Dziennik Gazeta Prawana logo

Historia Internauty: Wędrówka Gwiazdora

23 grudnia 2007, 10:01
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Był to rok 1986. Niezwykle ważny rok dla mojej rodziny. Zbliżała się Gwiazdka, pierwsze Święta Bożego Narodzenia w naszym nowym i własnym spółdzielczym mieszkaniu. Spełniło się nasze marzenie o własnym kącie.

Przedświąteczna gorączka udzielała się mnie i mojej żonie. Nerwowo biegaliśmy po sklepach szukając prezentów i niezbędnych drobiazgów do dekoracji naszego mieszkania. Na balkonie stała już wysoka, zielona choinka. W kuchni unosił się zapach pieczonych pierniczków. Nadchodził cudowny czas, cieszyliśmy się razem z naszą 3-letnią.

Koleżanka namówiła mnie bym w wigilijny wieczór przebrał się za Gwiazdora i odwiedził kilka rodzin. Miałem rozdać dzieciom prezenty i opowiedzieć im krótką baśń. Przyznaję szczerze, że chciałem w ten sposób podreperować nasz domowy budżet. I tak w dniu 24 grudnia 1986 roku przebrany w strój Mikołaja z workiem na plecach i laską, ruszyłem w wędrówkę po domach. Hm - pamiętam tremę którą mnie ogarniała, dławiła i wysuszała gardło. Pierwszy raz w życiu miałem uczestniczyć w tak wielu wigilijnych kolacjach .

Stanąłem przed pierwszym mieszkaniem. Dzwonek do drzwi i wchodzę zmieniając głos. Rozpoczynam przedstawienie. Opowiadam dzieciom bajkę o Gwiazdorze, słucham piosenek o choince i zimie, wręczam uśmiechniętym maluchom prezenty. To wielka radość spełnić małe marzenia dzieci, odpowiadać im ,że otrzymałem listy wysłane aż pod koło polarne. Widzieć rodziców trzymających się za ręce i dziadków i babcie wzruszonych widokiem wnucząt.

To był jeden z najcudowniejszych w moim życiu. Pamiętam też moment, w którym wzruszenie odbierało mi głos i tylko dłużej dzwoniłem dzwonkiem i stukałem laską ,starając się odzyskać panowanie nad mową. Zdarzyło się to w pewnym domku na obrzeżach naszego miasta. W dużym, jasno oświetlonym pokoju przy choince stało łóżko - proste i drewniane. Leżała w nim 7-letnia dziewczynka. Jej matka bardzo mnie prosiła, bym sprawił, że się uśmiechnie.

A więc opowiadam jej bajkę i śmieszne historyjki. Wręczam prezenty i razem śpiewamy kolędę, robi się wesoło i na ustach chorej dziewczynki widzę śliczny uśmiech. Nagle poważnieje i prosi mnie bym się nad nią nachylił.

Cichym głosem szepce mi do ucha, że chętnie odda wszystkie prezenty i będzie grzeczna ,ale mam jej obiecać, że jak przyjdę za rok to będzie ona już chodziła. Chciała bym odchodząc zabrał jej straszną chorobę.

Pierwszy raz silne wzruszenie zabrało mi mowę. Pamiętam te ufne oczy małej, chorej dziewczynki, które odprowadzały mnie wzrokiem, gdy opuszczałem jej mieszkanie.

Zmęczony wracałem do mojego mieszkania ,do mojej rodziny. Mróz coraz bardziej szczypał mnie w nos i uszy. Pod blokiem spojrzałem na moje okna i przez chwile wydawało mi się, że na tle świecącej choinki widzę żonę w oknie, z dzieckiem na ręku. Wchodzę do mojego mieszkania i znów odgrywam Gwiazdora starając się ze wszystkich sił, by córka mnie nie poznała. Choinka mruga kolorowymi światełkami, w tle słychać kolędę "Cichą noc". Przy ławie stoi moja maleńka córeczka i drżącym głosem recytuje mi wierszyk o choince stojącej w lesie. Wzruszenie znów odebrało mi głos ,a w oczach zaszkliły mi się łzy. Siłą woli się opanowałem i opowiedziałem mojej córeczce bajkę.

Potem szybko przebrałem się w garnitur i schowałem strój Gwiazdora w piwnicy. Usiedliśmy do kolacji. To była najcudowniejsza kolacja, nic nie mówiłem ,tylko słuchałem córki i żony i widziałem ich radość w oczach. Ja czułem dumę, to był mój wieczór, moja rodzina i moje mieszkanie .To była moja wymarzona kolacja wigilijna. Takich dni ,takich wzruszeń się nie zapomina. Minęło wiele lat i siadałem do wielu kolacji wigilijnych, jak zawsze uroczystych ,ale tamta szczególnie utkwiła mi w pamięci.

Dzisiaj moje dorosłe dzieci nie oczekują już Gwiazdora. A ja już nie odgrywam tej roli. Walczę z poważną chorobą i choć wiem, że nie doczekam takiej kolacji, podczas której będę mógł usiąść pod choinką z wnukami, to cieszę się gorączką przygotowań świątecznych, która opanowuje moją rodzinę.

Choinkę oprawi syn, pierniki upiecze córka, a my z żoną będziemy trzymać się za ręce. Wigilia to dla nas cudowny dzień, uczymy nasze dzieci spędzać go zgodnie z tradycją. Staramy się by nigdy nie zabrakło na naszym stole tradycyjnych potraw i żeby pachniała żywa choinka i by wszyscy umieli zaśpiewać kolędy.

Cudowne dni i cudowne wspomnienia Świąt Bożego Narodzenia każdego roku przenoszą nas w magiczny czas. Czas miłości, szacunku i radości - radości z faktu, że jesteśmy razem i umiemy cenić wspólne przezywanie świat…

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj