O tym, jaki będzie, każda szkoła zdecyduje sama. "Nie! Mundurek to bez sensu!" - reaguje większość nastolatków. W Szkole Podstawowej nr 21 w Poznaniu zawrzało, kiedy w Sejmie zapadła decyzja o jednakowych strojach. "Brzydkie, pewnie szare albo granatowe z długimi rękawami, będzie w nich gorąco i niewygodnie" - denerwowali się uczniowie, którzy pamiętają szkolne zdjęcia swoich rodziców ubranych w stylonowe fartuchy. Ożywili się, kiedy wicedyrektor Barbara Hajnowska-Stachowiak ogłosiła: "Zrobimy wśród uczniów konkurs na projekt".

Piątoklasista Aleksander Kardaś jest zagorzałym przeciwnikiem szkolnego uniformu, ale swój pomysł na mundurek ma: "Taki ziomalski, z kapturem i czachami. Gorzej, jak będzie kujoński, czyli taki grzeczny jak harcerski. Wtedy by mi się go nie chciało nosić" - wzrusza ramionami. Ale Mateusz Ptaszkiewicz z czwartej klasy nie chce czaszek: "Chciałbym mieć mundurek jak strój piłkarski. Niebiesko-biały jak barwy Lecha, któremu kibicuję" - emocjonuje się.

Jego koleżanki kręcą nosami. "Mundurki są bez sensu. Lubimy każdego dnia nosić coś innego, ale jak już mają być, niech będą kolorowe. Spódniczki w paski. Żółto-zielone. I żółte bluzeczki. Mogą być z wyszytymi imionami" - wyliczały Wiktoria Wielgorzewska, Asia Gawerska i Marta Kaczmarek. "I jeszcze po dwa warkocze i kokardy we włosach, też żółto-zielone" - zaśmiewały się po chwili.

Ich koledzy i koleżanki z warszawskiej Szkoły Podstawowej nr 271 mają podobne dylematy. Klaudia Barańska z piątej klasy koniecznie chce spódniczkę. "Ale żeby nie była za krótka. Najlepiej zielona, bo to mój ulubiony kolor" - mówi. Jej o rok starsze koleżanki są zgodne tylko w jednej kwestii: dziewczyny muszą mieć spódniczki. Jakie? Tu już trudno o kompromis. "W beżowo-różową kratkę!" - marzy Weronika Dębniak. "Niebieska spódniczka i biała bluzka, oczywiście bez dekoltu" - dodaje Dominika Dziwulska i zaznacza od razu, że nie podoba jej się pomysł z mundurkami. "Każdy ma przecież swój własny styl" - martwi się. Ale Danusia Bąk znajduje pozytywne strony jednakowych strojów: "Żaden pedofil nie wejdzie do szkoły, bo od razu będzie widać, że to ktoś obcy".

Z mundurków cieszy się też Ewa Klimek, uczennica 1 klasy Gimnazjum nr 2 w Olsztynie. "Pan premier chciał mundurki, żeby zwalczać agresję. Agresji to nie zlikwiduje, ale to dobry pomysł ze względu na biedniejsze dzieci" - mówi. Ewa chciałaby, żeby mundurek był czarno-biały i żeby dziewczyny mogły decydować same, czy chcą nosić spodnie, czy spódniczkę. "Nie mieszkam w Olsztynie i nie chciałabym zimą jeździć w spódnicy" - tłumaczy.

W jej szkole, podobnie jak w Poznaniu, dyrekcja ogłosiła wśród uczniów konkurs na projekt mundurka. Ale w wielu szkołach decyzja już zapadła. Tak jak w Gimnazjum nr 4 w Stargardzie Szczecińskim: "Chłopcy będą nosić granatowe kamizelki, dziewczynki tuniki bez rękawów, to wszystko z żółtym logo szkoły" - mówi wicedyrektor Alina Cichoń. Zdania wśród uczniów są podzielone: "Przynajmniej będziemy się wyróżniać na tle innych szkół" - mówi Marcin Kawszyn, trzecioklasista. Jego młodsi koledzy Łukasz i Krzysiek nie są już tak entuzjastyczni: "Mudurek odbiera indywidualność" - tłumaczy Łukasz. "Bo jeśli nie przypadnie komuś do gustu, to będzie godzić w jego cześć" - dodaje Krzysiek.

A wicedyrektor Cichoń już się zastanawia: "Ciekawe, jak będzie z egzekwowaniem tego obowiązku...".