Gdy nasze koleżanki wstawiają zdjęcia ze ślubu czy z wakacji w tropikach na "Naszą Klasę", owszem, komentujemy je pozytywnie, ale aż korci żeby wpisać: "taka opalenizna doda ci 10 lat! ".

Niby cieszymy się z radości koleżanek, ale tak naprawdę sączy się w nas podskórnie zawiść, że to nie my, nie nasze życie. Pocieszenie, że 50 procent małżeństw kończy się rozwodem, w tym przypadku jakoś nie działa.

A jeśli pogada się do tego z bliskimi kumpelkami okaże się, że nie jesteśmy w tym uczuciu osamotnione.

ZAZDROŚĆ - UCZUCIE PIERWOTNE

Zazdrość według socjologów jest nieodłącznym uczuciem rozwiniętego społeczeństwa. Im więcej mamy, tym więcej chcemy. Chęć bycia lepszym od innych lub posiadania tego samego co "oni", bywa bodźcem motywującym do dalszego rozwoju, rozszerzania działalności - wtedy nie ma w tym nic złego. Jednak większość z nas to zdrowe uczucie wypiera, zaprzeczając samemu sobie. Skumulowana zazdrość, w końcu przeradza się w chorobliwą zawiść. Nie jest wtedy uczuciem pozytywnym, tylko niszczącą trucizną, która sprawia, że zaczynasz innym życzyć źle. Na nic zda się ignorowanie zielonego potwora, nikt nie jest święty i nikt nie da rady wznieść się ponad swoje człowieczeństwo.

WSTYD Z ZAZDROŚCIĄ

Jakie to dziwne, że chętnie przyznajemy się do innych swoich grzechów, łącznie z drobnymi kłamstwami czy rozrzutnością, ale za żadne skarby w towarzystwie nikt nie przyzna się, że zazdrość jest często u niego spotykaną emocją. A zwróćcie uwagę, że już bardziej akceptowalny społecznie jest rasizm czy ignorancja niż zazdrość. Mimo to, w towarzystwie takie uczucie nie istnieje...

To prawdopodobnie dlatego, że społecznie nie akceptowane jest by zazdrościć. Każdy wolałby się prezentować jako człowiek wielkoduszny, o dużym sercu i jako ktoś, kogo sprawy doczesne nie dotykają. Zawiść jest niska, prostacka i kojarzy się z posiadaniem aspiracji, którym sprostać nie potrafimy, a więc – nie jesteśmy dość dobrzy, by znaleźć się na cudzym miejscu. Taka frustracja na pewno nie pasuje do obrazu człowieka sukcesu, który hodujemy w swojej głowie.

BROŃ WYMIERZONA W NAS SAME

Zakręcenie się w swoim niespełnionym oczekiwaniu na coś lepszego w życiu, kończy się destrukcyjnie głównie dla osoby, która swoje złośliwe myśli snuje. Nikt jeszcze samą zawiścią krzywdy nikomu nie zrobił. Jednak złość jest jak niewidzialny fluid, który płynie od człowieka do człowieka i prędzej czy później, ludzie wyczuwają złe intencje i odsuwają się od kogoś, kto pała "śmiercią w oczach". Zamiast więc przebywać w towarzystwie osób, które mogą pozytywnie zmotywować nas do rozwoju, skazujemy się wtedy na towarzyską banicję i etykietkę osoby toksycznej emocjonalnie.

KOBIETA KOBIECIE...

Szczególnym zjawiskiem jest zawiść między kobietami, najbardziej groźna odmiana zazdrości. To uczucie niemal archetypiczne, wszechobecne i wszechogarniające. Gdy się pojawi, sieje spustoszenie jak tornado.

Najbardziej trudno jest gdy nasza koleżanka dostaje mimowolnie coś, na czym szczególnie po cichu nam zależało. Żadne wspólne wspomnienia czy niemal rodzinne więzi nie uchowają się przed chciwym potworem siedzącym w naszej głowie.

Być może wszystkiemu winna jest kultura w jakiej żyjemy. W końcu nasza codzienność nieustannie zmusza nas do współzawodnictwa, porównywania wieku, umiejętności, obwodu bioder i ilości zmarszczek. I choć porównujemy się nieustannie, nikt nie wyposażył nas w emocjonalne umiejętności aby radzić sobie z negatywnymi emocjami czy ich konsekwencjami.


ZAZDROŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ

A zazdrość po cichu oznacza wstyd, poczucie winy, braku lojalności, wyrzuty sumienia, zadawnioną urazę, złorzeczenie. Pół biedy jeśli idzie tylko o uczucia, jeśli jednak ktoś trawiony nieposkromioną zazdrością przechodzi do czynu, problem staje się nader poważny.

Sabotowanie cudzej pracy, "podkładanie komuś świni", kompromitowanie cudzych potknięć to tylko kilka wybiegów do których uciekają się nieszczere koleżanki. Takich lepiej unikać i zmienić grono towarzyskie, lub zwyczajnie je zdemaskować. Kubeł zimnej wody działa czasem lepiej niż racjonalna dyskusja w cztery oczy.

A jeśli same doświadczacie uczuć, które wymykają się wam spod kontroli, najlepiej nie traktować ich w kategorii grzechu śmiertelnego. To ludzkie uczucie, pomimo, że niekoniecznie godne pochwały. Lepiej jednak zrzucić ciężar z serca na samym początku, nawet w towarzystwie niż czekać aż balon urośnie i sam pęknie. Im więcej zaprzeczania, tym więcej trucizny w twoim życiu.

Zneutralizować złość można tylko stawiając jej czoło, poznając jej przyczyny i ukryte emocje z tym związane. Tylko wtedy zielonooki potwór zapadnie w długi sen. Oby na lata.

______________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> "Zamknij sedes, bo się z tobą rozwiodę"
>>> Czym się może skończyć wakacyjny romans?
>>> Toksyczna miłość, czyli matka i córka