Wstajesz rano i myślisz: „O rety! Znowu czeka mnie ciężki dzień. W domu bałagan, mąż obrażony, dzieci rozbrykane, rachunki niezapłacone, w pracy kocioł, a obiecana premia na pewno (jak zwykle) przejdzie mi koło nosa…”. Powiedz to głośno: „Jestem pesymistką” i koniecznie dodaj „dobrze mi z tym i wcale nie zamierzam się zmieniać!”. To tyle na dobry początek.

My, którym w czarnych okularach jest do twarzy, po prostu widzimy świat trochę inaczej niż wszyscy „różowi”. Myślimy o złych rzeczach, które mogą nam się przydarzyć, ale to nas nie zniechęca do działania, bo w zanadrzu mamy swój spadochron. Zawsze szukamy najlepszych rozwiązań, tysiąc razy rozpatrując wszystkie „za i przeciw”, lubimy mieć wszystko pod kontrolą i znacznie rzadziej popełniamy pomyłki. Jesteśmy pomysłowi i odnosimy w życiu sukcesy, może tylko trochę więcej wysiłku nas to kosztuje.

Zamiast więc omijać nas z daleka albo próbować zrobić z nas na siłę farbowanych optymistów, posłuchajcie, jak naprawdę wygląda życie widziane przez czarną szybkę.

> czytaj dalej




Mam zawsze plan B

To prawda, że w każdej sytuacji liczę się z najgorszym. Wierzę, że jeśli na środku ulicy jest wielka dziura, to na pewno w nią wpadnę. I najczęściej wpadam. Jeśli coś jest nie tak, to oczywiście moja wina, gdy zaś uda mi się strzał w dziesiątkę, ot, czysty przypadek. Ale za to potrafię dobrze przygotować się na wypadek poważniejszych trudności; kiedy pojawi się problem, mam już kilka wersji rozwiązania. Właśnie dlatego, że liczę się z katastrofą, wcześniej robię wszystko, by jej uniknąć. Kiedy wyjeżdżam na wakacje, pakuję garderobę na każdą pogodę. Gdy idę na ważne spotkanie, wkładam do torebki zapasowe rajstopy itd. Czy komuś to w czymś przeszkadza? A ile razy pożyczałam ciepły sweter albo rajstopy przyjaciółce optymistce!

Pesymiści mają dodatkowe strategie przewidywania ryzyka i zapobiegania mu. Dlatego sprawdzają się w biznesie, bo odpowiedzialność to ich ogromna zaleta. Nigdy nie obiecują czegoś, czego nie są w stanie zrobić, a ich każde działanie jest dobrze przemyślane. Jeśli mężczyzna twojego życia ma naturę Kłapouchego, bycie z nim prawdopodobnie nie będzie przypominao skoku na bungee, ale za to będziesz się przy nim czuła naprawdę bezpiecznie.

> czytaj dalej




Uczę się na błędach

I to zarówno swoich własnych, jak i cudzych. Jeśli moja przyjaciółka została oszukana, próbując zrobić zakupy przez internet, dziesięć razy się zastanowię, zanim coś kupię tą drogą. W relacjach z mężczyznami jestem bardzo ostrożna, bo już raz się sparzyłam. Może jestem mniej ufna, ale za to nie mam pretensji do ludzi, że nie spełniają moich oczekiwań. W pracy, w miłości, w przyjaźni nie muszę wsadzać palca do wrzątku, by wiedzieć, że gorące parzy. Nigdy dwa razy nie popełniam tego samego błędu, bo szkoda mi życia. A kiedy jadę samochodem, setny raz tą samą drogą, i tak uważnie śledzę znaki drogowe, bo przecież przez noc mogło się coś zmienić. Za to już nie pamiętam, kiedy zapłaciłam mandat.

Pesymiści nie mają potrzeby eksperymentowania i sprawdzania wszystkiego na własnej skórze – gdy na drodze widnieje znak „objazd”, po prostu jadą inną drogą. Ich radary są nastawione na wyłapywanie najmniejszych oznak zagrożenia, toteż rzadziej niż optymiści wpadają w pułapki. Oszukać, nabrać na chwyt reklamowy czy wykorzystać pesymistę można tylko raz. Pesymista nie ogląda się na innych, on zdaje się głównie na siebie. Jest twórczy, bo nie kroczy po utartych (nawet przez siebie) ścieżkach. Ostrożnie, tysiąc razy sprawdzając, poszukuje nowych rozwiązań. Czasami zachowuje się jak dziecko, które każdą sytuację traktuje tak, jakby przydarzyła mu się po raz pierwszy. Jeśli więc twój domowy pesymista zapewnia, że nigdy nikogo nie kochał tak mocno jak ciebie, bądź pewna, że mówi on najszczerszą prawdę.

