Ale 50 zł rocznie na mundurek może okazać się za mało, szczególnie dla tych rodziców, którzy mają dzieci w szkołach podstawowych. Dla nich może to oznaczać, że już na wiosnę będą musieli kupić następny, bo ten kupiony we wrześniu okaże się za mały. Przed taką perspektywą stoi nasz redakcyjny kolega Bogumił Łoziński, ojciec czwórki dzieci. On będzie musiał zapłacić za trzy komplety jednolitych strojów.

Na mundurek najstarszej córki, która rozpocznie naukę w liceum, wyda ok. 200 zł. Druga córka chodzi do gimnazjum, mundurek za 350 zł kupił dla niej przed rokiem. Ile wyda na stroje młodszych dzieci, które uczą się w szkole podstawowej, jeszcze nie wie. "Podejrzewam, że będzie to około 200 zł za każdy, może trochę mniej, jeżeli szkoła wybierze prostszy krój i tańszy materiał" - szacuje Łoziński. Dodaje, że oprócz oficjalnego stroju i tak będzie musiał kupować ubranie "cywilne", bo poza szkołą dzieci w mundurkach nie będą chciały chodzić. "Kolejny wydatek będzie czekał mnie za rok, bo najmłodszy syn i córka z mundurków na pewno wyrosną" - dodaje.

Producenci odzieży szkolnej twierdzą tymczasem, że 50 zł wystarczy na oficjalny strój szkolny. Marcin Skowron, właściciel firmy, która od dwóch lat szyje szkolne uniformy, proponuje szkołom, by wybierały jedynie kamizelki i tuniki, a na akademie szkolne krawaty z logo szkoły. "Te elementy garderoby wyróżnią uczniów, a przy tym nie są drogie" - przekonuje Skowron. Odradza też, by w skład mundurka wchodziła koszula i spodnie. "Za szybko się z nich wyrasta" - tłumaczy.

Na rozwiązanie zaproponowane przez Skowrona zdecydował się Dariusz Mierzyński, dyrektor gimnazjum nr 18 w Białymstoku, do którego uczęszcza 850 uczniów. "Zdecydowaliśmy się na kamizelki z logo i nazwą szkoły. Koszt tego stroju będzie niski. Na większą ekstrawagancję nie mogę pozwolić, bo ponad setka moich uczniów pobiera stypendium socjalne" - mówi Mierzyński.

Wbrew zapowiedziom szefa MEN Romana Giertycha mundurki wcale nie muszą zakończyć rewii mody w szkołach. Już teraz w wielu szkołach rodzice starają się przekonać nauczycieli np. do tego, by w strojach dziewczynek były różowe elementy.

Do tej dyskusji włączają się też uczniowie. Na stronie internetowej szkolnymundurek.pl większość gimnazjalistek nie narzeka, że będą musiały chodzić w mundurkach, bardziej interesuje je to, jak będzie wyglądał. Gimnazjalistka, która podpisała się jako Camilla, zapowiada, że nie chce nosić krótkich spódniczek. "Ja i moje koleżanki wolałybyśmy nosić jakieś spodnie albo rybaczki, bo nie każda z nas ma nogi jak modelka" - napisała Camilla.