Tkanina uwielbiana przez sportowców i fanów spędzania czasu w trudnych warunkach tym razem pomogła lekarzom ze szpitala Great Ormond Street w Wielkiej Brytanii. Ta historia wydaje się tak nieprawdopodobna, że aż ciężko uwierzyć, że zdarzyła się naprawdę.

JAK TO SIĘ WŁAŚCIWIE STAŁO?

Gdy w 1 stycznia 2008 roku przyszedł na świat mały Stanley Hampton, nic nie wskazywało na to, że będą z nim jakieś problemy. Wyglądał i zachowywał się jak każdy normalny noworodek. „Ubrałam go, Stephen, jego ojciec, nakarmił i poza tym, że dziwnie pochrząkiwał, nie zauważyliśmy w jego zachowaniu nic niepokojącego” - powiedziała Donna, matka chłopca. Właśnie wtedy pielęgniarka zauważyła, że chłopiec bardzo blednie.

Testy wykazały, że poziom tlenu w krwi dziecka był zastraszająco niski i trzeba było natychmiast przenieść malca na oddział intensywnej terapii, gdzie został podłączony do aparatu tlenowego. Okazało się, że żyły prowadzące do serca są źle podłączone i przez to krew nie może być odpowiednio rozprowadzana po ciele chłopca.

Chłopiec został poddany w sumie pięciu operacjom. Niestety żadna nie dała pozytywnego, na dłuższą metę, rezultatu. Wtedy właśnie lekarze wpadli na pomysł, aby zastosować rewolucyjny sposób na naprawienie serca maleństwa. Aby zmniejszyć ciśnienie w żyłach i umożliwić normalne rozprowadzanie krwi, medycy wszczepili do serca chłopca Gore-Tex. Dzięki temu problemy rodziny Hampton bezpowrotnie zniknęły.

Gdy w 1978 roku wymyślono Gore-Tex, jego projektanci nie zdawali sobie sprawy, że uratuje on komuś życie. Co prawda został skonstruowany tak, aby umożliwić skórze oddychanie i pierwotnie miał pomagać entuzjastom ekstremalnego stylu życia. Jak widać, rzeczywistość przerosła oczekiwania wynalazców. Okazało się, że materiał nie tylko świetnie chłodzi ciało, odprowadzając pot, ale potrafi również uratować komuś życie.

__________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> „Moja córka zostanie lekarką”
>>> WWW to przyjaciel, a nie wróg dziecka
>>> Mamo, tato - nie oglądajcie przy nas telewizji