Kobietę podał do sądu ojciec ukaranego ucznia i zażądał odszkodowania w wysokości 25 tys. euro. Prokurator zaś domagał się kary dwóch miesięcy więzienia dla nauczycielki.

Zarzuty nie mają adnych podstaw, nauczycielka zastosowała słuszną w tej sytuacji metodę wychowawczą - uznał sędzia, podejmując decyzję o umorzeniu sprawy, w której nauczycielka była oskarżona o nadużycie środków dyscyplinarnych.

Kobieta argumentowała, że zmuszając dwunastolatka do napisania "jestem kretynem", chciała uświadomić mu, że nie wolno znęcać się nad kolegą, nazywając go gejem i zabraniając mu wejścia do łazienki.

Ojciec chłopaka twierdzi natomiast, że po tym, jak został ukarany, syn ma "problemy psychiczne" i dlatego należy mu się zadośćuczynienie. Złość ojca na tym się jednak nie skończyła. W zeszycie syna, w którym chłopiec napisał sto razy zadaną frazę, ojciec dopisał obraźliwy, wulgarny tekst pod adresem nauczycielki.

Stronę nauczycielki trzyma także włoska prasa. W komentarzach medialnych przeważały opinie, że nauczycielka w tak drastyczny sposób podjęła samotną i - jak się okazuje - ryzykowną walkę z falą przemocy w szkole i znęcania się nad uczniami, która jest plagą oświaty we Włoszech.