Ubranka zagrażają zdrowiu dzieci
Kupując ubranka dla dziecka, kupujesz kota w worku. Producenci nie piszą prawdy na metkach. Twierdzą np., że koszulka jest z wełny, a w rzeczywistości jest z akrylu. Kontrola Inspekcji Handlowej to potwierdza. Aż 40 proc. przebadanej odzieży dziecięcej jest źle oznakowana. I co gorsza - uszyta tak, że strach kupować ją dziecku.
- Tele2 podstępem podsuwało umowy do podpisu?
- Lidl zrugany za nieprzyjmowanie reklamacji
- Leki podrożeją, bo będzie mniej aptek
- Banki ukarane za wysoką prowizję za zakupy na kartę
- UOKiK będzie karał przedsiębiorców
- Zobacz, gdzie wykryto paliwo złej jakości!
- Uwaga! "Osełka" jest z margaryny zamiast z masła
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niestety, producenci i dystrybutorzy zbyt często sprzedają rodzicom towar, który w ogóle nie powinien trafić do obrotu. Sukienki i sweterki mają elementy zdobnicze, które dziecko może łatwo oderwać. Wystarczy, że połknie taki ozdobnik i nieszczęście gotowe.
Jednak większość nieprawidłowości, których dopatrzyła się podczas kontroli Inspekcja Handlowa, dotyczy nie sposobu uszycia ubranek, lecz ich oznakowania. Aż 36 proc. odzieży dziecięcej ma wprowadzające w błąd metki. Nie zgadza się na nich zazwyczaj skład surowcowy materiałów. Oczywiście producenci zawyżają tam zawartość naturalnych i zdrowych włókien. To też jest niebezpieczne, bo dziecko może mieć przecież alergię na sztuczne tworzywa.
Kontrolę zlecił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zbadano 1300 wyrobów - zarówno krajowych, jak i zagranicznych producentów.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!