Dziennik Gazeta Prawana logo

Co się stało z Krystyną Jandą?

29 września 2009, 14:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zapasiewicz powiedział kiedyś do niej: „Będziesz albo genialna, albo zostaniesz kompletnym zerem”. Przepowiedział to pierwsze. Właśnie została okrzyknięta kobietą 20-lecia. Z jej ust jednak płynie słodko-gorzka opowieść o życiu. I ma się wrażenie, że to już nie ta sama Krystyna Janda.

Miesięcznik "Pani" z okazji swoich 20. urodzin wybrał Kobietę 20-lecia. Werdykt nie był dla nikogo zaskoczeniem: została nią Krystyna Janda. Wybitna aktorka, właścicielka teatru "Polonia" snuje na łamach "Pani" słodko-gorzką opowieść o swoim życiu. Słodko jest o pracy, gorzko o życiu... I nie można oprzeć się wrażeniu, że to już nie jest ta sama Janda.

Nadal mieszka w podwarszawskim Milanówku, mimo że plotkarska prasa już od dawna wieszczy, że aktorka niebawem sprzeda ten wielki, piękny dom. Wnuki i dzieci rosną, jak mówi sama gwiazda: "Oni wszyscy jeszcze poszukują. Moi synowie są kompletnie różni (...) Obaj są ze mną mocno związani w sposób, jaki matka może sobie tylko wymarzyć".

Janda nadal gra i reżyseruje, stanowi podporę teatru "Polonia". Po bilety na spektakle przy ulicy Pięknej ustawiają się kilomotrowe kolejki. Teraz cześć swojej niespożytej energii przekierunkuje w stronę nowego przedsięwzięcia: "Och-teatru" w kinie Ochota. "Wciąż gram dla przyjemności, reżyseruję dla przyjemności (...) Wydaje mi się, że nadal mam energię, któej mogłabym użyczyć innym. Szczególnie młodym". Gwiazda ma 57 lat, to wiek, w którym człowiek staje się nauczycielem młodych pokoleń. I Janda najwyraźniej w tę stronę zmierza.

Tuż przy wejściu do "Polonii" na ścianie wisi zdjęcie Edwarda Kłosińskiego. Zawsze stoją pod nim świeże kwiaty. I tu dochodzimy do sedna sprawy: do tego, co się dzieje, gdy odchodzi najbliższa osoba "Od ponad półtora roku jestem innym człowiekiem. Nie interesują mnie ani nowe miejsca, ani nowi ludzie, ani nowe rzeczy. Straciłam poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że każdego dnia może zdarzyć się coś tragicznego, a ja nie będę miała na to wpływu. I co więcej, mam dziwne uczucie, że - niestety - coś się zdarzy wcześniej czy później" - wyznaje Janda. O swoim zmarłym mężu mówi: "(Edward) powtarzał, że moje, nasze sprawy są ważniejsze niż wszystko - i tak ustalił od początku". Kłosiński potrafił przerwać ujęcie, gdy ona do niego dzwoniła... Czy mając taką miłość, można żyć po jej utracie?

____________________________________

>>> Oto największe wpadki córek polityków
>>> Najdziwniejsze imiona dzieci gwiazd
>>> Małżeństwo Obamów wisiało na włosku

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj