Puść dziecko na wakacje
Wreszcie wakacje! Dzieci się cieszą, a rodzice... martwią. Bo nadeszła chwila, kiedy nasza kilkunastoletnia pociecha prosi o pozwolenie na samodzielny wypad pod namiot z paczką kolegów i koleżanek. Co robić?
- Jak mądrze wychować dziecko
- Z kartą na obóz i kolonie
- Choroba brudnych rączek
- Dziecko jedzie na kolonie
- Autem za granicę
- Dlaczego dziecko boi się latać?
- Antykoncepcja na koloniach, tak czy nie?
- Hormon ojcostwa
- Te dzieci nigdy nie widziały morza
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Obóz, kolonie, wyjazd z rodzicami nad Bałtyk... Do tej pory 16-letnia Marysia Jamróz z Warszawy w taki sposób spędzała każde wakacje. W tym roku spytała rodziców o pozwolenie na wypad pod namiot ze znajomymi. Pani Danuta i pan Wiesław na początku przestraszyli się. No bo jak to? Czy ich ukochana córeczka da sobie radę? Czy potrafi odmówić, gdy starsi będą ją namawiać do picia alkoholu i palenia papierosów? Państwo Jamróz głowili się, co zrobić...
Psychologowie radzą: pozwólmy dziecku na wyjazd! Nauczy się tam samodzielności! Ważne jednak, aby przed wyprawą spokojnie i rzeczowo porozmawiać z dzieckiem o zagrożeniach i obowiązkach, jakie wiążą się z taką eskapadą. "I gdy już jesteśmy pewni, że nasze dziecko słucha, co do niego mówimy, nie ma się czego bać: czas pozwolić na samotną wyprawę" - mówi psycholog, Ewa Woydyłło-Osiatyńska.
Co należy zrobić, zanim zgodzimy się na samodzielny wyjazd dziecka?
- Ustalmy dokładnie, z kim jedzie nasze dziecko.
- Porozmawiajmy z rodzicami jego znajomych, wymieńmy się telefonami.
- Poprośmy także naszą pociechę, aby do nas dzwoniła. I nie chodzi o codzienne meldunki, ale o to, aby co kilka dni dziecko dawało nam znak życia!
Rodzice 16-letniej Marysi nie podjęli jeszcze decyzji. Takich rozterek nie mieli rodzice 14-letniego Krzysztofa Lewandowskiego z Siedlec. Chłopak spytał, czy może z kolegami z klasy pojechać
do babci jednego z nich i w jej ogródku rozbić namiot. Państwo Lewandowscy najpierw zadzwonili do starszej pani, która mieszka na Mazurach, i gdy się upewnili, że ich dziecko będzie w dobrych
rękach, oznajmili: "Synu, możesz jechać!"


























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!