> czytaj dalej




Realnie oceniam ryzyko

Regularnie robię badania kontrolne, nie noszę przy sobie większej gotówki, a PIN i kody do kart kredytowych mam dobrze ukryte w domu. Gdy składam gdzieś jakieś podanie, żądam pokwitowania na piśmie, nie wpuszczam do mieszkania domokrążców i nie gram w toto-lotka. Czy jestem asekurantką? Nie, jedynie realistką. Rzadko przydarzają mi się w życiu przykre niespodzianki.

Wolę spokój i przewidywalność niż ostrą jazdę bez trzymanki.

Pesymiści bardzo rzadko ulegają zjawisku psychologicznemu zwanemu optimistic bias, czyli optymistycznemu zniekształceniu. Zniekształcenie to polega na zaniżaniu ryzyka, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy nam na czymś bardzo zależy. Jesteś, na przykład, zakochana w mężczyźnie, który jest zajęty, on proponuje ci małżeństwo, a ty wpadasz w zachwyt, bo wierzysz, że miłość rozwiąże wszystkie wasze problemy. Albo: dostałaś propozycję nowej pracy, w trakcie rozmowy poczułaś maleńkie ukłucie niepokoju, ale zignorowałaś swoją intuicję, bo bardzo chciałaś dostać ten etat.

Lubimy wierzyć, że wszystkie nieszczęścia dotykają innych, podczas gdy nas ominą szerokim łukiem. To wynika z naszej optymistycznej wiary, że nic złego nam się nie przydarzy. Oczywiście pesymista za nic nie poświęci swojego bezpieczeństwa na ołtarzu przyjemności. Jest oporny również na tzw. myślenie życzeniowe. Im bardziej mu na czymś zależy, tym bardziej sprawdzi i rozważy wszystkie ewentualności. Jeśli twój ukochany pesymista już przed ślubem chce ustalić podział domowych obowiązków, częstotliwość wizyt u teściów i imiona waszych dzieci, pozwól mu na to. Chyba, że masz naturę niepoprawnej optymistki. Wtedy wiej co sił w nogach, bo trudno iść razem przez życie, gdy dla każdego z was ma ono skrajnie różne barwy.

> czytaj dalej


Znam swoje możliwości

Nie wierzę w te wszystkie bzdury o sile pozytywnej autoprezentacji w stylu: „Nieważne czy umiesz, zapewnij, że jesteś najlepsza, bo inaczej cię nie kupią”. Jeśli ukryjesz swoje braki, może cię kupią, ale w końcu i tak wszystko się wyda. Nie zaniżam swoich możliwości, po prostu realnie je oceniam. Jeśli nie znam angielskiego, w CV otwarcie się do tego przyznaję, bo wiem, że nie nauczę się go przez miesiąc. Zawsze biorę odpowiedzialność za skutki swoich działań. Jeśli czegoś nie potrafię, nie kłamię, ale wyrażam chęć nauczenia się. To chyba zdecydowanie lepsze niż życie w ciągłym stresie, że się wyda?

Pesymista często winę bierze na siebie, ale to motywuje go do działania, by naprawić błąd. Potrafi zapytać, co jest nie tak, przyjmuje krytykę, poprawia błędy, szybko się uczy i dzięki temu odnosi sukcesy. Według przeprowadzonych badań wynika, że wielu znanych menedżerów, polityków oraz aktorów to pesymiści. Doradcy personalni twierdzą, że na rynku pracy skończyły się już czasy niepoprawnych optymistów, którzy sprzedawali się znacznie powyżej swojej wartości i możliwości. Dziś doceniani są ludzie, którzy potrafią mówić o swoich zaletach, ale również o brakach i przede wszystkim są gotowi do ciągłego doskonalenia swoich umiejętności.

