O zapobieganiu deficytom słuchu mówiono we wtorek w Katowicach podczas adresowanej do nauczycieli i pielęgniarek szkolnych konferencji "Pokolenie mp3 albo o słuchu, słuchaniu i słyszeniu".

Jak podkreślił dr hab. Krzysztof Kochanek z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie, w wieku szkolnym wśród przyczyn ubytków słuchu dominują uszkodzenia poinfekcyjne. Słuch mogą też uszkodzić leki - groźny może być np. znany antybiotyk, gentamycyna.

"Dzieci mają często zapalenia uszu, nosogardła. Te czynniki powodują przejściowe pogorszenie słuchu, ale jeśli nie są leczone, to zamieniają się w trwałe ubytki. Często toksyny przenikają do ucha środkowego i pojawiają się już stałe ubytki odbiorcze" - powiedział.

"Jeżeli dziecko jest po infekcji i wydaje nam się, że wszystko jest wyleczone, a ono prosi o powtórzenie zdań, głośniejsze nastawienie telewizji, trzeba jak najszybciej udać się do laryngologa lub audiologa, bo wszystko, co wcześnie wykryte, poddaje się bardzo ładnie terapii. Nowoczesna audiologia dysponuje tak różnorodnymi instrumentami, że praktycznie każdemu pacjentowi można pomóc, tylko im wcześniej, tym efekty lepsze" - przekonywał specjalista.


Dr Beata Jagosz-Dudziak ze Szpitala im. Ignacego Mościckiego w Chorzowie przytoczyła wyniki międzynarodowych badań, które wykazały, że pomiędzy 12. a 17. rokiem życia w wyniku słuchania głośnej muzyki powyżej 8 godzin dziennie raz w tygodniu lub przez 4 godziny 2-3 razy w tygodniu nawet 57 proc. dzieci może mieć problemy ze słuchem.

"Przebadano też młodych wolontariuszy, pytając o to, jak słuchają muzyki. Udowodniono im, że mają taki lub inny rodzaj ubytku słyszenia. Większość z tych młodych ludzi stwierdziła jednak, że nie jest zainteresowana tym, jaki procent słuchu sobie uszkodziła, bo po prostu lubi słuchać głośnej muzyki. Edukujmy - musimy dzieciom tłumaczyć, żeby się uczyły, uprawiały sport, edukujmy również, żeby nie słuchały muzyki zbyt głośno" - apelowała Jagosz-Dudziak.

Specjaliści zachęcają też do używania sprzętu dobrej jakości, z certyfikatami. Jeśli słuchamy muzyki przez słuchawki, to warto wiedzieć, że największe zagrożenie dla naszego słuchu stanowią te wewnątrzuszne. Najbezpieczniej jest słuchać muzyki w tzw. wolnym polu - z głośników.

"Kupując dziecku urządzenie typu mp3 należy na sobie sprawdzić, jaki te słuchawki emitują dźwięk, czy nie ma trzasków i pisków, zbyt głośnych dźwięków, czy muzyka słuchana w skali 9-10 nie jest za głośna i bezwzględnie tego dziecku zakazać. Może się bowiem okazać, że po 2-3 miesiącach słuchania tak głośnej muzyki dojdzie do utraty pewnej warstwy dźwiękowej u dziecka - jest to bardzo groźne. Niestety najczęściej jest to bezpowrotna utrata" - ostrzegł dr Henryk Kawalski ze Szpitala im. Mościckiego w Chorzowie.