W ciągu ostatniej dekady liczba poparzonych w ten sposób maluchów wzrosła o 50 procent.Prostownica do włosów jest dziś sprzętem obecnym w każdym domu. Choć coraz bardziej bezpieczna dla włosów, ze względu na porcelanowe już teraz klepki i zabezpieczenia przed przegrzaniem i popaleniem włosów, nie jest jednak sprzętem w 100 procentach nieszkodliwym dla naszych dzieci.

Rano wszyscy się spieszą, rozrzucają ubrania, zmieniają spódnice i na szybko suszą i układają włosy. Na pewno nieraz zdarzyło się, że zostawiłyśmy włączony do prądu sprzęt lub rozgrzany do czerwoności w widocznym miejscu. A wtedy już tylko krok do wypadku...

GROŹNA ZABAWKA

Ze względu na swój ciekawy i nietypowy kształt, prostownica stanowi obiekt zainteresowania dla małych dzieciaków. Jeśli tylko zostaje zostawiona w zasięgu ich rączek, można być pewnym, że zamieni się w groźną zabawkę.

Dlatego w Wielkiej Brytanii przeprowadzono właśnie uświadamiającą kampanię dla rodziców, którzy z niebezpieczeństwa nie zdawali sobie sprawy. Eksperci mówią, że prostownica nagrzewa się do 220 stopni Celsjusza i może pozostać w tej temperaturze do 8 minut po odłączeniu jej od prądu. Dla małego dziecka, tyle wystarczy.


LICZBA POPARZEŃ ROŚNIE

Pielęgniarka z Alder Hey Children's Hospital w Liverpoolo wyjaśnia, że coraz więcej dzieciaków trafia do szpitala z poparzeniami rąk i stóp po zetknięciu z tym fryzjerskim supersprzętem. W ciągu ostatnich 10 lat, statystycznie liczba ta wzrosła o 50 procent. Teraz rocznie to około 40 maluchów, których rany są na tyle dotkliwe, że często wymagają przeszczepów skóry w poparzonych miejscach. Dziecięca skóra jest 15 cieńsza niż u dorosłych i dlatego łatwiej u niej o trwałe uszkodzenia. To, co nie wyrządziłoby szkody rodzicom, u dzieci pozostawi szpecące ślady na całe życie.

Nie wynika to ze złej woli rodziców czy nawet gapiostwa, tylko z nieświadomości, że tak niepozorny sprzęt może wyrządzić tyle szkody.

Według statystyk brytyjskiego ministerstwa zdrowi w latach 1997 – 1998 zanotowano 233 przypadki poparzenia. W latach 2006 – 2007 było to już 358 wypadków.

DOM PEŁEN ZAGROŻEŃ

Z ankiety przeprowadzonej drogą internetową wśród 1000 rodziców małych dzieci wynika, że większość z nich nie jest świadoma, na jakie obrażenia jest narażone dziecko pozostawione bez nadzoru w domu pełnym nowoczesnych sprzętów. Rodzice są nie myślą, że niebezpieczne są także kapsułki do odkamieniania czajnika czy zmywarki i piorące granulki, które wyglądają jak małe cukiereczki. Również przewody elektryczne, zwykle pozostawione w domach na wierzchu, stają się czasem śmiertelną pułapką dla małych dzieci (przynajmniej 1 dziecko rocznie umiera uduszone w ten sposób). Jeśli chodzi o gniazdka elektryczne, rodzice są dość dobrze poinformowani i zabezpieczają je. Tylko 1 na 5 matek odczuwa obawę przed porażeniem dziecka prądem. Jednak gdy mowa o prostownicach do włosów, tylko 1 na 15 kobiet dostrzegała tu jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Liczby te mówią same za siebie.

Rozwiązanie jest proste. Trzeba wyrobić w sobie nawyk odkładania prostownicy do zamkniętej szafki lub gdzieś wysoko, gdzie dziecko nie będzie jej miało w zasięgu wzorku.


OCZY DOOKOŁA GŁOWY

Siniaki i stłuczenia są oczywiście częścią dziecięcego dorastania i nie można uchronić malucha przed tym. Nawet nie trzeba. Jednak matki zwykle zwracają uwagę tylko na oczywiste zagrożenia, jak ruchliwe drogi, zagadujący obcy ludzie czy bezpańskie psy. Dom pozostaje na tym tle oazą bezpieczeństwa...

Więcej informacji na temat akcji i zagrożeń w domu na stronie: www.childsafetyweek.org.uk

_______________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> "Mamo, gdzie są te cholerne misie"!
>>> Pije ojciec, pije dziecko...
>>> Noworodki umierają z powodu nikotyny?

MK