Dziennik.plKobieta

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Dlaczego matki mordują swoje dzieci

2009-07-30 | Ostatnia aktualizacja: 19:46 | Komentarze: 0 | skomentuj

Nie ma chyba sytuacji bardziej sprzecznej z naturą niż ta, gdy matka zabija swe dziecko. Ostatnio dwie drastyczne sprawy wstrząsnęły opinią publiczną. Ciężarna matka poderżnęła gardło trójce dzieci. Inna w trzy tygodnie po porodzie zabiła synka i go zjadła. U obu zdiagnozowano depresję poporodową.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

MATKA - SERYJNA MORDERCZYNI

Napoiła alkoholem trójkę swoich dzieci, ułożyła je rzędem w kolejności wiekowej i poderżnęła im gardła. Następnie wypiła truciznę na szczury i podcięła sobie żyły na nadgarstkach. Na koniec wykręciła 999. "Chcę tylko umrzeć. Czy mnie zastrzelicie?" - powiedziała funkcjonariuszom policji. W brzuchu nosiła czwarte dziecko. Z trójki dzieci udało się uratować tylko najmłodsze - 6-miesięczną córeczkę Trishanę. Po sześciu miesiącach od tragedii kobieta urodziła kolejną córeczkę - już w szpitalu psychiatrycznym.

Lekarze rozpoznali u dzieciobójczyni, 37-letniej Sasikali Navaneethan, poważną depresję poporodową.

Pochodząca ze Sri Lanki gospodyni domowa mieszkała w Londynie wraz z mężem i dziećmi. Nie korzystała z pomocy lekarza ze względu na "oczekiwania kulturowe". Jako 18-latka Saskiala przeżyła załamanie nerwowe i próbę samobójczą. Tragedie, jakich doświadczyła podczas wojny domowej w Sri Lance, nadszarpnęły jej psychikę. Po przyjeździe do Wielkiej Brytanii wraz z mężem choroba ustabilizowała się. Jednak po narodzinach trzeciego dziecka zaczęła codziennie słyszeć głosy, karzące jej zabić siebie i dzieci. Psychiatrzy zdiagnozowali u niej depresję, która powodowała halucynacje i urojenia. Sytuacji nie poprawiało ubóstwo rodziny i fakt, że mąż pracował po 18 godzin dziennie w swoim sklepiku. Saskiala nie była w stanie przemóc się, by szukać pomocy lekarskiej. Poddała się.

MATKA-KANIBALKA

33-letnia Otty Sanchez w nocy wzięła do ręki nóż do steków i dwa miecze samurajskie, które wisiały u niej w mieszkaniu. Odcięła swojemu trzytygodniowemu synkowi głowę, zdarła twarz i poodcinała, a następnie zjadła jego kawałki mózgu i palce u stóp. Następnie próbowała poderżnąć sobie gardło. Wszystko wydarzyło się na tyle cicho, że nie obudziło siostry i dwóch bratanic, które spały w sąsiednim pokoju.

Przeraźliwe krzyki kobiety następnego dnia zaalarmowały rodzinę i policję. Mundurowi, którzy pojawili się na miejscu kaźni, byli tak wstrząśnięci widokiem zmasakrowanych zwłok noworodka, że poprosili o pomoc psychologiczną.

U Otty po porodzie zdiagnozowano depresję poporodową. Po powrocie ze szpitala kłóciła się z ojcem dziecka i się od niego wyprowadziła. W dzień poprzedzający kaźnię była u niego z wizytą i już wtedy zdradzała agresywne zachowania wobec synka. Teściowa zaalarmowała policję, ta jednak zbagatelizowała sprawę. Po całej tragedii ojciec noworodka stwierdził, że życzy jej śmierci. Twierdzi też, że Otty odmawiała przyjmowania leków przeciwdepresyjnych.

czytaj dalej...

Urszula Hajn
Źródło: Dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane

Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«