Szóstoklasiści, którzy całkiem niedawno zdawali test kompetencji, teraz walczą o miejsca w dobrych gimnazjach. To kolejne egzaminy i jeszcze większy stres. Jak rodzice mogą pomóc dzieciom przejść przez ten trudny okres?

KATARZYNA WALUCHOWSKA: Przede wszystkim nie powinni dostarczać dzieciom dodatkowego napięcia, a tak się często dzieje, jeżeli przywiązują zbyt duże znaczenie do tego, z jakim efektem dziecko zdaje egzaminy, i do którego gimnazjum się dostaje. A niestety często właśnie takie kryteria są wyznacznikiem poczucia wartości zarówno rodziców, jak i dziecka. Pod wpływem tak dużej presji dziecko nie spełniając oczekiwań, zaczyna oblany egzamin traktować jak życiową klęskę. Sukces rówieśników wzbudza w nim uczucia zazdrości czy wręcz zawiści. Z perspektywy swojej dorosłości rodzice powinni więc przekazać dzieciom, że to nie jest egzamin z tego, jakimi są osobami, ale egzamin z wiedzy przekazywanej im w szkole. To, jak dzieci sobie z tym poradzą, oddaje więc tylko sposób ich myślenia. A także to, jak opanowały tę wiedzę, i jak poradziły sobie w tej danej sytuacji.

Konkretny przykład: chłopak zdawał egzamin do prestiżowego warszawskiego gimnazjum. Większość kolegów dostała się, a on nie. Jak ma sobie poradzić z taką porażką? Czy w tym wieku jest przygotowany do takich emocji?

Niezależnie od tego jak to formułuje, zapewne przeżywa tę sytuację jako porażkę. Może czuć się gorszy. Może też przeżywać fakt rozłąki z rówieśnikami, z którymi spędził sześć lat. Przejście do gimnazjum to pierwsze rozstania i perspektywa poznawania nowych dzieci, nowych nauczycieli. To też bardzo emocjonujące okoliczności.

Co w takiej sytuacji mogą zrobić rodzice?

Po pierwsze, muszą zauważyć, że dziecko coś przeżywa. Po drugie, nazwać te uczucia. Często dzieci nie mają bowiem takiego aparatu pojęciowego, który pozwoliłby im nazwać to, co czują: że mają poczucie winy albo czują się gorsze. Mogą być złe, że coś im się nie udało i są same sobą rozczarowane. Dlatego musimy nazwać te uczucia za nie. Wówczas dzieci nie będą się ich bać. Poczucie, że ktoś jest ze mną w takiej chwili, nazywa moje uczucia i nie odchodzi, tylko rozmawia na ten temat, pomaga takie uczucia oswajać, i mniej się ich bać.

Inny przykład: dwie przyjaciółki zdawały do gimnazjum społecznego. Jedna się dostała, druga nie. Ta pierwsza nie wiedziała, jak się zachować. Bała się dzwonić do przyjaciółki, choć wcześniej rozmawiały ze sobą kilka razy dziennie.

Można się domyślać, że obawia się zazdrości i złości przyjaciółki. Stąd już niedaleko do nabrania przekonania, że nasze sukcesy to coś, co trzeba ukrywać, bo nie podobają się innym i mogą nam zostać zabrane. Szczególnie, jeśli słyszy się od rodziców, że trzeba zawsze być skromnym. A przeżywanie zdrowego poczucia dumy, sukcesu jest pożądane. Jeżeli jednak duma spotyka się z jakimś rodzajem potępienia, wtedy rzeczywiście dziecko czuje się winne, że coś mu się udało.

A czy dziecko nie powinno się jednak kierować skromnością?

Każdemu z nas potrzebna jest zdrowa ambicja i wyznaczanie sobie celów. Dobrze jest chodzić do szkoły, która daje duże szanse dalszego rozwoju i kształcenia. Rodzice powinni pamiętać, że na sukces w życiu nie składa się tylko wiedza nabyta w szkole, lecz także umiejętności społeczne oraz umiejętność radzenia sobie z własnymi przeżyciami i emocjami.

A jak można stwierdzić, czy nasze dziecko potrafi sobie z takimi uczuciami poradzić?

Nawet niektórzy dorośli nie zawsze umieją sobie poradzić z takimi emocjami. Ale trzeba obserwować swoje dzieci i być uważnym. Musimy wiedzieć, jak reagują w takich sytuacjach. Jeżeli uznamy, że dziecko niezbyt dobrze sobie radzi z porażką albo z sukcesem, to warto zadać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje.

A kiedy już należy reagować? Bo chyba to, że syn płacze, ponieważ nie dostał się do wymarzonej szkoły, jest normalne.

Jeśli dziecko jest smutne przez kilka dni i płacze, to reaguje w sposób zupełnie naturalny. Jeśli natomiast zaczyna być apatyczne, nie chce rozmawiać, opuszczać pokoju lub domu, ani spotykać się z rówieśnikami, należy zwrócić na to uwagę i próbować z nim rozmawiać. Obecność rodziców i ich zrozumienie dla tego co się z dzieckiem dzieje, jest dla niego dużym oparciem.

Katarzyna Waluchowska, jest psychologiem w warszawskim Laboratorium Pschychoedukacji.