45-letnia prezenterka telewizyjna zrobiła karierę ze swoją przyjaciółką, doradzając kobietom, jak zaakceptować swój wygląd i umieć zatuszować mankamenty strojem. Sama Trinny rzadko popełnia wpadki ubraniowe, jednak jej akceptacja własnego ciała nie jest chyba zbyt wysoka.

WYDAWAŁA SIĘ TAKA PEWNA SIEBIE...

Trinny jest fanką botoksu i otwarcie mówi, że kiedyś zdecyduje się na operację plastyczną. W 2006 roku oficjalnie potwierdziła spekulacje jakoby stosowała botoks: "Używam botoksu od 7 lat i jestem bardzo zadowolona z efektów" – powiedziała. Jad kiełbasiany stosuje prewencyjnie, po to żeby opóźnić lifting.

Stylistka nie pochwala co prawda sztucznego wyglądu i twarzy jak napiętej maski, ale uważa też, że naturze trzeba pomóc. Dlatego, operacja plastyczna może okazać się niezbędna w ciągu najbliższych paru lat. Trinny nie chce jednak wyglądać jak hollywoodzka lalka – pragnie co najwyżej subtelnego podniesienia opadającej twarzy. Nie zamierza za to nigdy manipulować rysami swojej twarzy.

Skoro pani Woodall jest tak szczera w swoich wyznaniach, nie ma chyba powodu jej nie wierzyć , że akurat z ustami nigdy nic "nie robiła". Prasa już kilkakrotnie pisała, że Trinny wstrzykuje sobie w usta kolagen w celu powiększenia warg – jednak ona absolutnie temu zaprzecza. "Miałam takie usta całe życie – mówi – i uwielbiam je! ".

Trinny dba nie tylko o swoją twarz, często odwiedza też siłownię, co niektórzy mają jej za złe. Jak na 45-letnią kobietę jest bardzo szczupła i umięśniona – po prostu zadbana, jednak niektórzy sugerują, że uzależniła się od siłowni jak Madonna.

W życiu osobistym Trinny nie układa się ostatnio najlepiej, bo w zeszłym roku rozstała się z mężem, milionerem, Johnnym Elichaoffem.