> czytaj dalej




Umiem oswajać ryzyko


Nie jestem tchórzem, nie unikam ryzyka za wszelką cenę. Potrafię skoczyć głową w dół, ale najpierw muszę sprawdzić, czy w basenie na pewno jest woda. Lubię w życiu czuć się bezpiecznie i potrafię sama o to zadbać. Nie w moim stylu jest wieszanie się na męskim ramieniu, nie zadręczam przyjaciół własnymi problemami. Gdy proszę o pomoc, dokładnie wiem, czego potrzebuję. Żyję po swojemu i choć zdarza mi się spalić najlepszy dowcip, nie mam ochoty uśmiechać się od ucha do ucha, kiedy wcale mi nie do śmiechu.

Największa bolączką pesymistów jest to, że często, wbrew sobie, pozwalają się przerabiać na sztucznych optymistów. Próbowałaś kiedyś uśmiechać się na siłę, podczas gdy miałaś ochotę się rozpłakać? To potworne uczucie.


Jesteś pesymistką? Nie daj się przefarbować na różowo!

• Przyznaj sobie prawo do smutku
Nie myśl, że twoje życiowe kłopoty i ponure nastroje są bez znaczenia. To nic, że na świecie są głodujące dzieci i dramaty, przy
których twoje problemy to pestka. Skoro dla ciebie są ważne, masz prawo dzielić się nimi z bliskimi. Byle nie zamęczać ich przez 24 godziny na dobę, bo ludzie zaczną cię
unikać. Masz prawo do obaw, lęku i uczciwości wobec siebie, a więc nie mów, że wszystko w porządku, kiedy masz ochotę krzyczeć ze strachu.

• Znajdź swoje miejsce
Zamiast zazdrościć optymistom, że rozweselają otoczenie, bądź realistką, która swoimi czarnymi myślami ostudzi zapały szalonych głów i zmusi do rozwagi. Jeśli kolejny raz dzięki temu uda wam się uniknąć jakiegoś błędu, w końcu inni cię docenią.

• Miej różnych przyjaciół
Nie otaczaj się jedynie pesymistami, bo rzeczywiście twoje ycie straci smak, a kiedy zaczniecie się prześcigać w przewidywaniu nieszczęść, przyszłość świata naprawdę
stanie pod znakiem zapytania. Ale też nie otaczaj się samymi optymistami, bo będziesz czuła się jak słoń w składzie porcelany.

• Nie tłumacz się ze swojego pesymizmu

Na zarzut: „O rany, ty to chyba z księżyca spadłaś z tymi swoimi przewidywaniami wszystkiego, co najgorsze” odpowiedz: „Czy chcesz mnie o coś zapytać? ”. Okazało się, że najbardziej zaczepni bywają pesymiści, którzy w ten sposób ukrywają swoje prawdziwe oblicze. Optymista zwykle jest tak zajęty sobą, że nie zauważa, że ktoś w jego towarzystwie nie tryska humorem. Pamiętaj, że pesymista bywa największym wrogiem pesymisty.

• Nie licz na pocieszanie

Pesymiści, zwłaszcza kobiety, często uzewnętrzniają swój smutek, bo liczą na pocieszenie. W ten sposób znajdują się w centrum uwagi, dostają „głaski”, propozycje pomocy itp. Ale zdarza się, że przyjaciółka akurat liczy na to samo i stajesz się uczestnikiem mistrzostw świata w narzekaniu: „Rzeczywiście, bidulka jesteś, ale za to jak ja ci opowiem, to nie uwierzysz…”. Przerwij to na starcie, powiedz, że dziś to ty potrzebujesz wsparcia i poszukaj sobie innego pocieszyciela lub „ukochaj się” sama – zrób sobie jakąś przyjemność, posłuchaj muzyki.

• Kontroluj swój pesymizm
Jeśli np. masz do wykonania jakieś zadanie i jak zwykle w twojej głowie uruchamia się taśma: „Na pewno mi się nie uda”, powtarzaj na głos: „Uda mi się, jeśli…” i skoncentruj się na tym, co zrobić, by rzeczywiście się udało.

• Szukaj jasnych stron życia
Nawet zatwardziali pesymiści potrafią się cieszyć. Bądź jak rybak i łap każdą, nawet najmniejszą chwilkę radości, potem wpuszczaj do swojego akwarium i strzeż jak największego skarbu.