W zeszły weekend w Madrycie świętowano niezwykłe wydarzenie - chrzciny księżniczki Zofii, drugiej córeczki następcy hiszpańskiego tronu księcia Filipa i księżnej Letizii. Uroczystość odbyła się w gronie rodzinnym, z udziałem króla Jana Karola i królowej Zofii oraz około setki zaproszonych gości w ogrodach pałacu Zarzuela.

Zgodnie z tradycją trzymiesięczną infantkę ochrzczono wodą z Jordanu nad romańską misą chrzcielną z XII wieku, którą służy wyłącznie rodzinie królewskiej. Infantka Zofia jest trzecia w kolejności do tronu, po ojcu i siostrze. Teraz jej pełne imię brzmi: Sofia de Todos los Santos de Borbon y Ortiz.

Ta uroczystość to happy end bajki o hiszpańskim Kopciuszku. Gdy parę lat temu arcyprzystojny Filip brał za żonę zwykłą prezenterkę, Hiszpania wstrzymała oddech. Upłynęło sporo czasu, zanim Letizia przekonała do siebie rodaków. Ci mieli jej za złe to, że robi karierę i przesadnie dba o wygląd. Dopiero przyjście na świat Leonor podreperowało nadszarpnięty wizerunek księżnej. Narodziny kolejnej córeczki - Zofii uczyły z niej prawdziwą ulubienicę Hiszpanów.












Księżniczka w zwykłej przychodni

Narodziny królewskiego dziecka potrafią wprowadzić cały kraj w ekstazę. W historii Norwegii przez ostatnich kilka lat nie było donioślejszego i bardziej radosnego wydarzenia. Gdy w szpitalu w Oslo urodziła się córka księżniczki Marthy Louise, siostry następcy tronu księcia Hakoona, poddani oszaleli ze szczęścia. Król wygłosił stosowne orędzie, a ulice miast ozdobiły flagi z herbami monarchii. Tak czczono pierwsze od 30 lat narodziny w rodzinie królewskiej. Wielkiej euforii i poczucia dumy Norwegów nie nadwątliło nawet radykalne wystąpienie szczęśliwej mamy. Martha, która przed laty sama odrzuciła tytuł "jej królewskiej mości” i przysługującą jako załącznik sumę miliona euro rocznie, oznajmiła, że chce zapewnić dziecku maksimum świętego spokoju i normalności. "Moja córka będzie tak samo jak inne dzieci leczona w rejonowej przychodni, a ja podobnie jak inne mamy będę stać w kolejkach”. Rodzicom dziewczynki nie zależy na tym, by kiedyś zasiadła na tronie. Małej Maud Angeliki nikt nie pytał o zdanie. W kolejce do tronu jest trzecia.

Z tytułu należnego córce zrezygnowali również najmłodszy syn Elżbiety, Edward i jego żona Sophia. Synowa królowej nigdy nie kryła niechęci do rodziny panującej i dlatego chciała uniknąć wychowania dzieci w surowej dworskiej dyscyplinie, ale też na jej decyzję z pewnością miało wpływ to, że mała Louise Windsor jest dopiero ósma w kolejce do tronu. W przyszłości będzie mogła poprosić o zwrócenie jej tytułu „jej wysokości”. Jeśli tego nie zrobi, będzie zwykłą lady.

Pupil na tron

Ostatnio mnóstwo powodów do radości mieli Belgowie. Uwielbiana żona następcy tronu księcia Filipa urodziła bowiem już trzecie dziecko, syna Emmanuela. Matylda d’Udekem, w której żyłach płynie polska krew (jej matka jest spokrewniona z rodziną Sapiehów), po ślubie stała się dla Belgów tym, kim dla Brytyjczyków była lady Diana. Rodacy Filipa cieszą się nie tylko z następcy, ale także z tego, że książę, dawniej notoryczny podrywacz i hulaka, przy Matyldzie stał się wzorowym mężem (co widać na zdjęciach).



To samo dotyczy Haakona i Mette-Marit, przy czym tu to ona była enfant terrible. Norwegowie są zupełnie bezkrytyczni wobec książęcej pary. "To ludzie skromni i sympatyczni. Latem jeżdżą na rowerach, zimą na nartach. Na piewszy rzut oka są całkiem zwyczajni. Od innych Norwegów różni ich tylko to, że są następcami tronu” - oto powszechne opinie. Poddani wybaczyli Mette robotnicze pochodzenie i nieślubne dziecko. Narodziny córeczki Ingrid Alexandry (jest czwarta w kolejce do tronu) i synka Mariusa (piąty) przypieczętowały wielką miłość.

W służbie monarchii
Maluchy, w których żyłach płynie błękitna krew, jakiś czas żyją w błogiej nieświadomości. Nie wiedzą, jak ważną rolę przeznaczają im bliscy czy los. Przykładem jest Anna Maria, wnuczka Konstantina, która urodziła się w szpitalu w Barcelonie, gdzie mieszka jej mama Alexia. Konstantin od 1986 roku jest królem bez królestwa. Maleńka Anna to jego piąta wnuczka, ale wzruszony dziadek witał ją jak pierworodnego syna, podkreślając, że każde dziecko przypomina Europie o trwaniu liczącej prawie dwa wieki greckiej dynastii.

Podobnie holenderska królowa Beatrix zalewała się łzami, tuląc Catharinę Amalię, córkę następcy tronu Willema Alexandra i Maximy. Zapomniała tylko powiedzieć, że jej wnuczka pojawiła się w tak bardzo szczęśliwym momencie, gdy rodzina królewska lizała rany po różnych niesławnych wyczynach jaśnie panującej i jej wujów.