Uczniowie wszystkich podstawówek i gimnazjów, zgodnie z zarządzeniem MEN, od września mają przychodzić do szkół w jednakowych strojach. Właśnie ruszył w nich wielki casting. Porównywane są oferty, ceny, wzory. Także w SP nr 23 w Lublinie. Tyle że tam nauczyciele wspólnie z samorządem uczniowskim, oprócz jednolitego mundurka, mają jeszcze wybrać dodatkowy fartuszek. To dla tych, którzy będą uchylać się od obowiązku przychodzenia na lekcje w obowiązkowym ubraniu.

"Musimy przecież w jakiś sposób dyscyplinować uczniów łamiących regulamin. Dyskutujemy o tym teraz, ponieważ należy odpowiednie zapisy wprowadzić do statutu szkoły" - tłumaczy Zofia Adamska, dyrektor SP nr 23.

Zofia Adamska uważa, że karą za brak stroju wcale nie musi być nagana, obniżona ocena z zachowania, czy nawet wyrzucenie ze szkoły. Zamiast tego proponuje, aby niezdyscyplinowanego urwisa "notorycznie uchylającego się od mundurowego obowiązku" ubierać w kolorowy, rzucający się w oczy strój.

"Zawstydzający mundurek może być wystarczającą motywacją dla ucznia, by zmienił swoje nastawienie" - dodaje Adamska.

Co na to rodzice? "Ośmieszanie tych, którzy się nie dostosują, to zupełny absurd" - denerwuje się Magdalena Dębska, mama 11-letniego Kuby.

Marek Błaszczak, pełniący obowiązki lubelskiego kuratora oświaty, na temat kar za brak mundurka też nie ma wątpliwości: "Stosowanie kar naruszających godność osobistą jest nie do przyjęcia".

Podobnego zdania jest Włodzimierz Wysocki, wiceprezydent Lublina. Właśnie Urząd Miejski jest organem założycielskim lubelskich podstawówek i gimnazjów. "Jeśli jest obowiązek noszenia mundurków, jestem za tym, by go egzekwować. Ale wyłącznie na zasadach przewidzianych prawem. Nie zgadzam się na stosowanie żadnych innych pomysłów, zwłaszcza takich, które mają kogoś poniżyć czy ośmieszyć. Propozycja ubierania uczniów w zawstydzające stroje jest dla mnie szokująca" - mówi wiceprezydent.

Na inną kwestię zwraca uwagę dyrektor Gimnazjum nr 44 w Poznaniu Tomasz Stawiński. Jego zdaniem - często to, że uczeń nie ma mundurka, nie jest jego winą. "A jeśli rodzice mu go nie kupili, bo zwyczajnie nie mają pieniędzy? Albo, co gorsza, nie interesują się swoimi dziećmi, tym co się dzieje w szkole?" - pyta dyrektor. - "Przecież my im nie możemy kazać wydać pieniędzy na zakup stroju. Tym bardziej więc nie możemy za to karać dzieci".