W najnowszym numerze "Elle" przepytano polityków - zarówno koalicyjnych, jak i opozycyjnych o to, czy są zwolennikami parytetu. Odpowiedzi były ciekawe i warto przytoczyć tu kilka z nich.

JESTEM ZA

Zwolenniczką parytetu jest polityk ( a może już polityczka?) PiS, Joanna Kluzik-Rostkowska: "Czuję, że dla kobiet w polityce wieją korzystne wiatry. (...) Partie zaczynają licytować się, gdzie jest nas więcej, a rządu bez kobiet nikt już sobie nie wyobraża. A że mężczyźni nie są do tych zmian przyjaźnie nastawieni? Cóż. Gdyby to kobiety miały się usunąć, robiąc miejsce kolegom, pewnie też nie byłyby zachwycone."

Nie tylko panie są zwoelnniczkami ulg na starcie w działalność publiczną. Janusz Palikot, polityk PO uważa: "Jestem za parytetem, ale nie więcej niż dwie kadencje Sejmu. (...) A na pewno wspieranie kobiet w apsiracjach politycznych uznaje się za dowód nowoczesności. Dlatego dziwię się paniom, które protestują przeciwko parytetowi mówiąc, że nie potrzebują takiego wsparcia, bo nie są mniejszością".

O kobiecych talentach politycznych ciepło wypowiada się sam premier Donald Tusk: " Polacy widzą potencjał, który tkwi we współczesnych kobietach i uważają, że trzeba go wykorzystywać również w polityce. (...) Jestem zwolennikiem realnego równouprawnienia kobiet i mężczyzn w życiu publicznym. Parytet daje taką możliwość, choć niekoniecznie musi być nakazem prawnym. (...) Gdy mówimy o równości, to sens ma sytuacja, gdy proporcje będą wynosić 50 proc. mężczyzn i 50 proc. kobiet." Co premier chce w tym kierunku zrobić? "Będę przekonywal swoje koleżanki i kolegów z Platformy, aby na naszych listach w okręgach wyborczych do Sejmu i w wyborach samorządowych połowa czołowych miejsc przeznaczona była dla kobiet." Trzymamy za słowo, panie premierze!

JESTEM PRZECIW

Sprzeciw w kwestii parytetu wyraża Eugeniusz Kłopotek z PSL: "Kobiety tego wcale nie potrzebują. W naszej partii nie ma zbyt wiele pań, ale jedyny marszałek kobieta jest własnie z PSL. Myślę, że z powodów zarówno historycznych, jak i merytorycznych panie nie garną się do polityki." Ale uczciwie dodaje: "Kiedy koleżanki będą chciały walczyć o miejsce na listach, my chętnie im ustapimy."

A co wy sądzicie o parytecie? Czy to niechciany prezent, który blokuje kobiece inicjatywy, czy wymóg czasów, w jakich żyjemy? Podyskutujcie o tym na naszym forum.

______________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Oto Miss Plastic 2009. Ładna?
>>> Oto mężczyźni, którzy poprawili urodę
>>> Dramatyczne skutki "upiększania" się