Te dzieci nigdy nie widziały morza
Danusia, Kamil, Ania, Marek i Piotrek jeszcze nigdy nie pakowali plecaków, by jechać na kolonie. Nie byli w górach, nie widzieli morza - każde lato spędzają na polu obok czworaków, które zostały po pegeerze. Ich rodzice kiedyś tam pracowali. Teraz ledwo wiążą koniec z końcem. A na wakacje ich po prostu nie stać.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Te dzieciaki ze wsi Nastajki (Warmińsko-Mazurskie) nie są wyjątkiem. Aż 6,5 miliona polskich dzieci nigdy nie wyjechało poza własną wieś czy miasto na wakacje. Lato zawsze spędzają tak samo. Grają w piłkę, bawią się w chowanego. "Ja już jestem stary, mnie się urlop nie należy. Ale jak patrzę na te dzieciaki, to aż mi się serce kraje" - mówi "Faktowi" Zygmunt Sulbaski z Nastajek.
"Bo my dla nich do wyborów poszliśmy i głosowaliśmy na Samoobronę. Andrzej Lepper mówił, że jest naszym obrońcą, obiecywał, że zatroszczy się o biedne dzieci ze wsi, bo należy się im lepszy los. I co? Myśmy głos na niego oddali. A on teraz się nami nie interesuje. Tylko władzy chciał, ten minister od siedmiu boleści" - pomstuje pan Zygmunt. On też nie ma za co wysłać dzieci na kolonie. A w pegeerze pracował przez 25 lat, aż do 1992 roku, kiedy zakład zamknięto.
"Z dnia na dzień 50 osób straciło pracę. Poszli na <kuroniówkę>. Teraz w Nastajkach mieszka 40 rodzin. Niemal wszystkie kobiety są bez pracy. A mężczyźni zatrudnili się w pobliskiej Ostródzie albo Olsztynie. I to za najniższą krajową" - dodaje Leonarda Małecka, matka pięciorga dzieci. "Więc za co tu żyć?" - załamuje ręce.
"Moje małe też nigdzie nie wyjadą. Zostają całe lato w domu, bo nawet świetlicy tu nie ma. A władze gminy czy województwa tym się nie przejmują i nic dla nas nie robią. Tak jak już nic nie robi Samoobrona, ta partia, co niby miała rolników wspierać" - mówi z pretensją Teresa Szulc.
Dorośli ze wsi Nastajki mają żal do ministra rolnictwa. Za dużo im naobiecywał w zamian za oddanie głosów. Teraz, gdy może się wreszcie czymś wykazać, los tych, dzięki którym jest u władzy, już go nie interesuje. Dzieci z Nastajek nie rozumieją wielkiej polityki.
"My tylko chcielibyśmy na żywo zobaczyć morze. I tyle. Bo ze zdjęć wiemy, że jest duże i niebieskie" - mówi mały Kamil.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!