Dziś wielki test w gimnazjach
Przez dwa dni 15-latkowie zdawać będą egzamin - dziś z języka polskiego, w środę z bloku matematyczno-przyrodniczego. Od jego wyników zależy, do jakich liceów się dostaną. Ale część nauczycieli mówi, że poziom nauczania w gimnazjach pozostawia wiele do życzenia.
- Gimnazjalisto! Teraz idź na spacer albo się wyśpij
- Gimnazjaliści pisali rozprawkę o ogrodach
- Sprawdź, czy Twoje dziecko zdało egzamin gimnazjalny
- Szkół integracyjnych nie trzeba się bać
- Egzamin zdawany na skróty
- Czym się kierować, wybierając szkołę dla dziecka
- Dziecięca żądza pieniądza
- Pół miliona gimnazjalistów pisze wielki test
- Gimnazjaliści w internecie szukają przecieków
- Polityka zabiła gimnazja
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W środowisku szkolnym na nowo rozgorzała dyskusja na temat tego, czy reforma oświatowa sprzed kilku lat była konieczna. Przeprowadził ją rząd Jerzego Buzka w 1999 roku. Zmiany m.in. przewidywały przyłączenie gimnazjów do liceów. - To miało na celu stworzenie sześcioletniego toku nauki po to, by pedagodzy mieli czas poznać i wychować uczniów. Reforma przewidywała też stworzenie spójnych programów nauczania, aby uczniowie w liceum nie uczyli się ponownie tego, co już poznali w gimnazjum - mówi DZIENNIKOWI Mirosław Handke, twórca reformy edukacji.
A według części nauczycieli właśnie tak się teraz dzieje. Sami dyrektorzy gimnazjów przyznają, że mury szkoły opuszczają słabo przygotowani uczniowie. "Dawniej mieliśmy lepszy kontakt z uczniami, wiedzieliśmy o nich więcej, mieliśmy większe szanse, by lepiej ich wychować i nauczyć" - mówi Elżbieta Zdunek, dyrektor Gimnazjum nr 3 w Szczecinie. "A teraz? Zanim poznamy ucznia, on już musi opuścić naszą szkołę" - mówi Zdunek.
Były szef MEN odpowiedzialność za niepowodzenie reformy przerzuca na swoją następczynię, Krystynę Łybacką z SLD. "Niestety, moja następczyni reformy nie dokończyła. Dlatego teraz tylko nieliczne, najczęściej prestiżowe, gimnazja działają przy liceach" - ocenia Handke. Z Krystyną Łybacką nie udało nam się skontaktować. Nie odbierała telefonu.
Tymczasem Krzysztof Baszczyński, były poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej i wiceszef Związku Nauczycielstwa Polskiego przypomina, że ZNP od samego początku był przeciwny powoływaniu gimnazjów. "Okazało się, że mieliśmy rację. Prawda jest gorzka; gimnazja wprowadziły zamęt w szkolnictwie. Nie ma jednak mowy, żeby je likwidować" - zaznacza Baszczyński.
A przeciwnicy gimnazjów podkreślają, że to właśnie w tych szkołach pojawiło się najwięcej patologii. Mnożą przykłady: pijaństwo na dyskotekach, bójki, nagminne wagarowanie. Jednak zdaniem Dariusza Chętkowskiego, nauczyciela języka polskiego w XXI LO w Łodzi i autora głośnej książki "Z budy: Czy spuścić ucznia z łańcucha", z patologiami w gimnazjach można skutecznie walczyć.
"Tych, którzy czują się przegrani, należy otoczyć większą opieką psychologów i pedagogów, by zrozumieli, że ich agresja jest wyolbrzymiona" - tłumaczy DZIENNIKOWI i wskazuje ważną zaletę gimnazjów: "Dawniej w liceum nowym uczniom można było wmówić wszystko, bo się zwyczajnie bali. Gimnazja ich dowartościowały. Dziś są bardziej konkretni, pewni siebie".



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!