Odsetek cesarskich cięć wzrasta systematycznie we wszystkich krajach. Jeszcze w latach 70. nie przekraczał 5 proc. W Polsce szacuje się, że to rozwiązanie wybiera 26 proc. kobiet, podobnie jest w innych krajach Europy. Rekordy padają w Ameryce Południowej, gdzie w ten sposób na świat przychodzi 33 proc. dzieci, a w klinikach prywatnych nawet 60 proc.

Brytyjskie organizacje lekarzy i prasa biją na alarm: cesarskie cięcie na życzenie zwiększa ryzyko powikłań u matki i dziecka. Przeciwko wystąpiła też Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), w raporcie której czytamy, że "cesarskie cięcie wykonywane na życzenie zdrowej, nie potrzebującej interwencji lekarza kobiety, może przynieść więcej złego niż dobrego". Niestety, większość organizacji zajmuje się wyłącznie ciałem kobiety i jej dziecka, a rzadko kto wspomina o psychologicznym aspekcie tego wyboru. - Każda kobieta boi się porodu - mówi Anna Otffinowska, prezes Fundacji "Rodzić po Ludzku" - Są przekonane, że cesarka załatwi problem stresu i bólu, tymczasem wystarczy jedna życzliwa rozmowa z położną, żeby zmieniły zdanie.

Problem tkwi po części w nastawianiu lekarzy, którzy zbyt dosłownie informują pacjentki o fizjologii porodu, przez co te wpadają w paniczny strach przed rodzeniem dziecka i chętnie wybierają bezbolesne cesarskie cięcie. Poza tym lekarze nie biorą pod uwagę najnowszych badań, które potwierdziły, że pewna liczba kobiet cierpi na tokofobię, chorobliwy lęk przed porodem. Może on być przyczyną poważnych problemów psychicznych i uniemożliwiać matce współpracę z personelem medycznym podczas porodu oraz nawiązanie późniejszego kontaktu uczuciowego z dzieckiem. - Cierpiące na ten rodzaj fobii kobiety unikają zajścia w ciążę, a gdy już dojdzie do poczęcia, silny stres może wywołać u nich poronienie - podaje Beata Banasiak-Parzych ze Stowarzyszenia na Rzecz Niezależnych Inicjatyw Rodzinnych "Latona". Brak także zrozumienia stylu życia współczesnej kobiety, która chce mieć wszystko zaplanowane, bez niespodzianek i odsuwa do siebie wszystkie stresujące sytuacje, których da się uniknąć, w tym naturalny poród. - Wybrałam cesarskie cięcie w prywatnej klinice przy obu córkach i jestem bardzo zadowolona - mówi Ania. - W pierwszej ciąży po nocach śnił mi się koszmarny poród, nie chciałam ryzykować traumy na całe życie.

Z punktu widzenia medycyny obie metody przyjścia dziecka na świat są obciążone pewnym ryzykiem. Z raportu medycznego opublikowanego w Wielkiej Brytanii wynika, że kobiety, które miały cesarskie cięcie są mniej narażone na wypadanie macicy, ale częściej zapadają na zakrzepicę. - Poród naturalny zwiększa ryzyko wystąpienia urazów barku czy krwiaków u dziecka. - informuje ginekolog prof. Romuald Dębski - Cięcie natomiast naraża dziecko na schorzenia płuc, bo przy naturalnym porodzie płyn z płuc jest ewakuowany, a przy cięciu na ma takiej możliwości. Z najnowszych badań wynika, że zależność między porodem operacyjnym, a depresją poporodową jest dokładnie taka sama jak przy bardzo trudnym porodzie siłami natury.

Wzorem gwiazd kobiety wykształcone coraz chętniej rodzą przez cięcie. Na taką metodę zdecydowały się: Victoria Beckham, Stella McCartney, Claudia Schiffer, a niedawno Gwyneth Paltrow, która pierwsze dziecko rodziła 70 godzin i przy drugim już nie ryzykowała. - Ok. 10 proc. porodów operacyjnych motywowanych jest wskazaniami medycznymi - ocenia prof. Dębski - 15 proc. kobiet mówi wprost, że nie chce wziąć udziału w porodzie fizjologicznym, a reszta przynosi naciągane zaświadczenia od okulistów, kardiologów, ortopedów, neurologów. Jego zdaniem najlepszy dla kobiety i dla dziecka jest dobry poród naturalny. Jeśli jednak ma to być poród z dużymi komplikacjami, doradzałby cesarkę.

W państwowym szpitalu w Polsce nie ma możliwości wykonania cesarskiego cięcia na życzenie pacjentki bez wskazań medycznych. Taka usługa jest natomiast dostępna we wszystkich prywatnych klinikach położniczych. Przeciwna dopuszczeniu cesarskiego cięcia na życzenie jest Fundacja "Rodzić po ludzku". Jak podaje w swoim biuletynie internetowym: "Nie jest to ułatwienie dziecku przyjścia na świat. Każde dziecko jest tak wyposażone przez naturę, że poród fizjologiczny jest dla niego najlepszym rozwiązaniem, stymuluje procesy adaptacji do nowych warunków poza ciałem matki."

Granicę cesarskich cięć dopuszczaną przez WHO przekroczyliśmy w 1995 r. i ta liczba stale rośnie. Mówi się nawet, że za 50 lat będzie to dominująca metoda. Nie istnieją jeszcze w Polsce dokładne badania, jak wybór metody urodzenia wpływa na psychikę matki i dziecka. Zamiast jednak zasypywać kobiety medycznymi szczegółami za i przeciw, powinno się zacząć traktować je jak ludzi z prawem do wyboru i psychologicznego wsparcia, a nie jak pacjentów w statystyce.