Tylko nie upadnij na głowę!
Aktorka Natascha Richardson zmarła po niby niegroźnym uderzeniu w głowę podczas upadku na nartach. Lekarze ostrzegają: każdy nawet wyglądający na niegroźny wypadek, może zaowocować uszkodzeniem mózgu i w efekcie śmiercią.
- Artyści murem za chorą Gabrielą Kownacką
- Tajemnica Darii Widawskiej
- Ta dziewczyna mogła nie żyć
- Porażające wyznanie Małgorzaty Potockiej
- "Widziałam, jak matka zabiła mi ojca"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podczas pozornie niegroźnego upadku na stoku dla początkujących, aktorka uszkodziła sobie głowę. Natascha razem z dwoma synami i mężem, również aktorem Liamem Neesonem, wybrała się na narty do ośrodka w Quebecu, przy okazji filmu, który w Kanadzie kręci Liam. Swoje pierwsze kroki na nartach stawiała pod okiem prywatnego instruktora i na stoku dla początkujących. Niestety, w pewnym momencie straciła panowanie nad sobą i upadła, uderzając się w głowę. Nie miała na sobie kasku, jednak wyglądało na to, że nie doznała poważnych obrażeń. Wstała, zaśmiała się i odmówiła nawet pomocy lekarskiej.
TO BYŁ JEDNAK POCZĄTEK TRAGEDII...
Godzinę później, już w pokoju hotelowym, zaczęła cierpieć na dotkliwe bóle głowy i zawroty. Szybko przetransportowano ją do pobliskiego szpitala, gdzie udzielono jej pierwszej pomocy, by potem przewieźć ją pilnie do szpitala w Montrealu, a stamtąd do Nowego Jorku. Jednak obrażenia były już zbyt poważne, nastąpiła śmierć mózgowa.
Lekarze wyjaśniają, że przypadek żony Liama Neesona to tzw. pacjenci "talk and die". Chodzi o to, że w jednym momencie czują się dobrze, mają kontakt z otoczeniem,
a za chwilę mogą już nie żyć. Również u Nataschy cała historia rozegrała się w ciągu kilku godzin. Uderzenie w głowę powoduje pęknięcie jakiegoś naczynia krwionośnego w czaszce,
które powoli blokuje dopływ krwi do mózgu i w ten sposób powstaje zator.
W czasie gdy zator rośnie, pacjent może normalnie funkcjonować i nie odczuwać jeszcze skutków swojego upadku. Do chwili kiedy zator wzmaga ciśnienie w czaszce – wtedy człowiek
staje się zagubiony, senny, zaczyna boleć go głowa i mieć mdłości. Kiedy kładzie się na chwilę do łóżka, zwykle już nie wstaje.
GŁOWA TO NAJWIĘKSZY SKARB
Zwyczajne uderzenie, siniak we wrażliwym punkcie głowy może więc doprowadzić do śmiertelnego uszkodzenia mózgu. Mózg ludzki ma egzystencję galaretki, można go przyrównać do ciastka
zapakowanego w pudełeczko - nie ma w nim miejsca na to, żeby ciastko jeszcze urosło. Podobnie jest z mózgiem. Ciśnienie w czaszce rośnie, uciska mózg, następuje obrzęk, mózg
przestaje pracować, obumierają zakończenia nerwowe i pacjenta nie można już uratować. Dzieje się to właśnie w tym samym momencie kiedy pacjent zaczyna bredzić i tracić kontakt z
rzeczywistością.
Tylko szybkie przewiezienie chorego do szpitala może uratować mu życie. Zrobiony w takim wypadku skan mózgu szybko może wykazać jak rozległe jest uszkodzenie. W przypadku pani Richardson,
gdyby neurochirurg na czas wywiercił w jej czaszce dziurę, spuszczając ciśnienie i odsysając nagromadzoną krew, może dałoby się ją uratować, choć żyłaby potem z metalową płytką w
głowie.
Jak rozpoznać, że człowiek właśnie doznaje poważnego uszkodzenia mózgu po niegroźnym uderzeniu?
- Jest senny
- Ma mdłości
- Gubi słowa
- Nie mówi pełnymi zdaniami
- Patrzy na ciebie, ale cię nie widzi
- Zamyka oczy podczas rozmowy
- Nie wie, kto jest prezydentem, nie wie jaki dziś dzień
- Nie reaguje na proste instrukcje, porusza się tylko po popchnięciu go
Te syndromy wskazują na to, że pacjent doznał urazu neurologicznego i trzeba jak najszybciej oddać go w ręce specjalistów.




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!