"Tornister pierwszaka nie powinien ważyć więcej niż 3 kilo" - przestrzega w "Fakcie" ortopeda Krzysztof Kołtowski ze szpitala w Trzebnicy. "Gimnazjaliści, którzy mają już mocniejszy kościec, mogą pozwolić sobie na dźwiganie 6 kg. Byle nie cały czas" - dodaje.

A ile biorą na plecy nasze dzieci? "Fakt" sprawdził, kładąc na wagę tornistry uczniów szkoły podstawowej. Ich średnia waga wyniosła ponad cztery kilo.

Lekarze ostrzegają: takie przeciążenie kręgosłupa grozi jego skrzywieniem. A to wszystko może niestety zaprocentować w dorosłym wieku potwornym bólem i trudnościami z chodzeniem.

Laura Nowak, uczennica drugiej klasy szkoły podstawowej, ma ze swojego bloku do szkoły ok. 800 m. Idzie pieszo, przez cały wrzesień pokona więc ok. 32 km. A że jej tornister waży aż 4,1 kg, to tylko w pierwszym miesiącu szkoły przeniesie na swych ramionach aż 164 kg. Rocznie przetaszczy tam i z powrotem - bagatela - 1 tonę 640 kg.

Gimnazjalista Piotr Skwarski ma jeszcze gorzej. Co prawda jest wysportowanym chłopakiem, ale i tak dzień w dzień musi nosić o wiele cięższy plecak, który waży aż 6,5 kg. Ale on do szkoły taszczy o wiele grubsze książki, czasami zdarzają się dodatkowe pomoce albo nawet encyklopedia. Nie ma innego wyjścia.

"Jak już nie możemy odchudzić tornistrów naszych pociech, to chociaż mówmy im, aby nie przerzucały ich przez jedno ramię. Nierównomiernie rozłożony ciężar jest niszczący dla kręgosłupa" - apeluje dr Kołtowski. "Uczmy ich też tego, aby np. w autobusie kładły bagaż na podłodze" - radzi w "Fakcie" specjalista.

To dźwigają nasze dzieci:

750 gramów - tornister
950 gramów - książki z ćwiczeniami
350 gramów - piórnik z wyposażeniem
900 gramów - 4 zeszyty
900 gramów - pudełko ze śniadaniem
250 gramów - butelka wody

w sumie - 4,1 kg