchwał gmin w tym zakresie. Na przykład RIO w Opolu w uchwale z 3 sierpnia (nr 19/60/2011) stwierdziło, że taki przepis wykracza poza art. 60 ustawy żłobkowej. Jeżeli dotacja będzie udzielona, to na każde dziecko objęte opieką, niezależnie od tego czy jego rodzice lub opiekunowie prawni pracują, czy też nie. Celem tego przepisu nie jest bowiem umożliwienie podjęcia lub kontynuowania aktywizacji zawodowej, ale dofinansowanie sprawowanej przez uprawnione podmioty opieki nad dzieckiem.

– Wszyscy rodzice powinni być traktowani równo wobec prawa, zwłaszcza że żłobek według nowych przepisów ma zapewniać nie tylko opiekę, ale też edukację dzieci – uważa Monika Rościszewska-Woźniak z Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego.

Bezprawna kontrola

To niejedyne błędy związane z udzielaniem dotacji. Na przykład radni Kluczborka zapisali w uchwale, że burmistrz lub osoby przez niego uprawnione będą miały prawo do przeprowadzania kontroli uczęszczania dzieci do żłobków i klubów dziecięcych oraz kontrolowania dokumentów potwierdzających prawidłowość wydatkowania pieniędzy otrzymanych z dotacji. Zdaniem RIO w Opolu (uchwała nr 19/61/2011) takie uprawnienie też wykracza poza treść ustawy.

Z kolei uchwały m.in. Krapkowic, Głubczyc i Gostynia zawierają zastrzeżenie, że w przypadku gdy zabezpieczone w budżecie gmin pieniądze nie wystarczą na udzielenie dotacji dla wszystkich podmiotów, ogłoszony będzie konkurs zlecający opiekę nad dzieckiem. Tymczasem taki warunek oznaczałby, że prywatny żłobek w przypadku nagłego braku pieniędzy w budżecie gminy traciłby nagle uzyskiwane dotacje. RIO w Poznaniu (uchwała nr 13/1102/2011) uznało więc, że skoro gmina decyduje się na udzielanie dotacji, musi zabezpieczyć w budżecie pieniądze na pełne pokrycie potrzeb w tym zakresie.

Organy kontrolne zwracają też uwagę, że gminy nie mogą narzucać innych terminów rozliczania dotacji niż te, które wynikają z art. 250 – 252 ustawy o finansach publicznych.